Agata Wolaska

Nie chcę robić „na wariata”

Agata Wolaska

Tomasz „Bodzio” Bodak, discopolowiec z Nowej Soli opowiada, ile zarabia modelka, co robił pod Rzeszowem i kiedy zobaczymy jego nowy teledysk.

Cała Polska od września czeka na twój nowy teledysk do „Snu o brązowych oczach”, a tu ciągle cisza...
Wszystko już było uzgodnione, hotel zaklepany, operator... Ale dziewczyna, która miała grać w klipie nie dojechała, bo jej brat mial wypadek samochodowy...

Później mój zaufany gość od teledysków miał pozajmowane terminy, a ja nie chciałem robić nic na wariata z kimś nowym, kogo nie znam. Wolę poczekać do grudnia, stycznia aż mój operator będzie wolny.

Czyli styczeń najpóźniej?
Tak, chciałbym wejść konkretnie w ten nowy rok.

A jak poszukiwania modelki? Bo pamiętam, że wcześniej miałeś z tym problem.
Są! Jest kilka chętnych dziewczyn z naszych okolic, wybiorę jedna w ostatniej chwili.

A dziewczyny skąd są?
Dwie są z Sulechowa, jedna z okolic Zielonej Góry... Nie chciałem żadnej z daleka, bo skoro mogę wypromować kogoś stąd, to tak właśnie zrobię.
Tak w ogóle to jedna z tych dziewczyn należy do falubazowego F16.

Pamiętam jak chwaliłeś się tym, że po występach u ciebie kilka dziewczyn zrobiło karierę.
Tak! I to nie są żadne bajki! Zaczynały u mnie, a potem grały w klipach Afterparty czy MIG. No i dziewczyny potem z tego żyją, bo jak zagrają cztery razy w tygodniu, to już pensja jest.

A jakie to są stawki?
Kurczę, to będzie interesujące dla czytelnika. Średnio taka stawka to może być jakieś 200-300 zł za dzień zdjęciowy. Plus kwaterowanie czy wyżywienie.

OK, a jak w tym roku wypadły koncerty?
Dobrze było. Może nie fantastycznie, ale naprawdę dobrze.

Zwłaszcza, że grałeś u boku naprawdę wielkich gwiazd!
No właśnie... Cieszę się, że byłem na własnym podwórku, bo w Kożuchowie i Nowej Soli, a zagrałem przed tysiącami ludzi i u boku gwiazd, jak równy z równym. Wtedy człowiek daje z siebie więcej niż sto procent.

Budujące jest też to, że byłem daleko, bo aż pod Rzeszowem. Tam też było sporo ludzi, organizatorzy podawali, że jakieś 10 tys. I niby nikt mnie tam nie znał, a ludzie naprawdę fajnie się bawili. Potem jeszcze ze sceny doping prowadziłem, bo to było akurat w czasie Euro, jak Polska grała.

Ostatnie pytanie z innej beczki: czy w dobie internetu warto jeszcze wydawać płyty?
Dobre pytanie. Stety i niestety mamy takie czasy, że gwiazdą można zostać w bardzo krótkim czasie. Właśnie przez internet. Problem jest później utrzymać sie na górze. A płyty to chyba tylko element kreowania wizerunku.

Agata Wolaska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.