Marek Reszuta

Ksawery Pietraszkiewicz. Zapomniany sprawiedliwy

Ksawery Pietraszkiewicz. Zapomniany sprawiedliwy
Marek Reszuta

Muszę przyznać, że miałem problem z rozpoczęciem tego eseju. Eseju o Ksawerym Pietraszkiewiczu, człowieku, na którego grobie na cmentarzu Rakowickim w Krakowie po jego śmierci 20 lutego 1887 roku napisano jedno słowo - „Sprawiedliwemu”.

Może trochę zbyt patetycznie to zabrzmi, ale skojarzyło mi się to ze św. Józefem, który w Ewangelii wg św. Mateusza nazywany jest mężem sprawiedliwym. Święty Józef nie wypowiedział w Ewangelii ani jednego słowa, jest symbolem posłuszeństwa, ciszy, pokory, skromności i wiary. Dokładnie to samo zalecał w swojej publicystyce i działalności pedagogicznej Ksawery Pietraszkiewicz. Cnoty te krzewił w ramach założonego przez niego, jego żonę Teofilę i siostrę żony Sewerynę w 1870 roku w Krakowie przy ul. Garbarskiej „żeńskiego zakładu naukowego”.

Ksawery Pietraszkiewicz dodawał do powyższego spisu cnót jeszcze wiele zasad, w tym pogardę dla kłamstwa, szacunek dla prawdy i pracy fizycznej, konieczności kształcenia charakteru, podkreślał konieczność pracy z ludem i dla ludu, akcentował znaczenie edukacji patriotycznej i umiłowania języka polskiego jako odzwierciedlenia ducha narodowego. Był głęboko wierzący i cały oddany marzeniu o niepodległej i suwerennej Polsce. Pisał, że na wejściu do każdej polskiej szkoły (a przypominam, że napisał to w okresie zaborów) powinny być wypisane prawidła, zaczynające się od deklaracji:

„Jesteś chrześcijaninem i Polakiem, nie splam nigdy tego miana w sobie, a więc miej Bojaźń Bożą, bo to jest źródłem mądrości, bo ta ci wskaże proste drogi życia i od krzywych a błędnych uchroni. Lękaj się splamić imię Polaka, to da ci prawdziwą moc obywatela kraju”.
Może dlatego po 1945 roku Ksawery Pietraszkiewicz został zamilczany (bo nie przemilczany)?

***

Obecnie napisu „Sprawiedliwemu” nie ma. Na grobowcu rodzinnym rodziny Pietraszkiewiczów (cmentarz Rakowicki, kwatera na pasie LD, rząd zachodni) widnieje dewiza: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowania dla sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebieskie”.
Jeśli dotrwaliście Państwo do tego miejsca mojego eseju o nieznanym krakowskim działaczu pedagogicznym i zanim przejdziemy do przybliżenia jego sylwetki, nadmienię tylko, że Ksawery Pietraszkiewicz był dziadkiem jednego z najwybitniejszych pisarzy polskich, autora wspaniałych powieści „Droga donikąd”, „Nie trzeba głośno mówić” i „Sprawy Pułkownika Miasojedowa” - Józefa Mackiewicza oraz niesamowitego publicysty, redaktora wileńskiego „Słowa” i premiera Rzeczpospolitej Polskiej w Londynie Stanisława Cat-Mackiewicza. Z bliższych nam czasów Ksawery to pradziadek pisarza, scenarzysty i dramaturga Kazimierza Orłosia oraz prapradziadek dziennikarza i prezentera telewizyjnego Macieja Orłosia!

Ksawery Pietraszkiewicz został zamilczany, ale w okresie przed I wojną światową jego dom był miejscem knowań patriotycznych i spotkań krakowskiej bohemy artystycznej. Stałym gościem ich domu był Stanisław Wyspiański, zakochany w najmłodszej z córek Ksawerego i Teofili, a mieli ich sześć - w Zofii. Do panien Pietraszkiewiczówien, w tym do matki Józefa i Stanisława Mackiewiczów - Marii - „palili cholewki” zapewne i inni artyści z późniejszego ruchu Młodej Polski, stali goście ich domu - Józef Mehoffer, Stanisław Estreicher i inni. Pietraszkiewiczowie to była elita przedwojennego Krakowa!

