Kurtka

Czytaj dalej
Zofia Gołubiew

Kurtka

Zofia Gołubiew

Szanowni Państwo, spotkałam koleżankę, której nie widziałam od wielu lat. Na mój widok zakrzyknęła: „No niemożliwe! Nadal chodzisz w tej kurtce, którą kupiłyśmy ponad 30 lat temu! Dlaczego?”

To prawda, byłyśmy kiedyś razem na zagranicznym wyjeździe i niespodziewanie zrobiło się bardzo chłodno. Wówczas ona pomogła mi w jakimś domu towarowym wybrać ciepłą kurtkę. Kupiłam ją i faktycznie często noszę, gdyż ją lubię, a wykonana z materiału w dobrym gatunku, ma fason klasyczny, ponadczasowy, no i nie jest zniszczona.

Przypomniałam sobie to spotkanie i tę reakcję koleżanki, kiedy słuchałam kolejnych apeli dotyczących grożącej nam katastrofy klimatycznej. Te apele, powtarzane z coraz większą intensywnością, są wołaniem o oszczędzanie wody, energii, m.in. poprzez niejedzenie mięsa, nielatanie samolotami czy znaczące ograniczenie kupowania nowych przedmiotów, w tym ubrań. Kiedyś już mówiłam Państwu swoje zdanie na ten temat, nieco sceptycznie podchodząc do rezultatów czynienia przez nas takich pojedynczych gestów oszczędnościowych, bo przecież nie o jedną szklankę wody czy o światło jednej żarówki w tej sprawie chodzi, a o rolę całych państw i wielkiego przemysłu. Doceniając więc wielkie zasługi edukacyjne takich akcji i apeli, sugerowałam zachowanie zdrowego rozsądku - jak w każdej sprawie.

Aż tu nagle uświadomiłam sobie, że jeden z tych usilnie lansowanych przez media sposobów na „ratowanie planety” wspaniale odpowiada mojemu stosunkowi do kwestii ubioru. Prawda jest bowiem taka, że nie znoszę robienia „ubraniowych” zakupów. Może to lenistwo, a może po prostu nie umiem - nigdy nie mogę znaleźć czegoś, co by mnie wystarczająco usatysfakcjonowało. Natomiast po paru chwilach czuję się takim poszukiwaniem zmęczona i znudzona.

Ale jest też inna przyczyna chodzenia przeze mnie w nienowych rzeczach. Do niektórych ubrań mam szczególny sentyment. Jakaś bluzka, która kojarzy mi się z miłym spotkaniem, sweter otrzymany w prezencie od kogoś dla mnie ważnego, szalik, w którym wystąpiłam podczas istotnej dla mnie uroczystości. Te przedmioty, choć stare i niemodne, mają swoją historię, każdy z nich coś dla mnie znaczy.

I tak, nieco przypadkowo - trochę przez dziwactwo, trochę przez lenistwo - odpowiadam na ekologiczne nawoływania, stosuję się do nich. Może więc i taka metoda jest godna polecenia, a przynajmniej czynienie zakupów w sklepach second hand, a nie: co sezon to nówka, i… na śmietnik.

Ale ile jeszcze lat uda mi się nosić tę starą, „ukochaną” kurtkę?

Zofia Gołubiew

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.