Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Adam Bielecki odkupił swe winy? Niedawno kozioł ofiarny, a dzisiaj kandydat do orderów państwowych

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas
Majka Lisińska-Kozioł

Adam Bielecki odkupił swe winy? Niedawno kozioł ofiarny, a dzisiaj kandydat do orderów państwowych

Majka Lisińska-Kozioł

Adam Bielecki i Denis Urubko okrzyknięci zostali bohaterami akcji ratowniczej pod Nanga Parbat (8126 m n.p.m.). Ale pięć lat temu, gdy po zdobyciu zimą Broad Peaku (8051 m n.p.m.) w drodze powrotnej zginęli Tomasz Kowalski i Maciej Berbeka- to Bieleckiego obwiniano o tragedię.

Ostatnio ktoś napisał na Facebooku, że ratując Elisabeth Revol, Bielecki się zrehabilitował.

- To absurd - mówi Romuald Bielecki, ojciec polskiego himalaisty. - Bardzo krzywdzące słowa. Nie można porównywać sytuacji sprzed pięciu lat do tej obecnej. Wówczas trzeba było podjąć akcję ratunkową powyżej 8 tysięcy metrów, po dwudziestu godzinach wyczerpującej wspinaczki w strefie śmierci. Nie było szans na pomoc, choć przecież syn próbował iść w górę. Teraz i Adam, i Denis Urubko byli w bazie, zaaklimatyzowani i w miarę wypoczęci. Udało się ich przerzucić pod Nangę. Mówienie o rehabilitacji syna jest nieporozumieniem. Przecież Adam brał udział w akcjach ratunkowych także przed Broad Peakiem. Pod K2 chociażby bez zwłoki ruszyli z Marcinem Kaczkanem na pomoc rosyjskiej himalaistce, która złamała nogę.

Dwa lata temu tutaj spadł

Bielecki ani koledzy z ekipy nie wahali się teraz, by ratować ludzkie życie. Przeprowadzili brawurową akcję, wspinali się w ciemności, w kosmicznym tempie, i okrzyknięci zostali bohaterami.

- Bezprecedensowa historia. Od wejścia w ścianę do spotkania z Elisabeth Revol minęło pięć godzin. A od rozpoczęcia całej akcji - raptem osiem. Gdy Adam i Denis Urubko dochodzili do ściany Kinshofera, wspinaczkę rozpoczęli Jarosław Botor i Piotr Tomala - chwali Polaków pan Romuald. - Nie spaliśmy z żoną całą noc. Pamiętałem przecież, że dwa lata temu, gdy Adam był zimą pod Nanga Parbat, próbował wejść na wierzchołek tym samym kuluarem lodowym. Spadł ponad 80 metrów w dół; zerwała się poręczówka - dodaje.

Tragedia na Broad Peak

Teraz nikt ze środowiska nie zarzuca Bieleckiemu, że nie udało się uratować Tomasza Mackiewicza. Inaczej niż pięć lat temu, po zimowym wejściu na Broad Peak.

Czytaj więcej:

  • Dlaczego wyprawa ratunkowa na Nanga Parbat nie wyruszyła po Tomasza Mackiewicza?
  • Teraz czas na K2
  • Strach? Cóż, wszyscy wspinacze się boją. Chodzi jednak o to, żeby strach nie przerodził się w panikę, która nas zabije.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Majka Lisińska-Kozioł

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.

Monitorujemy anonimowo aktywność na stronie, korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.