Renata Hryniewicz

Miejsca i godziny śmierci się nie wybiera

Śmierć i co dalej? Nie, nie mówimy o życiu po życiu, ale o pogrążonej w bólu rodzinie... Fot. istock Śmierć i co dalej? Nie, nie mówimy o życiu po życiu, ale o pogrążonej w bólu rodzinie...
Renata Hryniewicz

Ratujemy życie i zdrowie, nie jedziemy do zwłok - mówią szpitale i dyspozytornie

- Zmarła mama żony, co zawsze jest dla rodziny wielkim ciosem. Kolejnym było to, jak nas potraktowano. Żeby nie było komu przyjechać i stwierdzić, że nieboszczyk faktycznie nie żyje?! - mówił nam międzyrzeczanin Mieczysław Popiel. O tym zdarzeniu pisaliśmy 5 lipca. Teściowa pana Mieczysława zmarła w domu, około godz. 18.30. Pan Mieczysław zadzwonił na pogotowie. W dyspozytorni powiedziano mu, że karetka jest od ratowania, a nie stwierdzania śmierci. Zadzwonił do szpitala w Międzyrzeczu.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Renata Hryniewicz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.