Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Książę Bolesław królem. Swoją koronacją Chrobry podniósł Polskę do rangi państwa suwerennego

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Paweł Stachnik

Książę Bolesław królem. Swoją koronacją Chrobry podniósł Polskę do rangi państwa suwerennego

Paweł Stachnik

18 kwietnia 1025. Odbywa się koronacja Bolesława Chrobrego. Ubiegał się o nią 25 lat. Królewskim tytułem cieszy się zaledwie dwa miesiące. Ale zostawia monarsze dziedzictwo swoim następcom.

W 997 r. były biskup praski, Wojciech z rodu Sławnikowiców, udał się na tereny zamieszkane przez Prusów, by ich chrystianizować. Misję zlecił mu władca państwa piastowskiego, książę Bolesław nazwany później Chrobrym. Wyprawa Wojciecha nie trwała jednak długo - duchowny został rychło zabity przez wrogich jego nauczaniu pogańskich Prusów. Stało się to 23 kwietnia 997 r.

Reakcja księcia Bolesława była szybka - kazał wykupić ciało biskupa na wagę złota, przewieźć do Gniezna i tam uroczyście pochować. Władca wykazał w ten sposób mądrość i dalekowzroczność. Jego państwo uzyskało bowiem rzecz w owych czasach bezcenną: relikwie męczennika poległego za wiarę. I rzeczywiście: szybko narodził się kult biskupa, do jego grobu zaczęli przybywać pielgrzymi, a w 999 r. papież Sylwester II dokonał jego kanonizacji.

Czy to była koronacja?

Rok później z pielgrzymką do Gniezna przybył sam cesarz Otto III. Wyprawa podjęta z „senatem rzymskim, biskupami i duchowieństwem” miała cele religijne i polityczne. Jak pisze biograf Bolesława Chrobrego prof. Przemysław Urbańczyk, autor książek „Bolesław Chrobry - lew ryczący” oraz „Co się stało w 1018 roku?”, koniec tysiąclecia wywołał w chrześcijańskim świecie nastroje eschatologiczne i falę religijności.

Uległ im cesarz, który uznał, że odwiedziny grobu biskupa odbędą się z korzyścią dla zbawienia duszy. Taki był cel religijny. Natomiast celem politycznym było zacieśnienie relacji z Bolesławem, którego Otto poznał pięć lat wcześniej podczas wyprawy wojennej na Połabie.

Zjazd gnieźnieński był wielkim wydarzeniem dla młodego państwa piastowskiego i jego władcy. Bolesław przywitał cesarza na granicy swoich włości nad Bobrem. Przyjmował go z wielką atencją, nie szczędząc kosztów i starań, co podobno zrobiło duże wrażenie na orszaku cesarza.

Według późniejszej relacji Galla Anonima opartej na dworskiej tradycji Piastów, Otto był pod zachwycony bogactwem i siłą Bolesława i jego państwa. Miał wobec tego stwierdzić: „Nie godzi się takiego i tak wielkiego męża, jakby jednego spośród dostojników, księciem nazywać lub hrabią, lecz wypada chlubnie wynieść go na tron królewski i uwieńczyć koroną”. Następnie zaś zdjął swój diadem i włożył go na głowę Bolesława.

Czy była to faktyczna koronacja? Tak utrzymywał Gall Anonim, który w swojej kronice konsekwentnie nazywa Chrobrego królem. „- Gallowa interpretacja tego gestu jako koronacji królewskiej została zaakceptowana przez część historyków” - podkreśla prof. Urbańczyk.

„- Niepotwierdzona przez żadne inne źródło opowiastka Anonima pozwoliła zbudować legendę o jego koronacji już w 1000 r., co przez następne stulecia traktowano z całą powagą” - dodaje badacz.

Król czy nie król?

Są jednak pewne elementy, które przemawiają za taką właśnie interpretacją. Otto zwolnił bowiem Chrobrego z przysługującego cesarstwu trybutu opłacanego już przez Mieszka I z części terytoriów „aż do rzeki Warty”. Przekazał mu też w darze kopię włóczni św. Maurycego, stanowiącej insygnium władzy cesarskiej, w której umieszczono fragment gwoździa z krzyża Chrystusa. Był to niecodzienny dar.

Tak ważnym symbolem cesarz nie obdarzał byle kogo. „- Tym samym symbolicznie wyniósł go ponad swoich wasali, którzy co najwyżej mogli dostać prostą włócznię z chorągwią, przy której pomocy otrzymali lenno książęce od króla. Cesarska włócznia była więc symbolem uznania w Bolesławie partnera, oczywiście nierównorzędnego, jednakże najbliższego statusem cesarzowi” - podkreśla prof. Urbańczyk. Włócznia wynosiła Bolesława ponad wszystkich innych władców środkowoeuropejskich.

