Mieczysław Kotlarczyk - niezłomny mistrz słowa

Czytaj dalej
Fot. fot. archiwum
Cecylia Kuta, historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Mieczysław Kotlarczyk - niezłomny mistrz słowa

Cecylia Kuta, historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Krakowski Oddział IPN i „Dziennik Polski” przypominają. 1908. Przypadająca w tym roku 110. rocznica urodzin i 40. rocznica śmierci Mieczysława Kotlarczyka jest okazją do przypomnienia tego wybitnego reżysera, aktora, twórcy Teatru Rapsodycznego.

Myśmy się zawsze doskonale rozumieli. […] Jesteśmy z tych, co spozierają wprzód, co czynią wyłom w wiekach i stają na idących promieniach” - pisał młody Karol Wojtyła do Mieczysława Kotlarczyka w liście z 2 listopada 1939 r.

Kilkadziesiąt lat później, już jako papież Jan Paweł II, na pytanie, kto z osób świeckich wywarł wpływ na jego życie, stwierdził: Jan Tyranowski i Mieczysław Kotlarczyk. Ten ostatni wiele przekazał mu „z bogactw swej duszy, rozmiłowanej w całym wielkim dziedzictwie kultury literackiej i artystycznej, nade wszystko rodzimej, polskiej, jak też europejskiej i światowej”.

Prymat słowa żywego

Mieczysław Kotlarczyk urodził się w 1908 r. w Wadowicach. Był jednym z pięciorga dzieci urzędnika sądowego, który równocześnie był animatorem teatru amatorskiego, dramatopisarzem i reżyserem. Od dziecka był związany z prowadzonym przez ojca teatrem. Po zdaniu matury studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Gdy w 1931 r. zmarł mu ojciec, przejął po nim inicjatywę teatralną na terenie Wadowic, wznosząc ją na wyższy poziom.

Był w tym teatrze reżyserem i głównym odtwórcą ról. Ponadto zaczął zajmować się też krytyką teatralną, by uzyskać pełne kwalifikacje nauczycielskie. Po ich zdobyciu, przez dwa lata, od 1933 do 1935 r., pracował w gimnazjum Ojców Pallotynów w Wadowicach. W 1936 r. uzyskał doktorat z filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim i rozpoczął pracę w gimnazjum i liceum w Sosnowcu, prowadząc równocześnie amatorski teatr szkolny. W 1938 r. ożenił się z Zofią Opidowicz, studentką polonistyki.

Po wybuchu II wojny światowej przeniósł się wraz z rodziną do Wadowic, gdzie przebywał do 1941 r., kiedy to uciekając przed Gestapo trafił do Krakowa. Początkowo pracował jako konduktor tramwajowy, następnie urzędnik w Krakowskiej Izbie Rolniczej.

Przez Karola Wojtyłę, u którego wtedy zamieszkał, nawiązał kontakt z krakowską delegaturą konspiracyjnej organizacji katolickiej „Unia”, w ramach której wraz z powieściopisarzem i krytykiem teatralnym Tadeuszem Kudlińskim, stworzyli tajny, amatorski Teatr Rapsodyczny. Wkrótce opiekę nad nim przejął Kotlarczyk. Jego aktorami byli m.in. Tadeusz Kwiatkowski, Karol Wojtyła, Juliusz Kydryński, Danuta Michałowska i Krystyna Dębowska.

Teatr zainaugurował swą działalność 1 listopada 1941 r. premierą „Króla-Ducha” Juliusza Słowackiego, która odbyła się w krakowskim mieszkaniu Krystyny Dębowskiej przy ul. Komorowskiego. Założeniem teatru był prymat „słowa żywego i czystego”, minimalistyczna dekoracja i przestrzeń sceny.

Aktorzy ograniczali gestykulację, koncentrując się głównie na recytacji tekstu. Kotlarczyk opierając się na utworach Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Zygmunta Krasińskiego, Cypriana Norwida, Aleksandra Fredry, Stanisława Wyspiańskiego, Jana Kasprowicza i Karola Huberta Rostworowskiego, stawiał duchowy opór niemieckiej okupacji, bronił godności kultury narodowej, ukazywał piękno słowa, niósł nadzieję i wspierał duchowo.

Teatr niesocjalistyczny

Po wojnie rozpoczął pracę w Wydziale Kultury i Sztuki Krakowskiego Urzędu Wojewódzkiego jako kierownik działu teatralnego. Był również wykładowcą krakowskich szkół teatralnych, najpierw w Studio Teatru Starego (1945-1946), następnie Państwowej Wyższej Szkoły Aktorskiej (1950-1955) oraz Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego (1955-1957).

Teatr Rapsodyczny kontynuował działalność i początkowo cieszył się przychylnością władz, a nawet został zakwalifikowany przez nie do kategorii teatrów szkolnych. Nie wyrzekając się swojego światopoglądu, wiary, przekonań politycznych i programu artystycznego, w warunkach terroru, agresji, zła i kłamstwa pierwszych lat powojennych stanowił bastion oporu przeciwko sowietyzacji, zniewoleniu, niszczeniu kultury narodowej i indoktrynacji komunistycznej.

