Morawiecki, Schetyna i ministra ds. samotności. Kto się obudzi samotny w poniedziałek?

Czytaj dalej
Zbigniew Bartuś

Morawiecki, Schetyna i ministra ds. samotności. Kto się obudzi samotny w poniedziałek?

Zbigniew Bartuś

Jak to trafnie ujął mój sąsiad-zbieracz złomu: „Tu, k..., Schetyna, tam Morawiecki i tak dokoła Wojtek, choć my mamy przecie wójta wybrać i tych cieciów radnych!” Takoż na jego prośbę wprowadzam w tym oto skrawku mediów przedwczesną ciszę wyborczą i pochylam się nad problemem, który w tej naszej kampanii w ogóle nie istniał. A dotyczy już - co najmniej! - jednej trzeciej miastowych w Polsce...

Na skalę zjawiska zwróciła mi uwagę Tracey Crouch, licencjonowana trenerka piłki nożnej, zagorzała fanka londyńskiego Tottenhamu i przeciwniczka polowań na lisy, która zawsze marzyła, by być ministrem sportu w rządzie Jej Królewskiej Mości. I została – najpierw u premiera Davida Camerona, a potem u premier (premiery?) Theresy May.

Otóż Crouch – pierwsza w dziejach konserwatywna minister, która po urodzeniu dziecka poszła na urlop macierzyński – od zeszłego roku łączy swą wymarzoną funkcję z teką ministra ds. społeczeństwa obywatelskiego, zaś od stycznia 2018 r. – ze stanowiskiem ministra ds. samotności. Tak – samotności!

W mijającym tygodniu pani minister (ministra?) przedstawiła Brytyjczykom strategię radzenia sobie z tym niepokojącym zjawiskiem w najbliższych latach. Strategia dotycząca samotności okazała się równie ważna i społecznie nośna, jak te dotyczące uzbrojenia policji i armii, nowych programów oświatowych oraz spodziewanych skutków finansowych Brexitu. Dlaczego? Bo już co trzeci Brytyjczyk żyje w jednoosobowym gospodarstwie domowym, a co piąty czuje się dojmująco samotny.

Zupełnie tragicznie przedstawiają się wyniki ankiet przeprowadzonych wśród seniorów, dotkniętych na masową skalę syndromem samotności po śmierci (lub odejściu) współmałżonka. Jak misze magazyn „Quarz”, co najmniej 200 tys. takich osób nie rozmawiało z nikim przez… ponad miesiąc.

Choroba trapi wszystkie rozwinięte społeczeństwa świata. Od lat dużo pisze się o Japonii i „wirusie wyobcowania” – Hikikomori. Ale po co tak daleko szukać! Na rzut łopatką i wiaderkiem od naszych plaż, w Szwecji, gospodarstwa osób samotnych stanowią już… 52 proc. ogółu. W Danii – 45 proc. Na Litwie tylko minimalnie mniej. Niemcy przekroczyły właśnie 40 proc., podobnie Estonia, a ściga ich Holandia. Wielka Brytania z 33 proc. (ex aequo z Grecją) nie wypada wcale źle. Jeszcze lepiej ma się Polska: gospodarstwa jednoosobowe stanowią u nas tylko 25 proc. ogółu. Tylko?

W wielu miastach już przekroczyliśmy 33 proc. Największy problem mają samotne seniorki. 80 lat i czwarte piętro w bloku bez windy. Rodzina daleko. Zmieniający się sąsiedzi. Brak znajomego kioskarza (upadł), sklepikarza (zastąpił go anonimowy Lidl), listonosza (zwolnił się, bo nie wyrabiał na zakrętach), dozorcy (optymalizacja kosztów spółdzielni), koleżanek (pomarły)… Norma. Norma?

Oczywiście, nie wszyscy żyjący samotnie czują się samotni. Z drugiej strony – samotność dotyka wielu ludzi tkwiących z kimś pod jednym dachem. Jak silnie? Nie bardzo to wiemy, bo nikogo to w Polsce nie obchodzi. A już najmniej polityków. Otoczeni na wiecach i spotkaniach wyborczych wianuszkiem klakierów i zwolenników, żyją w przekonaniu, że stoi za nimi rząd dusz.

Kto w poniedziałek zbudzi się samotny?

Zbigniew Bartuś

Wolność jest w nas

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.