Idźmy dalej: według przekazu Galla Chrobry dostał od Ottona prawo nadawania godności kościelnych w swoim państwie, a także w podbitych przez siebie krajach barbarzyńskich. Jak pisze Przemysław Urbańczyk, była to prerogatywa królewska, bo zgodnie z decyzją papieża Jana X z 921 r. tylko królowie mogli udzielać biskupom inwestytury. Otto nadał też - i co do tego nie ma wątpliwości - polskiemu Kościołowi status niezależnej prowincji z arcybiskupstwem w Gnieźnie.

Czy to wszystko wskazuje, że Chrobry został w 1000 r. koronowany przez cesarza? Większość historyków uważa, że nie. Otto uczynił z Bolesława bliskiego współpracownika, „przyjaciela i sojusznika narodu rzymskiego”, uczestnika dzieła budowy europejskiego imperium. Zapewne wyraził też w ten sposób swoją zgodę na koronację Bolesława. Jednak nałożenie diademu na głowę Bolesława nie było koronacją sensu stricto.

Za brakiem oficjalnej koronacji w 1000 r. przemawia także milczenie źródeł na ten temat. Gdyby rzeczywiście do niej doszło, niemieccy kronikarze na pewno by ją odnotowali, chociażby krytykując cesarza, że dopuścił do wywyższenia barbarzyńskiego władcy ze wschodu.

Astryk kradnie koronę

Wspomnieć trzeba tu o pewnej historii, propagowanej przez część badaczy i pisarzy historycznych (m.in. Stanisława Zakrzewskiego i Pawła Jasienicę). W oparciu o niektóre źródła twierdzili oni, że Bolesław zaraz po zjeździe gnieźnieńskim wysłał do Rzymu poselstwo, które miało uzyskać papieską zgodę na koronację, bo była ona niezbędna do tego aktu. Na czele stał Astryk-Anastazy, opat założonego w Polsce przez św. Wojciecha klasztoru benedyktynów.

Niestety Bolesław miał pecha. Wspomniany Astryk dokonał zdrady i wyprosił koronę, ale dla Stefana węgierskiego, a następnie odwiózł ją na Węgry, za co został tam mianowany arcybiskupem.

Większość badaczy uważa, że opowieść ta powstała w wyniku błędnego odczytania źródeł, a ów Astryk był zupełnie kimś innym - nie opatem klasztoru w Polsce, lecz w Pécsvárad na południu Węgier i nie miał z Chrobrym nic wspólnego...

Wróćmy do udokumentowanych wydarzeń. Świetnie rysująca się kariera Bolesława jako bliskiego współpracownika cesarza została przerwana przez niespodziewaną śmierć tego drugiego w styczniu 1002 r.

Następcą Ottona III na niemieckim, a później cesarskim tronie został Henryk II. Miał on zupełnie inne podejście do władców państw sąsiadujących od wschodu z Niemcami. Uważał, że ich rolą jest posłuszeństwo i podległość właściwe w relacjach lennika z seniorem. Chrobry nie podzielał tego przekonania, co zaskutkowało trwającą kilkanaście lat wojną.

Przekreśliło to szanse Bolesława na uzyskanie zgody na koronację, tym bardziej że na tronie papieskim zasiadł w 1012 r. blisko z Henrykiem współpracujący papież Benedykt VIII. Polski władca nigdy jednak nie zrezygnował z myśli o królewskiej koronie i - jak pisze jego biograf Stanisław Zakrzewski - kilkakrotnie ponawiał próby uzyskania papieskiej zgody.

Równocześnie przez wszystkie lata powadził ambitną politykę, rozszerzając granice swego państwa, podbijając kraje sąsiednie (Czechy, Ruś) i ustanawiając tam powolnych sobie władców. Dbał o niezależność Polski, czego wyrazem była wspomniana wieloletnia wojna z Niemcami i odmowa podporządkowania się cesarzowi, ale także o aktywne uczestnictwo w wewnętrznej polityce zachodniego sąsiada.

Bolesław wspierał tam opozycję antycesarską, miał swoich współpracowników i krewnych i za ich pośrednictwem intrygował przeciw Henrykowi. Jak zauważa prof. Urbańczyk, Chrobry prowadził wręcz politykę na skalę kontynentalną, czego dowodem poselstwa wysłane przez niego po zdobyciu Kijowa w 1018 r. do obu cesarzy: zachodniego i wschodniego.

Wreszcie korona!

Rządził i działał więc Chrobry niczym prawdziwy król, tyle że nie miał korony. Szansa na jej uzyskanie pojawiła się w 1024 r. Zmarli wtedy (9 kwietnia) papież Benedykt VIII i wielki przeciwnik polskiego władcy, cesarz Henryk II (13 lipca). W Rzeszy rozpoczął się tradycyjny w takich momentach okres zamętu, gdy rozmaici kandydaci usiłowali zdobyć tron. W 1024 r. walczyli o niego dwaj Konradowie, starszy i młodszy.

Doświadczony gracz Chrobry wyczuł szansę i dokonał koronacji. Być może uzyskał na nią zgodę nowego papieża, wybranego 16 kwietnia Jana XIX.

