Kwadratura kuli. O cnocie, czyli Suski poucza Frasyniuka

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Zbigniew Bartuś

Kwadratura kuli. O cnocie, czyli Suski poucza Frasyniuka

Zbigniew Bartuś

Andrzej Duda, wskutek wiadomego weta, obrzucany jest przez polityków i zwolenników PiS siekierami inwektyw i błotem insynuacji. Iluż pisowców uwierzyło w swą bajkę o dziejach Polski! Według niej Prawo i Sprawiedliwość, które jest przecież najbogatszą w dziejach III RP partią establishmentu, czerpiącą garściami, ba, korytami, z naszych wspólnych zasobów, jawi się jako skromne kółko Dziewic Orleańskich.

Urodzonych w większości po 1989 r. Albo takich, które wprawdzie miały nieszczęście żyć w PRL-u, ale śladem Wyklętych, tuż po urodzeniu, wymaszerowały czwórkami do leśnej partyzantki, by stamtąd nękać komunistycznych oprawców. Już wtedy uknuły plan zerwania generalskich pagonów Jaruzelskiemu i Kiszczakowi, szły w tym celu z gołymi szablami na wraże czołgi i torpedowce oraz migi. Wiele Dziewic przy tym poległo, ale te, które ocalały, założyły PiS.

Nie. Biografie polityków tej partii i ich bliskich pełne są ulic imienia Lenina i szkół im. Rokossowskiego. Niezburzonych, a nawet nieoplutych pomników wdzięczności. Karier w zjednoczeniach, prokuraturze stanu wojennego i PZPR. Są peerelowskie magisterki i doktoraty, są role w filmach, są mieszkania i talony na samochód. Może coś uwierało. Ale mało kto poszedł jak Ogień - w ogień - by spłonąć w walce o Niepodległą.

Nie potępiam. Sam skończyłem wtedy liceum, wprawdzie im. Jagiełły, z patriotycznymi tradycjami, ale przecież w PRL. I to w cieniu - niech Bóg przebaczy - Rurociągu Przyjaźń. Jaruzelskiego nienawidziłem, niech mi kto dziś udowodni, że nie. Nienawidziłem, jak większość, w tym być może Marek Suski. Kto tam wie, jaka nienawiść do terroru prosowieckiej soldateski rozpalała serce syna Janusza i Aliny, ucznia Pomaturalnego Studium Zawodowego Technik Teatralnych w Warszawie, zatrudnionego potem w Teatrze Wielkim w Warszawie? Tylko on pamięta, jak strasznie nienawidził komuny za komuny. Bo że teraz, jako szef gabinetu politycznego premiera, nienawidzi do cna - wiemy wszyscy. Dziś jest jak Ogień. Wtedy też mógł być, kto mu zabraniał?

Za nienawiść do Jaruzelskiego można było dostać pałą lub pójść do więzienia. Ja się na więzienie nie załapałem. W mej kolekcji są tylko pały za ulotki i wlepki ze skreślonym Jaruzelem, za chodzenie w moro na koncerty i śpiewanie „Murów”. Nigdy by mi do łba nie strzeliło, żeby z tego powodu uzurpować sobie prawo do moralnych wzmożeń. O, taki Władek Frasyniuk (ledwie cztery lata starszy od Suskiego), którego Kiszczak i Jaruzelski zamknęli na lata w piekielnie ciężkim więzieniu - mógłby chcieć rwać pagony. Jak go w 1988 r. esbecy zabrali na pierwsze spotkanie z Kiszczakiem, to go do generała nie dopuścili, bo dostali spod celi cynk, że „wariat Frasyniuk ukrył w dłoni żyletkę”.

Władek chciał wiele razy wrażych generałów ciąć, kiedy wypadało ciąć. Ilu było wtedy gotowych Władkowi pomóc? W 38-milionowym kraju - parę tysięcy. Większość liderów wyemigrowało. Większość Polaków chciało - żyć. W tym, jak się wydaje, technik teatralny Suski. Dzisiaj Frasyniuk mówi, że nie ma sensu zdzierać pagonów - zmarłym. A Suski grzmi, że „Duda zrobił krok w kierunku tych, którzy służyli Rosji”.

Pal sześć, że niezłomny pogromca Caryc ma na myśli mnie. Gorzej, że także Władysława Frasyniuka.

Zbigniew Bartuś

Wolność jest w nas

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.