Łanowice. Na majówkę chodziło się zawsze boso

Czytaj dalej
Katarzyna Kachel

Łanowice. Na majówkę chodziło się zawsze boso

Katarzyna Kachel

Były lata 80., kiedy do Łanowic przyjechały traktory, otoczone kordonem milicji i zrównały kościół z ziemią. Dziś Polacy chcą stworzyć tu miejsce pamięci. Bo chcą pamiętać o tym, co dawało im siłę, kiedy było naprawdę źle.

Do Łanowic najlepiej jechać przez Przemyśl. Przekroczyć granicę w Medyce, a potem przez Mościska, Kopań, Wykoty. W Biskowicach trzeba skręcić i jest się prawie na miejscu. Tak tłumaczą mi ludzie, którzy w tej małej wiosce na Ukrainie mieszkają całe życie. Nie wyobrażają sobie, by do nich nie przyjechać, nie pobyć, nie zjeść zupy, a przede wszystkim nie zobaczyć, jak wszyscy walczą o to, by tam, gdzie kiedyś stał kościół ich ojców, zrobić miejsce pamięci. Pamięci o tym, że wiara dawała im siłę i nadzieję. To chcą przekazać dzieciom.

By dotrzeć z Krakowa do Łanowic potrzeba kilka godzin, według GPS niecałe cztery, ale tak naprawdę wszystko zależy od ruchu na granicy. W sumie to 322 kilometry, niby niewiele, a jednak robi się wyprawa. W wiosce będzie ze 150 domów i 650 osób, większość to Polacy, czasami wżenieni w ukraińskie rodziny. Wszyscy mówią po polsku z pięknym wschodnim zaśpiewem. I wszyscy znają opowieść o kościele, który władze komunistyczne zrównały z ziemią. Maria Zając, która jest sołtyską, też ją zna. Tu się urodziła, tu mieszka. - Byłam mała, kiedy traktory przyjechały i zniszczyły zabytkową świątynie, ale mama mi opowiadała o pięknym drewnianym kościele, do którego boso chodziło się na majówki - opowiada. I choć nie ma go od wielu lat, pamięć o nim i byłych proboszczach, wywożonych stąd na Sybir wciąż jest żywa. - I wciąż jest żywa wiara, którą zachowali mimo różnych represji - mówi ks. Tomasz Krzemiński, dzisiejszy proboszcz w parafii. - Tak jak przechowali po domach figury stacji drogi krzyżowej.

To dla nich ważne, bo - jak mówią - trzeba pamiętać i trzeba oddać hołd. Był więc 2020 rok, kiedy rozpoczęli koszenie, sprzątanie i porządkowanie resztek fundamentów świątyni. Jedni przychodzili z łopatami, inni z traktorem, koparką, albo z koniem. Wśród nich dzieci, dorośli, babcie i dziadkowie. - Nie planujemy odbudowy starej świątyni - zastrzega ks. Tomasz. - Chcemy jedynie uszanować ten skrawek ziemi uświęcony modlitwą tak wielu naszych przodków. Rok temu oczyszczono cały teren z dzikich krzewów, które na nim wyrosły. Z resztek cegieł, mieszkańcy wybudowali ścianę pamięci, która opowiada dziś historię tego miejsca. Odnowiono także dzwonnicę i nagrobek jednego z miejscowych proboszczów, który ze względu na swoje zasługi dla miejscowej społeczności spoczął obok swojego kościoła.
Ks. Tomasz: - Tak powstaje niezwykły pomnik upamiętniający wysiłek ludzi, którzy w czasie nocy komunizmu zachowali wiarę ojców mimo braku kapłanów i świątyń. Gdyby pani widziała jak te babcie dbają o figurki, które ocalały ze świątyni, jak pilnują, by były w dobrym stanie - uśmiecha się.

Żyją tu wszyscy jak w rodzinie - Polacy i Ukraińcy, szanują swoje święta i obyczaje. - Odwiedzamy się, a kiedy jest prawosławna Wielkanoc nie pracujemy, tak by pokazać, że nasi sąsiedzi są dla nas ważni - mówi Maria i dodaje, że takie wartości chcą przekazać dzieciom, które zostały na Ukrainie. - Rodzinę mam w Polsce, niemal w każdej części, tylko moja babcia została, bo dziadek nie chciał wyjeżdżać.

Maria Strogusz, odpowiedzialna w gminie za pomoc socjalną też się tu urodziła i też nie wyobraża sobie, by mogła żyć gdzie indziej. - Miałam piętnaście lat, gdy kościół zburzono, to pamiętam go dobrze. W nim byłam chrzczona i przyjmowałam pierwszą komunię świętą.
Dlatego dziś chce, by to miejsce było wyróżnione. By już z drogi było wiadomo, że teren posprzątano. Wszyscy jak jeden mąż są w to zaangażowani.
Ks. Tomasz: Każda złotówka pomoże nam zmienić to miejsce w pomnik historii upamiętniający wysiłek tak wielu ludzi. Ich wiarę i nadzieję, że kiedyś doczekają czasów, gdy nikt nie zabroni im się modlić tak jak chcą i gdzie chcą.

Możemy pomóc
Referat Misji Zagranicznych Zgromadzenia Księży Misjonarzy Saletynów
ul. PCK 33
41-409 Mysłowice-Krasowy
NRB: 53 1600 1055 1846 3129 0000 0003
IBAN: PL53 1600 1055 1846 3129 0000 0003
SWIFT / BIC: PPABPLPK
Z dopiskiem „Łanowice”

Katarzyna Kachel

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.