„- Jan XIX znany był głównie ze skłonności do przekupstwa. Ta zmiana mogła rokować szansę na pozyskanie czy kupienie papieskiego błogosławieństwa dla piastowskiej korony” - przypuszcza prof. Urbańczyk.

Niestety w źródłach nie ma informacji na temat starań o koronację ani o jej przebiegu. Znamy tylko jej datę - 1025 r. Historycy podejrzewają, że odbyła się na Wielkanoc, czyli 18 kwietnia, a miejscem była katedra gnieźnieńska jako miejsce związane z kultem św. Wojciecha.

Prof. Urbańczyk uważa natomiast, że stało się to w katedrze poznańskiej, będącej wówczas najokazalszą budowlą kościelną w całym piastowskim państwie.

„- Alternatywa gnieźnieńska jest mniej prawdopodobna, bo po spaleniu się tamtejszej katedry w kwietniu 1018 r.” - zauważa badacz.

Konsekratorem był zapewne arcybiskup gnieźnieński Hipolit. Stanisław Zakrzewski przypuszcza, że wraz z Chrobrym koronowana została być może jego ówczesna żona Oda, „pewności jednak nie ma”. Zakrzewski, opierając się na ówczesnych wzorach niemieckich (koronacjach Ottona I i Konrada II) tak rekonstruuje przebieg uroczystości koronacyjnej.

Z zamku do katedry władca przeszedł w otoczeniu orszaku, na czele którego niesiono świętą włócznię. Przy wejściu oczekiwał go arcybiskup, ubrany w ornat, paliusz i w infułę. Lewą ręką ujął prawicę króla i wszedł z nim świątyni. Doszedłszy do miejsca wywyższonego, zwrócił się do zebranego ludu: „Oto przyprowadzam wam wybranego przez Boga króla Bolesława. Jeżeli wam miły jest ten wybór, dajcie znak przez podniesienie rąk”. Lud okrzykami wyraził aprobatę.

Następne kapłan udał się z władcą do ołtarza, na którym spoczywały insygnia królewskie, czyli miecz z pasem, płaszcz z naramiennikami, berło i diadem. Arcybiskup brał poszczególne elementy i wypowiadając odpowiednie formuły nakładał je na księcia. Po tym nastąpiło namaszczenie świętym olejem i nałożenie korony. Wtedy biskupi prowadzili króla na tron, a jeden z nich wygłaszał przemowę skierowaną do władcy. Po uroczystości w katedrze władca i jego otoczenie udawali się na ucztę.

Lew ryczący

Koronację Chrobrego odnotowali niemieccy kronikarze. Tak pisał o niej kapelan nowego cesarza Konrada II, Wipo: „Słowianin Bolesław, książę Polaków, zdobył z krzywdą króla Konrada insygnia królewskie i tytuł królewski”. Annalista kwedlinburski zanotował: „Kiedy Bolesław książę Polski dowiedział się o śmierci dostojnego cesarza Henryka ośmielił się namaścić i przez uzurpację koronę sobie nałożyć”. A rocznikarz korbejski skwitował krótko: „Bolesław Słowianin został namaszczony na króla”.

Jak widać, niemieccy kronikarze pisali o koronacji z niechęcią, niemniej nie kwestionowali jej ważności. Ciekawe jest natomiast to, że owego faktu nie odnotowało żadne polskie źródło. „- Wynikało to zapewne z panującego tam i lansowanego pewnie przez samego Chrobrego przekonania, że prawdziwa koronacja odbyła się już w 1000 r.” - uważa prof. Urbańczyk.

Bolesław nie cieszył się koroną długo. Zmarł dwa miesiące później - 17 czerwca 1025 r. Pozostawił po sobie opinię wybitnego władcy, Chrobrego i Wielkiego, jak zaczęto go nazywać,, który zbudował pierwsze polskie imperium od Łaby do Bugu i od Bałtyku do Dunaju.

„Większość wojen Chrobry wygrał, zyskując sobie sławę zwycięzcy, która trzymała w szachu jego przeciwników. Pokonał sąsiadów i przekształcił swoje państwo w regionalną potęgę. Bolesław Chrobry był niewątpliwie »lwem ryczącym« (jak nazwał go Thietmar), którego ryk odbijał się złowrogim echem w sąsiednich państwach, a w 1018 roku dotarł nawet odległym pomrukiem aż do Konstantynopola” - pisze prof. Przemysław Urbańczyk.

Swoją koronacją Chrobry podniósł Polskę do rangi królestwa, a więc państwa suwerennego, a swojemu rodowi nadał monarszy majestat. Odtąd jego następcy (choć nie wszyscy i nie z jednakową determinacją) dążyć będą do uzyskania królewskiej korony.

Inna sprawa, że królewski tytuł nie przynosił Piastom szczęścia, o czym dowodnie świadczą przykłady Mieszka II, Bolesława Śmiałego i Przemysła II. Złą passę przełamał dopiero Łokietek, ale i tak odmiany losu wystarczyło tylko dla niego i jego syna Kazimierza.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Polskiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Polskiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Paweł Stachnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.