***

Ksawery Pietraszkiewicz nie pochodził z Krakowa. Urodził się w 1814 roku we wsi Czypurze w Guberni Kijowskiej (nieopodal obecnego miasta Stawiszcze). Jego stryjem był filaret i przyjaciel Adama Mickiewicza, Onufry Pietraszkiewicz. Jak można dobrze zrozumieć, w domu rodzinnym występował swego rodzaju kult Onufrego, Mickiewicza, filaretów, Napoleona, zrywu niepodległościowego, umiłowanie Ojczyzny.
Po powstaniu listopadowym, gdy rosyjski zaborca pozamykał wszystkie szkoły istniejące od czasów Komisji Edukacyjnej, a prawie wszystkie zbiory, muzea i biblioteki przeniesiono do Petersburga i Kijowa, Ksawery w 1835 wstępuje na Wydział Filologiczno-Literacki Uniwersytetu Kijowskiego. Studentem był bardzo pilnym, ale dusza romantyka pociągnęła go do walki - związał się ze Stowarzyszeniem Ludu Polskiego Szymona Konarskiego.

Niestety, po wykryciu przez carat spisku i rozstrzelaniu w Wilnie Konarskiego na początku 1839 roku Ksawerego wraz z innymi spiskowcami aresztowano. Pietraszkiewicz nie chciał się przyznać do udziału w spisku, więc miesiącami był przez żandarmów przesłuchiwany i torturowany. Celem wymuszenia zeznań został zamknięty w klatce 3 na 4 kroki, z bardzo niskim sklepieniem, tak, że nie dało się wyprostować. Po ścianach tej celi spływały nieczystości z więziennych kloak. Po kilku miesiącach tortur kompletnie wycieńczonego, zjedzonego przez wszy, owrzodzonego umieszczono w szpitalu. Gdy trochę doszedł do siebie, tak, że mógł ledwie stać, sąd wojenny, który obradował w szpitalu, skazał go na karę śmierci, dodając jednak, że „Najjaśniejszy Pan, przez wzgląd na młodość przestępcy, raczył zamienić karę śmierci na skazanie go w sołdaty bez wysługi”. W kajdanach na rękach i nogach, przykutego do żelaznego pręta wraz z innymi studentami pognano go na Kaukaz.
Po przybyciu na Kaukaz został przydzielony do artylerii Korpusu Kaukaskiego. Niestety, jeszcze nie dojechawszy do Tbilisi nie spodobał się podoficerowi niższego stopnia, niejakiemu Bohdanowowi, który oprócz rozpowiadania wszem i wobec, że Pietraszkiewicz to niebezpieczny „wolnodumca”, gdy tylko miał możliwość, wysyłał go na najniebezpieczniejsze odcinki. A wojna na Kaukazie to było piekło. Kaukascy górale - Czeczeni, Czerkiesi, Lezgini - twardo, bezwzględnie walczyli z armią rosyjską. Nocami napadali na rozproszone oddziały rosyjskie, wyrzynając wszystkich w pień. Według szacunków, w wojnie z góralami tylko za cara Mikołaja I zginęło ponad 300 tysięcy żołnierzy rosyjskich.

Ksawery uczestniczył w dziesiątkach bojów. Jak sam wspominał, Opatrzność czuwała nad nim i wielokrotnie cudem przeżył, jednakże w 1843 roku został w trakcie walk zraniony w brzuch, a kula utkwiła w kości pacierzowej. Wyjęcie jej było niebezpieczne, kula tkwiła w nim już na całe życie. Za odwagę i rany odniesione w walkach Pietraszkiewicz został nagrodzony Krzyżem Świętego Jerzego oraz zwolniony do cywila z prawem powrotu do kraju. Zwolniono go z rozkazem „Brodę golić, nie żebrać, przyzwoicie ubierać się”. W carskiej Rosji obowiązywało prawo, na mocy którego nagrodzony Krzyżem św. Jerzego otrzymywał do końca życia dwukrotność żołdu. Ksawery jako „fejerwerker czetwiortowo klassa”, otrzymujący żołd w wysokości rubel i siedemdziesiąt kopiejek do końca życia otrzymywał 3 ruble i 40 kopiejek.

