Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Masz pół roku. Pół roku żyjesz albo pół roku umierasz

Czytaj dalej
Fot. Anna Kaczmarz
Maria Mazurek

Masz pół roku. Pół roku żyjesz albo pół roku umierasz

Maria Mazurek

O umieraniu, ale przede wszystkim - o życiu, opowiada dr Małgorzata Musiałowicz, lekarka, założycielka i szefowa hospicjum domowego dla dzieci Alma Spei w Krakowie.

Słyszała pani czasem od rodziców nieuleczalnie chorych dzieci „nie damy już rady”?

Słyszałam, jak rodzice mówili: jesteśmy zmęczeni. Ale nigdy, przez 10 lat historii Alma Spei, nie przybrało to formy chęci oddania swojego dziecka. Bo tu działa miłość rodzica do dziecka, która jest najsilniejszą miłością ze wszystkich.

Właśnie dlatego nie wiem, czy bym to udźwignęła. Jest w ogóle coś gorszego, niż śmiertelna choroba własnego dziecka?

Nie ma takiej rzeczy. Stanąć nad grobem własnego dziecka to jest największa tragedia, jaka może spotkać człowieka. Natomiast proszę mi wierzyć, że ludzie odnajdują w sobie takie pokłady siły, o które sami siebie wcześniej nie podejrzewali. A mieliśmy przez te 10 lat pod opieką prawie 180 dzieci.

Teraz macie ponad 40. Rachunek jest prosty: blisko 140 waszych podopiecznych już nie żyje.

To nie jest tak. Do hospicjum trafiają też dzieci - na przykład wcześniaki ze skrajnie niską masą urodzeniową i niewykształconymi płucami - które są z pogranicza opieki domowej i szpitalnej. My pomagamy, żeby takie dziecko, uzależnione od sprzętu medycznego, mogło iść do domu, który jest zawsze naturalnym środowiskiem dla niego i całej rodziny. Bywa, że stan takiego dziecka się ustabilizuje, a nawet poprawi i wtedy wypisujemy takie dziecko z hospicjum.

Są pewne słowa-klucze i czynności-symbole. Jedna z nich, jak sądzę, to oddanie dziecka pod opiekę hospicjum. Bo to w powszechnej opinii oznacza jedno…

Że dziecko umrze. Bo często bywa i tak. W zeszłym roku zmarło 16 naszych dzieci. To było bardzo dużo, jak na nas. Ale chciałabym walczyć z postrzeganiem hospicjum jako umieralni, smutnego miejsca, gdzie nie ma nadziei.

Przeciwnie, jak tu weszłam, miałam wrażenie, że to miejsce pełne radości i dobrych wibracji.

Bo tak jest. Przecież na co dzień dzieci w hospicjum nie umierają. Na co dzień my zajmujemy się życiem, nie śmiercią. Urządzamy imprezy urodzinowe dla tych dzieciaków (każda szyta na miarę; w stylu hawajskim, folk, z bohaterami bajek), wysyłamy zdrowe rodzeństwo pacjentów na wakacje, a na święta odwiedzamy, razem z aniołkami i świętymi Mikołajami (żeby była jasność: prawdziwymi Mikołajami, w stroju biskupim i tiarą, a nie jakimiś Mikołajami z reklam handlowych). Dbamy o to, żeby dzieci miały piękne zdjęcia - świetny krakowski fotograf, a nasz wolontariusz, przygotowuje im albumy. Zapraszamy do siebie znanych ludzi (ostatnio był i pan Stuhr, i pan Nawałka, i Maciek Musiał), wyciągamy rodziców do teatru, a mamy - na zabiegi kosmetyczne. Cały czas staramy się bombardować rodziny różnymi propozycjami, żeby ci ludzie czuli, że żyją. Ostatnio zaprosiliśmy znaną stylistkę, o pseudonimie Osa, żeby opowiedziała mamom naszych pacjentów, jak dobierać strój do swojej sylwetki i urody. Zapyta ktoś: po co?

Czytaj więcej i dowiedz się:

  • co dr Musiałowicz radzi rodzicom, których dzieci korzystają z opieki hospicjum?
  • jak starsze dzieci w ostatnich stadiach choroby postrzegają śmierć? 

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Maria Mazurek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.