Nafciarz z konspiratora, czyli historia Ignacego Łukasiewicza

Czytaj dalej
Fot. fot. NAC(2), archiwum(2)
Paweł Stachnik

Nafciarz z konspiratora, czyli historia Ignacego Łukasiewicza

Paweł Stachnik

Marzec 1853. W oknie lwowskiej apteki "Pod Złotą Gwiazdą" zapłonęła pierwsza lampa naftowa. Skonstruował ją Ignacy Łukasiewicz. Opracował także sposób destylacji ropy i stworzył w Galicji przemysł naftowy.

Przyszły wynalazca urodził się w drobnej rodzinie szlacheckiej w Zadusznikach w obwodzie tarnowskim. Ignacy był najmłodszym z pięciorga dzieci. Po śmierci męża matka z dziećmi przeniosła się do Rzeszowa, gdzie Ignacy uczył się w gimnazjum. Trudna sytuacja materialna rodziny sprawiła, że musiał jednak przerwać naukę i pójść na praktykę do apteki w Łańcucie. Tam po czterech latach zdał egzamin na pomocnika aptekarskiego i przeniósł się do apteki Edwarda Hübla w Rzeszowie.

Aptekarz i konspirator

Okres lat 30. i 40. XIX w. był w Galicji czasem ożywionej konspiracji patriotycznej. Młody Łukasiewicz mocno się w nią zaangażował. W 1845 r. zetknął się z emisariuszem Edwardem Dembowskim. Ten zaprzysiągł go jako agenta Centralizacji Towarzystwa Demokratycznego na Rzeszów i Łańcut i zobowiązał do przygotowywania powstania w tym rejonie.

Na trop konspiracji wpadła jednak austriacka policja, która tuż przed zaplanowanym wybuchem powstania dokonała aresztowań. Łukasiewicz trafił do więzienia. W śledztwie bronił się jednak bardzo sprytnie i wytrwale (w dodatku z celi nadal kierował konspiracją w swoim okręgu).

Ta taktyka okazała się skuteczna: po dwóch latach zwolniono go z więzienia z braku dowodów winy. Jedyną konsekwencją był nakaz zamieszkania we Lwowie i meldowania się w sądzie.

W stolicy Galicji Łukasiewicz znalazł pracę w jednej z największych i najlepszych wówczas galicyjskich aptek, należącej do Piotra Mikolascha i noszącej nazwę „Pod Złotą Gwiazdą”. Właściciel szybko poznał się na zdolnościach młodego Ignacego i włączył go do prowadzonych w aptece badań i analiz farmaceutycznych i chemicznych na potrzeby przemysłu.

Łukasiewicz nie mając ukończonych studiów nie mógł awansować wyżej zwykłego pomocnika aptecznego. Podjął więc starania o przyjęcie na dwuletni kurs farmacji na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mimo niechęci władz udało mu się i studiował tam przez trzy semestry równolegle pracując. Ostatni semestr spędził natomiast na uniwersytecie wiedeńskim, gdzie uzyskał magisterium farmacji. Następnie zaś wrócił do pracy w lwowskiej aptece.

Pierwsza lampa

Rok 1852 r. okazał się przełomowy w życiu Łukasiewicza. Na polecenie Mikolascha miał razem z drugim pracownikiem - magistrem farmacji Janem Zehem - przeanalizować ropę naftową dostarczoną przez żydowskich handlarzy z Drohobycza.

Po jej tzw. rozgatunkowaniu metodami aptecznymi farmaceuci otrzymali oczyszczoną ropę naftową. Uznali wtedy, że udało im się otrzymać stosowany wówczas w aptekach drogi włoski specyfik lecznicy Oleum Petrae album.

Mikolasch, Zeh i Łukasiewicz złożyli szybko spółkę mającą zająć się produkcją specyfiku. Ten ostatni objechał miejscowości, w których występowała ropa i zakupił kilka tysięcy jej garnców. Surowiec przedestylowano i zaoferowano aptekom w kraju i za granicą. Niestety zainteresowanie było niewielkie…

Wtedy Łukasiewicz wpadł na pomysł wykorzystania substancji do celów oświetleniowych. Razem z Zehem podgrzewali ropę w kotłach bez dostępu powietrza w temperaturze 200 st. Celsjusza i pozbawiali ją w ten sposób frakcji lekkich, benzynowych i cięższych, jak oleje, smary, parafina i asfalt. Otrzymali w efekcie naftę, do której dodawali następnie stężony kwas siarkowy i roztwór sody. Była to pierwsza metodyczna destylacja ropy na świecie.

