Kwadratura kuli: Triumf (czyjej) woli, czyli co by było, gdyby terroryści porwali wszystkich czołowych polityków

Czytaj dalej
Fot. Źródło: Blasty.pl
Zbigniew Bartuś

Kwadratura kuli: Triumf (czyjej) woli, czyli co by było, gdyby terroryści porwali wszystkich czołowych polityków

Zbigniew Bartuś

Polak złapał złotą rybkę i błaga: - Pragnę umrzeć w demokratycznej, dobrze rządzonej i sprawiedliwej Polsce, gdzie politycy będą realizować postulaty wyborców i złożone obietnice, zaś oświecony suweren będzie głosować świadomie i mądrze... Rybka przerywa: - Hmm, czyli chcesz być nieśmiertelny…

Fakt. Na razie świat przypomina kawiarnię, w której siadają: poseł, robotnik i drobny przedsiębiorca. Kelner przynosi 20 ciastek i trzy kawy. Poseł wskazuje idącego ulicą imigranta, po czym wykorzystując odwróconą uwagę współtowarzyszy wypija te trzy kawy, pałaszuje 19 ciastek i wrzeszczy: - Te, robotnik, uważaj! Krwiopijca chce ci ukraść ciastko!

Mógłbym te żarty (?), przerabiane przez suwerena seryjnie na memy, ciągnąć w nieskończoność, ale zaczyna mnie to przerażać, bo - jak mawiał mój guru ze studiów, ekspert od doktryn - najwięcej dowcipów politycznych powstaje tam, gdzie z władzą nie ma żartów.

Tak naprawdę jednak chciałem o czymś (pozornie) innym. Otóż nie tak dawno tygodnik Polityka, który – delikatnie mówiąc – nie jest entuzjastą obecnej władzy w Polsce, opublikował omówienie badań na temat tego, czego właściwie Polacy chcą. Pytania dotyczyły wszystkich ważnych kwestii – zarówno życiowych, jak i ideologicznych. Nie zawsze zostały zadane wprost, socjolodzy muszą czasem podejść suwerena z boku, żeby wydobyć esencję przekonań, a nie tylko okruchy wierzchnich emocji.

Obraz „woli ludu”, jaki się z tego wyłonił, jest niezwykle pouczający – i powinien się stać obowiązkową lekturą Kaczyńskiego, Tuska, Hołowni, Kosiniaka-Kamysza, Czarzastego z Zandbergiem, Bosaka itd. (swoją drogą – czemu to są sami faceci?????!!!!!). Czy się stał? Wątpię.

Im uważniej obserwuję scenę polityczną (zresztą nie tylko w Polsce), tym mniej widzę tam uczciwej dyskusji o problemach, które realnie, a czasem wręcz brutalnie ważą na przyszłości nas wszystkich. Można rzec, że dyskusja taka stała się nad Wisłą niemożliwa, brniemy w klisze oparte na rojeniach wyniesionych z medialnych baniek największych formacji, coraz bardziej oderwane od rzeczywistości i potrzeb – czyli naszej woli.

W przywołanych badaniach tylko 5 proc. Polek i Polaków wyraziło na tyle duże zadowolenie z rzeczywistości przed 2015 r., że chętnie by do niej wróciło. To by sugerowało, że prosta strategia odrzucenia wszystkiego, co zrobił PiS, i szermowanie hasłem „żeby było jak dawniej”, nie konweniuje z emocjami i oczekiwaniami 95 proc. wyborców, a narracja, że PiS to „mafia, którą trzeba odsunąć od władzy”, jest może efektowna i do pewnego stopnia efektywna, ale docelowo musi się za nią kryć wizja Polski nieco jednak innej niż przed 2015. Oznacza także uznanie faktu, iż PiS na niektórych polach zrobił rzeczy dobre. Tusk tego jednak nigdy nie przyzna.

