Majówka? Nie musisz siedzieć w Krakowie

Czytaj dalej
Katarzyna Kachel

Majówka? Nie musisz siedzieć w Krakowie

Katarzyna Kachel

Katarzyna Węgrzyn, autorka książki „Gdzie w Polsce na weekend”, wyd. Znak: Do Małopolski wracam często, bo to region, w którym nie można się nudzić. Na pewno oprócz sztandarowych zabytków mogę polecić zupełne inną, bo bardziej surową, ale równie interesującą kopalnię soli w Bochni, przepiękne zamki w Niedzicy czy cały Ojcowski Park Narodowy

Już mnie pani zainspirowała. Wybieram się obejrzeć mofetę w Jastrzębiku, o istnieniu której kompletnie nie miałam pojęcia, choć jest w Małopolsce.
Nie jest pani jedyna; bo mofeta, czyli naturalna dziura w Ziemi, na dodatek bulgocząca, rozpala wyobraźnię wielu poszukiwaczy przygód. Atrakcja, udostępniona przez gminę Muszyna turystom, staje się coraz bardziej popularna i warta jednodniowej wycieczki. Tych niezwykłych miejsc, jak je nazwałam w przewodniku, mamy zresztą w naszym kraju całkiem sporo - piszę między innymi o piramidach kujawskich czy kręgach kamiennych w Odrach, ale to zaledwie niewielki procent tego, czym nas Polska może zaskoczyć.

Nie napisała pani typowego przewodnika; kto liczy, że znajdzie w nim Tatry czy Wawel, to się zawiedzie. Jaki więc był klucz?
Od kilku lat prowadzę bloga gdziewpolscenaweekend.pl, a od roku działam bardzo aktywnie na Instagramie. Mam regularny kontakt z odbiorcami, zbieram ankiety i dzięki temu wiem, co ich może, a co nie zainteresować; co zaskoczyć, co znudzić, o czym wiedzą, a o czym tylko słyszeli i mają ochotę na więcej. Zauważyłam dzięki nim, że większość z nas jest osadzona w swoim regionie. I tak o ile dla osób z południa wiedza na temat kopalni to chleb powszedni, tak ci z zachodniej części kraju nigdy nie słyszeli o kopalni uranu czy ropy naftowej. Postanowiłam więc je w książce umieścić. Sama mieszkam na północy, i mam do tych miejsc daleko, dlatego udało mi się je zobaczyć dopiero w dorosłym życiu. Wybierając atrakcje do przewodnika, chciałam, by w każdym województwie turysta znalazł coś dla siebie. Chce muzeum - proszę bardzo, lubi wojskowe budowle - dlaczego nie, preferuje krajobrazowe trasy? Nie ma problemu.

Epidemia zmieniła sposób podróżowania, wytyczyła też nowe trendy. Dziś szukamy przestrzeni i miejsc bez tłumów (o co trudniej). Jak je wybierać?
Faktycznie, częściej niż przed laty szukamy dziś natury, przestrzeni, które są blisko nas, a dają nam złapać oddech. Każdy zna jakiś pobliski park, czasami jeszcze w nim nie był, choć położony pod nosem. Niektórzy przypomnieli sobie trasy z wycieczek szkolnych, pierwszych wypadów z plecakiem i namiotem. Ograniczone możliwości wyjazdów zagranicznych sprawiły, że powróciliśmy do korzeni. Na szczęście, jeśli chodzi o przyrodę, Polska jest bardzo różnorodna i okazała, a nasze Parki Narodowe, jeśli zestawimy ich zdjęcia, wyglądają jakby pochodziły z całego kontynentu - od mokradeł, po urwiska, dzikie góry i rzeki. Ilość ścieżek, tras jest tak ogromna, że nie powinniśmy mieć problemu, żeby pobyć w ciszy i z daleka od tłumów. Wiadomo, które szlaki podczas majówki będą oblegane, dlatego warto z nich zboczyć i wybrać te mniej komercyjne.

Moim odkryciem jest Roztocze. Mało ludzi i piękna przyroda. Czy trzeba coś więcej?
Jestem miłośniczką wschodniej części Polski, gdzie są wciąż tereny nieodkryte, a życie toczy się wśród oazy zieleni i w rytmie slow. Trzeba się tam przestawić na całkiem inny tryb zwiedzania niż w popularnych kurortach, gdzie nie słyszy się własnych myśli. Często spotykam się z prośbą; nie pisz o tym czy o innym miejscu, bo zaraz zjawią się tam turyści, zadeptają nam ukochane kąty. To nie jest rozwiązanie, bo oni i tak się pojawią wcześniej czy później. Ważne, by edukować, wskazywać, jak nie niszczyć środowiska, jak się po nim poruszać. Zawsze przy swoich postach staram się podawać informacje, jakie zwierzęta żyją w danym parku i przestrzeni; czy można tam zabierać własne psy. Staram się uczyć mądrego zwiedzania.