Do nowego paliwa Łukasiewicz musiał opracować nową lampę, bo dotychczasowe na olej czy kamfinę wybuchały po zastosowaniu nafty. Udał się więc do znanego lwowskiego blacharza Bratkowskiego i przy jego pomocy skonstruował cylindryczną lampę, w której płomień podsycało powietrze wylatujące od dołu przez ażurowy palnik.

Nafta znajdowała się w zbiorniku z grubej blachy, a płomień palił się na porowatym knocie. Z boku lampy zamocowano uchwyt w formie ucha.

Pierwsza lampa naftowa została zapalona w marcu 1853 r. w aptece Mikolascha i umieszczona na wystawie, a 31 lipca lampami oświetlono szpital powszechny we Lwowie. Przy ich świetle chirurg Zaorski zoperował w nocy niejakiego Władysława Choleckiego i uratował mu życie. Datę tę uznaje się za powstanie przemysłu naftowego.

Kto był pierwszy?

Jak pisze biograf wynalazcy Stanisław Brzozowski, „Łukasiewicz nie opisał swojego odkrycia i wynalazku. Dwa lata później B. Silliman Jr z Yale College w USA dokonał metodycznego rozbioru ropy, a wyniki opublikował, co przez dłuższy czas nauka światowa uważała za odkrycie nafty”. Z kolei Jan Zeh po śmierci Łukasiewicza napisał wspomnienia, w których całą zasługę odkrycia nafty przypisał sobie.

Łukasiewicz widział w nafcie przyszłość, zrezygnował więc z pracy w aptece Mikolascha i przeniósł się bliżej terenów roponośnych. Osiadł w Gorlicach i podjął pracę w tamtejszej aptece. Zgłosił się do niego miejscowy właściciel ziemski Tytus Trzycieski i zaproponował założenie kopalni ropy w miejscowości Bóbrka, od dawna znanej z wysięków ropy.

Surowiec ten od dawna był znany mieszkańcom Podkarpacia, wypływając z ziemi w wielu miejscach. Chłopi kopali dołki w miejscach jego powierzchniowych wycieków, zbierali z powierzchni wody rozmaitymi sposobami, a następnie wykorzystywali jako smarowidło do wozów, lek na choroby skórne i zwierzęce oraz paliwo do kaganków.

W 1854 r. Łukasiewicz i Trzycieski założyli w Bóbrce pierwszą w Polsce i na świecie kopalnię ropy naftowej. Łukasiewicz - zawsze szukający nowych rozwiązań - zrezygnował z kopania płytkich dołków i rowów i kazał drążyć głębsze studnie. Początkowo destylował ropę w swojej aptece, ale ze względu na częste pożary i rosnącą produkcję w 1856 r. założył pierwszą na świecie rafinerię nafty w Ulaszowicach pod Jasłem.

Romantyk i pozytywista w jednym

Działalność naftową Łukasiewicz cały czas łączył z prowadzeniem aptek w Gorlicach, Jaśle i Brzostku. W 1859 r. wszedł w spółkę z braćmi Apolinarym i Eugeniuszem Zielińskimi, którzy w Klęczanach w Nowosądeckiem dowiercili się dobrej jakości ropy, i wybudował drugą w Galicji rafinerii. Bracia Zielińscy nastawieni byli jednak na szybki zysk, a u Łukasiewicza zawsze przeważało idealistyczne podejście, więc ich drogi się rozeszły.

Życiowe nieszczęścia

Potem życiowe nieszczęścia mało nie sprawiły, że wynalazca porzucił przemysł naftowy i wyjechał do rodziny w Kongresówce. Zmarła mu bowiem pierworodna córka, spaliła się rafineria w Ulaszowicach, a złoża w Klęczanach wyczerpały się. Łukasiewicz już pakował się do wyjazdu do Królestwa Polskiego, gdy dotarł do niego Tytus Trzycieski z radosną informacją, że w Bóbrce dowiercono się do poważnych złóż ropy.

Do spółki Trzycieski - Łukasiewicz przystąpił wtedy ziemianin Karol Klobassa, którego fundusze umożliwiły zbudowanie trzeciej rafinerii w Polance. Kierownictwo kopalni w Bóbrce i rafinerii w Polance objął oczywiście Łukasiewicz.

