Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Justyna Krupa

Majstersztyk: pogodzić rolę rodzica z zawodowym sportem

Jordi Aragones, trener Wisły, z córeczką Alice i żoną Kingą Fot. Archiwum prywatne Jordi Aragones, trener Wisły, z córeczką Alice i żoną Kingą
Justyna Krupa

Córeczka pyta: znowu jedziesz na wakacje? Tłumaczę, że to nie wakacje, tylko gra w europejskich pucharach - o życiu rodzica w świecie zawodowego sportu opowiadają hiszpański trener Jordi Aragones i skrzydłowa Justyna Żurowska-Cegielska, oboje związani z koszykarską Wisłą CANPACK Kraków

Cały świat kręci się wokół boiska, aż przychodzi moment, że trzeba odnaleźć się w zupełnie nowej roli. Piłka nadal się toczy, nikt nie odgwizdał przerwy w grze, ale na wszystko patrzy się z innej perspektywy. Z perspektywy rodzica.

Świat do góry nogami

Justyna Żurowska-Cegielska po kilkunastu latach zawodowej gry w koszykówkę zdecydowała się na przerwę w karierze. Po urodzeniu córeczki Otylii wróciła do ukochanej koszykówki (mała ma teraz 20 miesięcy), wspierana przez męża - byłego żużlowca Krzysztofa Cegielskiego.

Pojawienie się pociechy to wyzwanie nie tylko dla zawodniczek, które zostają matkami. Również ojcom świat wywraca się do góry nogami. - Przyjście na świat dziecka sporo zmienia nie tylko w życiu sportowca, ale nawet trenera - przyznaje Hiszpan Jordi Aragones, który pracuje z koszykarkami Wisły w roli trenera. Cztery lata temu wraz z żoną Kingą zostali rodzicami Alice. Teraz doskonale rozumie rodzicielskie rozterki zawodniczek.

Kiedyś wystarczyło, że Żurowska czy Aragones spakowali torbę sportową, trzasnęli drzwiami i już mogli jechać z drużyną na mecze nawet za Ural. Albo na maraton wyjazdowy - a to do Turcji, a to na Wybrzeże, a stamtąd jeszcze do Hiszpanii. Teraz takie eskapady wymagają już mistrzostwa w planowaniu. A przede wszystkim - dużego wsparcia ze strony najbliższych.

Mama w Bydgoszczy

Dla Żurowskiej wsparcie męża było arcyważne. - Odkąd Otylka przyszła na świat, wszystko udało się jakoś poukładać - mówi wiślaczka. Kluczowa jest pomoc rodziny: - Moja mama, mimo że jest w Szczecinie, przyjeżdża, gdy jej potrzebujemy.

Karierę Żurowska zawiesiła, gdy miała 31 lat. Dla niektórych koszykarek to wiek, w którym myślą o końcu kariery. Ona jednak za bardzo kochała ten sport; po rocznej przerwie wróciła do koszykówki. Ale musiała zmienić klub. Zamiast w Krakowie, wylądowała niespodziewanie w bydgoskim Artego. - Dostałam tam wielkie wsparcie. Chodzi o trenera, o poziom zrozumienia ze strony klubu i zawodniczek. Tam kilka dziewczyn jest w podobnej sytuacji. W efekcie jest tam takie rodzinne podejście - tłumaczy Żurowska.

I tak nie było łatwo. - Nie wracałam do tego samego klubu. Trener Artego, Tomasz Herkt, ma swoje zasady w koszykówce, które dopiero musiałam poznać. Musiałam odnaleźć się w nowym środowisku i jednocześnie w nowej roli, bo w roli mamy - wyznaje Żurowska.

Nie każdy szkoleniowiec zdzierży obecność małego dziecka podczas treningu. Dla Herkta nie było problemu. - To, jak dużo czasu mogłam spędzać z Otylką i jak on to rozumiał, ułatwiło mi powrót do sportu. Nie było problemem, by dziecko jechało z drużyną autokarem czy wbiegało na parkiet po meczu - mówi.

W większości klubów zasady są bardziej rygorystyczne. To zawodowy sport, na treningu wymagana jest pełna koncentracja. - Nigdy nie jeżdżę z Alice na mecze - mówi trener Aragones. - Teraz już rozumie, że na jakiś czas trzeba usiąść spokojnie. Dotąd była na to zbyt mała - mówi.

Na treningi też starał się córki nie przyprowadzać. Chyba że był przyparty do muru, wtedy prosił przełożonych o wyrozumiałość.

Czytaj więcej:

  • Obniżyć poziom? Nie ma mowy
  • Od Teneryfy do Rio

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Justyna Krupa

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.