Maurita Reid nie zadziera nosa. Bo koszykarka Wisły, urodzona Jamajka, ma w sobie luz i swobodę

Czytaj dalej
Fot. Fot. Anna Kaczmarz
Justyna Krupa

Maurita Reid nie zadziera nosa. Bo koszykarka Wisły, urodzona Jamajka, ma w sobie luz i swobodę

Justyna Krupa

Poznała wiele kultur, widziała biednych ludzi. To nauczyło ją nie oceniać nikogo. I nie gwiazdorzyć. Bo niby w czym miałaby być lepsza?

Pełen luz. Pozytywne nastawienie do świata i ludzi. Zero nerwów. Tak właśnie postrzega się Jamajczyków. I co się okazuje? Czasem stereotypy się sprawdzają. - Jestem stuprocentową Jamajką - śmieje się Maurita Reid. 32-letnia koszykarka to źródło pozytywnej energii w szatni Wisły Can-Pack.

I choć wychowała się w Nowym Jorku, a z krajobrazów słonecznej, zielonej wyspy niewiele pamięta, to kiedy ktoś pyta, kim jest, odpowiada bez wahania: Jamajką. Tak jak cała moja rodzina. Nigdy nie wyparłabym się swoich korzeni - podkreśla.

Na początku pobytu w Krakowie nie rozstawała się z czerwono-zielono-żółtą czapką w rasta-stylu. Mówi: To, że jest w takiej kolorystyce, sprawia, że jest dla mnie jeszcze bardziej wyjątkowa. Mam też naszyjniki czy koszulki w podobnych barwach.

W trakcie rozmowy przy restauracyjnym stoliku Maurita cały czas siedzi w innej, efektownej czapce. - Mam ich naprawdę sporo w domu. Czy nazwałabym to już kolekcją? Chyba tak - mówi. - Gdy wchodzę do sklepu i jakaś czapka przyciągnie moją uwagę, jest moja. O ile nie przekroczy limitów, których się trzymam.

Lata podróży po całym świecie nauczyły ją, że to nie marka jest tym, co nadaje przedmiotom wartość. - Czasem trafiasz do miejsca, gdzie ludzie nie mają prawie niczego, a sobie radzą. Wtedy rozumiesz, że te wszystkie rzeczy ze świata wielkiej mody tak naprawdę nie są niezbędne - stwierdza.

Jej wojaże zaczęły się, gdy po raz pierwszy postanowiła podpisać kontrakt na grę w Europie. Od tego czasu minęło już dziewięć lat. Na początku była Szwecja, ale długo tam nie zabawiła. Za to potem zdecydowała się na przeprowadzkę do kraju, o którego istnieniu kiedyś nie miała nawet pojęcia - do Armenii. Pobyt w Erywaniu to było nie lada wyzwanie.

W dalszej części tekstu dowiesz się:

  •  Jak w Armenii gra się w koszykówkę
  •  Dlaczego amerykańscy gracze muszą mieszkać blisko kręgielni
  •  Z jakiego powody Reid nie zrobiła kariery w WNBA

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Justyna Krupa

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.