Życzliwość władz wkrótce się skończyła. W 1946 r. anulowano uchwałę, która przyznawała teatrowi prawa do obowiązkowej edukacji szkolnej i usunięto go z budynku kina „Wolność”. Odtąd Teatr Rapsodyczny przeniósł się do Teatru Lalki i Aktora Groteska przy ul. Skarbowej, gdzie mógł grać jedynie dwa razy w tygodniu.

Wiosną 1947 r. wojewoda krakowski Kazimierz Pasenkiewicz zakazał Teatrowi korzystania z tego lokalu, określając jego działalność jako „niespołeczną” i „antypaństwową”. Z pomocą przyszedł prymas Polski kard. August Hlond. Dzięki otrzymanej od niego subwencji zaadaptowano lokal u sióstr miłosierdzia przy ul. Warszawskiej, gdzie wcześniej mieściło się Studio Iwo Galla, znanego krakowskiego reżysera.

Mimo niesprzyjającej sytuacji, dzięki umiejętności zjednywania ludzi i zdolnościom organizacyjnym Kotlarczykowi udało się przekonać ministra Włodzimierza Sokorskiego do wybudowania nowego lokalu dla teatru. Pomogła w tym niezwykle pozytywna opinia sowieckiego reżysera Sergiusza Obrazcowa na temat adaptacji „Eugeniusza Onie-gina” Puszkina według Kotlarczyka. Pod koniec 1951 r zespół przeniósł się do nowej siedziby przy ul. Starowiślnej.

Kilka tygodni później Kotlarczyk otrzymał wiadomość, że jego teatr musi ulec likwidacji, gdyż „nie jest socrealistyczny”, decyzja ta została jednak wówczas zawieszona.

Dopiero po odważnym wystąpieniu na Ogólnopolskim Zjeździe Teatralnym w lutym 1953 r. Kotlarczyk został pozbawiony funkcji dyrektora, możliwości pracy w teatrze, a nawet członkostwa w Związku Artystów Scen Polskich. Równolegle działania dezintegracyjne wobec zespołu Kotlarczyka prowadziła bezpieka, której udało się rozbić jedność grupy. Jego główny współpracownik, Tadeusz Kudliński, został w 1953 r. skazany na więzienie w procesie działaczy Stronnictwa Pracy. Teatr przestał istnieć.

Chwilowa reaktywacja

Na fali odwilży Października 1956 r. doszło do reaktywowania Teatru Rapsodycznego, który 27 listopada 1957 r. wznowił działalność premierą „Króla-Ducha” Słowackiego. Warto wspomnieć, że postulat przywrócenia teatru był jednym z najważniejszych żądań z obszaru kultury w czasie odwilży Października 1956 r. w Krakowie. Nie udało mu się wprawdzie odzyskać sceny przy Sta-rowiślnej, przejętej już przez Stary Teatr, ale dzięki pomocy miasta wrócił na ul. Skarbową.

Gdy trwały zabiegi o reaktywowanie teatru, bezpieka podjęła próbę zwerbowania Kotlarczyka jako informatora. Założono przeciw niemu sprawę ewidencyjno-obserwacyjną, przyjmując za podstawę to, że w czasie okupacji, jak i później, był członkiem „nielegalnej organizacji chadeckiej »Unia«”.

Po kilku miesiącach zaniechano dalszego jej prowadzenia ze względu na brak jakiejkolwiek wrogiej działalności. W 1959 r. uznano jednak, że Kotlarczyk zdolny jest do podjęcia wrogiej działalności i ponownie założono przeciw niemu sprawę, nadając jej kryptonim „Łącznik”. Szczególną uwagę zwracano na kontakty Kotlarczyka z hierarchią kościelną i działalność teatralną. Sprawę zakończono dopiero jesienią 1976 r. „z powodu podeszłego wieku figuranta, przejścia na emeryturę i zaniechania działalności zawodowej i politycznej”.

Zaangażowanie Kotlarczyka w kościelne obchody Roku Milenijnego oraz fakt, że z okazji przypadającej w 1966 r. 25. rocznicy powstania Teatru Rapsodycznego abp Karol Wojtyła odprawił na Wawelu Mszę św. przed konfesją św. Stanisława, rozwścieczyły włodarzy PRL. Uznali, że Kotlarczyk zawiódł zaufanie, prowadząc teatr niezgodnie z „wymogami i potrzebami polityki kulturalnej”.

Po latach wspominał, że „uznano ów epizod wawelskiej modlitwy […] o dobro instytucji, za czyn antypaństwowy, za przestępstwo równe niemal zdradzie stanu”. Na początku maja 1967 r. Teatr Rapsodyczny został ponownie zlikwidowany, a Kotlarczyk pozbawiony możliwości dalszej pracy. Zmarł 21 lutego 1978 r. Na miejsce wiecznego spoczynku swego mistrza odprowadził kard. Karol Wojtyła.

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Cecylia Kuta, historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.