W kopalni w Bóbrce starał się wprowadzać nowoczesne rozwiązania techniczne i zatrudniać fachowych górników i geologów. Jeden z nich - Henryk Walter - absolwent austriackiej akademii górniczej w Leoben, opracował nowy sposób wiercenia przy zastosowaniu opadającego żelaznego świdra, co znacznie usprawniło prace.

Z kolei Niemiec Albert Fauck, który pracował przy wierceniach w USA, wprowadził stosowany tam liniowy sposób drążenia. Gdy metoda nie sprawdziła się przy galicyjskich złożach - udoskonalił ją. Wprowadził też maszyny parowe, co pozwalało na wykonywanie jeszcze głębszych, sięgających 200 metrów, szybów.

Z czasem Łukasiewicz zrezygnował z prowadzenia aptek i całkowicie poświęcił się przemysłowi naftowemu. Wchodził w rozmaite spółki, zakładał kopalnie i rafinerie w różnych miejscowościach, m.in. w Ropie, Wilszni i Smerecznem. Ropę i naftę sprzedawał w różnych miastach, m.in. w Krakowie, gdzie miał sklep hurtowy, i Warszawie.

Swoje produkty pokazywał na wystawach w Jaśle, Wiedniu i Lwowie, zdobywając nagrody. W 1877 r. przewodniczył pierwszemu kongresowi naftowemu we Lwowie, a w 1880 stanął na czele zorganizowanego przez siebie Krajowego Towarzystwa Naftowego.

W 1865 r. nabył leżący koło Bobrki majątek Chorkówka, w którym mieszkał i prowadził gospodarstwo rolne. Na działalności przemysłowej dorobił się i miał opinię człowieka majętnego.

Działacz społeczny

Działalność przemysłową wynalazca łączył z dużą aktywnością społeczną. Był posłem na Sejm Krajowy, w którym przystał do demokratów. Zajmował się oczywiście sprawami przemysłu naftowego, zasiadając w komisji górniczej i naftowej, ale występował też w kwestii rozbudowy szkół, polskich podręczników gimnazjalnych, zniesienia propinacji, rozbudowy dróg i kolei, uregulowania hipotek chłopskich oraz ochrony prawnej małoletnich sierot chłopskich.

Był też członkiem rady powiatowej w Krośnie. Jak pisze biograf wynalazcy Stanisław Brzozowski, sprawił, że w powiecie tym były najlepsze w Galicji drogi i mosty. W Chorkówce i Bóbrce założył Kasy Brackie, czyli instytucje ubezpieczeniowe dla robotników wypłacające im zasiłki chorobowe, wypadkowe i renty inwalidzkie.

By wyrwać chłopów z rąk lichwiarzy, założył kasy gminne dla udzielania krótkoterminowych bezprocentowych pożyczek. Dla robotników w Bóbrce i w Chorkówce zbudował łaźnie, ochronki i leczniczy zakład kąpielowy jodowo-bromowy. Propagował sadownictwo, drogi publiczne obsadzał drzewami owocowymi, a w całym Krośnieńskiem finansował zakładanie sadów chłopskich.

Przeszedł więc drogę typową dla wielu ówczesnych polskich inteligentów - od romantycznego powstańca do pozytywisty, działającego na rzecz ekonomicznego i cywilizacyjnego podniesienia narodu.

Przywoływany tu Stanisław Brzozowski podaje niektóre powiedzenia Łukasiewicza, np. „To wielka sztuka być bogatym, a również i wielka odpowiedzialność”, „To ciężki obowiązek być bogatym i trudna sztuka, sto razy łatwiej biedować mądrze niż użyć grosza po głupiemu”, „Wolę dać 99 niepotrzebującym niż jednego potrzebującego opuścić”.

Zawsze przy pracy

Pracował intensywnie do końca życia. Wstawał o piątej rano i był na nogach do północy. Sam prowadził rachunki rafinerii, majątku i różnych społecznych akcji, w których uczestniczył. Tak opisywał go jeden z pamiętnikarzy: „Ciekawy to był człowiek - skromny, a nawet przesadzający w skromności, ze spuszczonym w dół wzrokiem i łagodnym uśmiechem, zawsze w szaraczkowej czamarze, zawsze przy pracy…”.

Ignacy Łukasiewicz zmarł po zapaleniu płuc 7 stycznia 1882 r. Jego pogrzeb stał się manifestacją całej okolicy. Wzięli w nim udział Polacy, Ukraińcy i Żydzi oraz 4 tys. chłopów i robotników.

Paweł Stachnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.