Owszem, nawet politycy KO poza kamerami i zgiełkiem sejmowego korytarza potrafią wyszeptać, że ZUS profesor Uścińskiej to jest najlepiej działający ZUS w dziejach (przedsiębiorcy notorycznie ZUS chwalą, co było kiedyś nie do pomyślenia; vide mój niedawny wywiad z Maciejem Wituckim z Lewiatana) . Podobnie PFR Pawła Borysa. Albo Krakowski Park Technologiczny Wojciecha Przybylskiego. Albo większość banków, z PKO BP na czele (w każdym razie tym z czasów prezesa Jagiełły).

A Orlen? Dzisiaj ocena tej firmy, kluczowej dla transformacji energetycznej i przyszłości polskiej gospodarki, nie zależy od CAPEX, OPEX i EBIDTA, lecz od tego, jaki kto ma personalny stosunek do prezesa Obajtka. Mamy więc entuzjazm i czasem groteskowy wręcz podziw lub potępienie w czambuł i bezgraniczną pogardę. Ja wiem, że ekonomia jest bardziej nauką społeczną niż ścisłą, ale naprawdę marzy mi się w niej mniej emocji, a więcej matematyki.

A co badania „Polityki” mówią o woli wyborców PiS? Najciekawsze wydaje się to, że nawet najwierniejsi, głosujący na tę partię (i na Andrzeja Dudę) we wszystkich elekcjach, mocno niuansują jej dokonania: podoba im się generalnie strona socjalna, z 500 plus na czele, ale już niekoniecznie znaczna część reform w wymiarze sprawiedliwości (ludzie widzą, że sądy działają jeszcze gorzej niż przed 2015 r., gdy już było słabo; ich zdaniem, jest to głównie wina ministra Ziobry, który przez 6 lat nie potrafił stworzyć skutecznych mechanizmów poprawy).

Sporej większości wyborców PiS nie podoba się też prymitywna propaganda TVP (i w ogóle stosunek tej partii do mediów, ich dzielenia na „swoje” i „nie swoje”); główna różnica jest taka, że w przeciwieństwie do wyborców KO elektorzy PiS traktują tę sferę jako średnio poważną część politycznego teatrzyku, a nie element machiny mającej zabić przeciwnika, a „przy okazji” unicestwić demokrację i państwo prawa. Równocześnie jednak wolność słowa jest dla wyborców PiS relatywnie ważna.

Mamy zatem całą masę mitów i masę problemów, o których powinniśmy ze sobą szczerze rozmawiać. Ale zderzenie opinii i narracji przypomina dzisiaj nie debatę, lecz szczęk mieczy. Oczywiście, większość winy leży – zawsze - po stronie władzy, bo ona dzierży cały aparat państwa, ma potężne narzędzia i środki. Ale w opozycji też powinna zajść refleksja, że prawie nikt nie chce w Polsce prostego powrotu „do tego co było” i trzeba mieć na to jakąś – najlepiej pozytywną! – odpowiedź. Sama pała na PiS i pogarda wobec wyborców tej formacji to naprawdę nie są dobre narzędzia zbawienia polskiej demokracji.

Jeśli politycy się nie opamiętają (a nie bardzo są na to widoki), finał może być taki, jak w kolejnym popularnym ostatnio (a przecież mającym długaśną brodę) dowcipie: Sznur samochodów stoi w długim korku opodal Wiejskiej. „Co się stało?” – pyta jeden z kierowców. „Terroryści porwali wszystkich czołowych polskich polityków, zamknęli w Sejmie i grożą, że poleją ich benzyną i podpalą, jeśli nie zbierzemy 100 mln dolarów okupu” – odpowiada policjant.

„No i jak idzie zbiórka? Ile ludzie dają, tak przeciętnie?” – dopytuje kierowca.
„A tak po trzy-cztery litry”.

Zbigniew Bartuś

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

zdzich134

To ważne pytanie, które pan stawia, ale mam wątpliwości, czy bazowanie na postkomunistycznej "Polityce", jako źródle poważnych rozważań, to rzeczywiście właściwy punkt wyjścia. Świat widziany z redakcji Polityki niekoniecznie jest światem realnym, zważywszy uwikłania tego tytułu w PRL-owska przeszłość. Świat realny ma zwykle więcej odcieni niż czarno-biały obraz kreowany przez polityków, tu pełna zgoda.

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.