Mamy często zakodowane, że jeśli Dolny Śląsk to zamki, Górny - kopalnie, północ to morze, a Małopolska to Tatry. Jak bardzo to mylne?
Takie myślenie to pułapka. Bo Śląsk to nie tylko industrialne zabytki, ale przecież piękne góry. W Małopolsce nie tylko zachwycają Tatry, obłędny jest Ojcowski Park Narodowy, a Szlak Orlich Gniazd zupełnie wyjątkowy. Zawsze warto przy planowaniu wyprawy poświęcić trochę czasu, by poza rzeczami, które znamy, które są w każdym przewodniku, dać się jeszcze zaskoczyć. Zadziwić się.

Pisze pani, że nie jest to zwykły przewodnik, ale inspiratorium. Czym się pani inspiruje?
Historią, która wbrew pozorom bardzo łączy się z podróżowaniem. Mnie, osobiście, pozwala złapać inną perspektywę badawczą. Jadąc w jakiś region, zwiedzając warownię, zamek czy twierdzę i skupiając się wyłącznie na walorach architektonicznych, pomijając jej tradycję i losy, traci się coś z ich duszy. Kiedy jestem w historycznie ważnym miejscu i wyobrażam sobie, że kilkaset lat temu, podejmowano w nim decyzję, które zaważyły na układzie sił we współczesnym świecie, mój odbiór staje się diametralnie inny. Taka historia spoza podręcznika nie jest nigdy nudna. I takich miejsc szukam, o takich staram się opowiadać, wplatając wielkie wydarzenia w losy zwykłych ludzi. To jest mój napęd.

Militaria też widzę panią kręcą?
Mamy tak spektakularne zabytki, tak wspaniałe twierdze, że pominięcie ich byłoby grzechem. Na początku byłam sceptyczna, bo techniczna strona tych obiektów jest dla mnie obca. Ich historia, imponująca architektura tak mnie jednak zachwyciły, że zaczęłam o nich opowiadać. A że powstawały opowieści niemalże filmowe, odzew i zainteresowanie były tak duże, że siłą rzeczy zaczęły i mnie wciągać. Warto te zabytki promować, bo podobnych twierdzy trudno na świecie szukać, co wiąże się z naszą historią, dynamiczną zmianą granic i różnymi wpływami, których ślady te obiekty noszą. Warownie, obronne zamki i twierdze to także świetna opcja zwiedzania dla całej rodziny; każdy niezależnie od wieku znajdzie coś w nich dla siebie. A jak się już trafi do jednego takiego obiektu, gwarantuję, że na liście szybko znajdą się kolejne.

Jak, niestety, trudne są w utrzymaniu takie zabytki, pokazuje Twierdza Kraków.
Tak, wiele z nich niszczeje, są zamknięte, schowane za ogrodzeniem. Wielu turystów nie ma nawet pojęcia, że istnieją. W Krakowie, w którym nudzić się raczej nie można i tyle rzeczy jest do zwiedzania, twierdza nie jest zabytkiem pierwszego wyboru. Chyba że ktoś interesuje się militarnymi obiektami. Ale jeśli już jesteśmy pod Wawelem kolejny raz, będzie to na pewno miła i zaskakująca odmiana.

[Przyznałam się, że moim ostatnim odkryciem jest Roztocze, a pani?
Pojezierze Brodnickie. Kiedy tylko skończyłam książkę, spakowałam się i właśnie tam pojechałam. Jest to region jeszcze niewyeksploatowany turystycznie, co pewnie w najbliższych latach się zmieni. Piękne czyste jeziora, cisza, przyroda i świetne powietrze zamieniają to miejsce w raj. Małe klimatyczne miasteczka, ruiny zamków i niespieszny rytm - wszystko tam można znaleźć.

Do jakich miejsc w Małopolsce lubi pani wracać?
Oczywiście w góry, na Szlak Orlich Gniazd, lubię Ojców i okolice. Tatr na majówkę nie polecam, no chyba że ktoś lubi stać w kolejkach. Szczerze mówiąc, staram się nie wracać w żadne miejsca, ponieważ lista tych do zobaczenia tylko rośnie, ale oczywiście kocham wracać w góry, Tatry mimo że przyciągają tłumy, mają wyjątkowe miejsce w moim sercu. Do Małopolski wracam często, jest to region, w którym z pewnością nie można się nudzić. Na pewno oprócz sztandarowych zabytków, takich jak Wawel czy Wieliczka, mogę polecić zupełne inną, bo bardziej surową, ale równie interesującą kopalnię soli w Bochni, przepiękne zamki w Niedzicy czy cały Ojcowski Park Narodowy, który mimo że jest najmniejszym w kraju, atrakcjami mógłby obdzielić co najmniej kilka innych. Na plenerowe atrakcje również nie ma co narzekać - Skamieniałe Miasto w Ciężkowicach, Dolinki Krakowskie, czy Pogórze Rożnowskie na pewno miło wypełnią wolny czas.

A Pustynia Błędowska?
Dlaczego nie? Polska Sahara to frajda i dla dzieci, i dla dorosłych. Choć jest dziełem człowieka, a nie natury, wykształcił się na niej pustynny ekosystem. No i nie trzeba jechać z Krakowa nad morze, by zanurzyć stopy w piasku.

Katarzyna Kachel

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.