Miejmy nadzieję. Felieton naczelnego

Czytaj dalej
Wojciech Mucha

Miejmy nadzieję. Felieton naczelnego

Wojciech Mucha

Ciężki to był rok. Tak ciężki, że ciężko o nim coś dobrego powiedzieć. Chyba tylko że dobrze, że się kończy.

Zmęczeni pandemią, wykończeni inflacją, poobijani politycznymi i ideologicznymi sporami dotrwaliśmy do tego momentu, w którym nawet jeśli nie za bardzo chcemy w to wierzyć, to jednak tli się w nas nadzieja na to, że będzie lepiej. Taka natura ludzka i to akurat dobra informacja.

Oczywiście, nie należy znowu też przesadzać z tym pesymizmem. Z łatwością można wskazać gorsze momenty w dziejach, niż kończący się właśnie 2021 r. Co jednak z tego, skoro wielokrotnie zweryfikowane negatywnie twierdzenie o „końcu historii” i zbliżaniu się do „złotego wieku” wciąż odbija się echem. Jak jednak widać, historia ani myśli się skończyć, drwi z nas bezustannie, a patrząc na wschód, można mieć niemiłe wrażenie, że otrzepuje przy tym kurz z budionówki, przepiera onuce i szuka sznurka do karabinu. I choć może robi to jedynie na pokaz, to przyznacie państwo, że nie wygląda to optymistycznie.

Jak to jednak bywa z historią, trudno ją przewidzieć. Także na lokalnym podwórku. Kto by się spodziewał, że w Krakowie będziemy mieli „największe od 265 lat opady deszczu”, które na dobre sparaliżują miasto? Albo że przez tydzień będzie płonąć miejskie archiwum, grzebiąc historię pokoleń mieszkańców? Nie wyczytamy tego ani u Nostradamusa, nie przewidziała tego nawet niezapomniana wróżka Dzidzianna z Sukiennic. Kto więc wie, czego się jeszcze można spodziewać?

Ale nawet Dzidzianna nie przewidziała także dobrych informacji z 2021 r. Jak te, że w „Dzienniku Polskim” rok będziemy żegnać rysunkiem jedynego Adama Macedońskiego i tekstem ostatecznie przywracającym dobre imię księdzu Jackowi Stryczkowi, założycielowi i wieloletniemu liderowi „Szlachetnej Paczki”. Mamy nadzieję i chcemy mieć pewność, że łączenie najlepszych tradycji „Dziennika” i szerzej - krakowskiej prasy - z nowoczesnymi technologiami i pogłębionym dziennikarstwem pozostanie naszym znakiem rozpoznawczym na dłużej.

Pewne jest za to kilka rzeczy - Nowy Rok przywitamy hejnałem z wieży mariackiej, jutro w samo południe odbędzie się trening noworoczny piłkarzy Cracovii, a w poniedziałek, jak zawsze od 1945 r. będzie czekać na Państwa „Dziennik Polski”. I choć nie mamy pewności, to miejmy nadzieję, że z przewagą dobrych informacji.

Tych ostatnich Państwu i sobie życzę przez cały przyszły rok.

Wojciech Mucha

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.