Po powrocie do Kijowa, jako nagrodzonemu krzyżem, generał gubernator Bibikow zezwolił Ksaweremu na powrót na studia. Była to wówczas największa sensacja w Kijowie: „ten prosty sołdat, wynędzniały mizerak, z trudem ruszający się o kulach, otoczony aurą konarszczyka, męczennik cytadeli i kazamat żołnierskich za wolność Polski i miłość ludu, zabierał się do pracy naukowej”. Podszedł do egzaminów w 1845, uzyskując tytuł doktora filozofii. Przez to też odzyskał tytuł szlachecki. Zgodzono się również na kształcenie przez niego młodzieży.
Rozpoczął się trwający do końca życia okres pracy pedagogicznej Ksawerego Pietraszkiewicza. Autora wielu prac teoretycznych dotyczący zasad, wskazań i rad dla nauczycieli, pedagogów, ale również dla młodzieży. Jego prace takie jak „Głosownik” czy też „Uwagi pedagogiczne”, ale też wykład „O znaczeniu nauk przyrodniczych” były wówczas zarówno rewolucyjne w swojej treści, jak i następnie klasyczne w praktyce. Mam nadzieję, że ktoś podejmie się kompleksowej oceny i analizy jego teorii pedagogicznych.
W 1854 roku Ksawery żeni się z Teofilą Górską. W 1870 roku otwierają w Krakowie pensjonat dla dziewcząt. Pensjonat w okresie swojej działalności wykształcił i wychował kilkaset panien ze wszystkich stanów społecznych. Było to zdecydowanie pozytywistyczne podejście.

***

Moje eseje opowiadają o Polakach powiązanych z Kaukazem. Kontakt Ksawerego Pietraszkiewicza z Kaukazem był, jak widać, krótki i wydawałoby się, że poza wymuszonymi dokonaniami wojennymi nie pozostawił większego śladu. Nie do końca.
Ksawery Pietraszkiewicz zaliczany jest do tzw. tbiliskiej grupy polskich poetów zesłańczych. Będąc na Kaukazie, nie pozostawił po sobie zbyt dużego dorobku, spora część pozostała jedynie w rękopisach, jak „Testament szlachcica. Wspomnienia”, w których opisał swoje doświadczenia kaukaskie, opisy obyczajów narodów Kaukazu itd. Tylko fragmenty zostały opublikowane. Nie były to relacje na miarę niesamowitego dzieła „Kaukaz. Wspomnienia z dwunastoletniej niewoli” Mateusza Gralewskiego, docenić jednak należy każdy zapis obecności Polaków na Kaukazie w armii carskiej w okresie rosyjskiej wojny przeciwko narodom kaukaskim w latach 1817-1864. W której to wojnie wzięło udział tysiące naszych rodaków. Większość jako więźniowie i zesłańcy, niewielu z własnej woli. Byli Polacy, którzy walczyli również, po dezercji, przeciwko Rosji w oddziałach Szamila. Wielu z Polaków pozostało na Kaukazie na zawsze. Nam w kraju pozostała plama niepamięci o tych naszych rodakach. A szkoda.
Do dokonań poetyckich Pietraszkiewicza z okresu kaukaskiego należy zaliczyć zbiorek poezji „Kaukaskie sonety”, ewidentnie pozostające pod wpływem „Sonetów krymskich” Mickiewicza, drukowane następnie w poznańskim „Dzienniku Domowym”. Dziennik publikował wybrane poezje - te, które opowiadały o obyczajach narodowych górali kaukaskich (jak taniec lezgika), przyrodzie Gruzji („Noc w Gombori”) itd. Dziennik opublikował również opis „przygód kaukaskich” Pietraszkiewicza w tekście „Fragmenty z niedrukowanych dotąd pamiętników Xawerego Pi… byłego akademika wileńskiego, teraz żołnierza w artylerii Korpusu Kaukaskiego” - celowo w tytule skierowano uwagę czytelnika na Wilno, aby nie drażnić rosyjskiej ochrany…
Nie znam się na poezji, ale przytoczę początek poematu „Noc w Hamborach” z 1839 roku, który według mnie najlepiej ukazuje piękno Kaukazu, ból wygnańca i tęsknotę za utraconą Ojczyzną:

Wkoło góry olbrzymie, wkoło głuche bory,
Groźne wznoszą wygnańcom swoich skał zawory,
A gdy noc je zasklepi namiotem z szafiru,
Żałobną w okrąg ścianą opasze Hambory;
I rozdół ten jest wtenczas jak świątynia kiru,
Nieszczęść, ucisku, boleści człowieka,
Wszędzie ścielą się mroki, wszędzie gonią cienie,
Tylko nieba pawilon rozwidnia sklepienie.
Jakby napis, że tylko tam szczęśliwość czeka.
Już północ, jakże smutno! - o, to smutek we mnie,
Śliczna noc rozwinęła ogniem tkane szaty,
Wonne wschodu kadzidła rozdmuchują kwiaty,
I strumień na modlitwę, śpiące echa budzi.
Wymowna uroczystość: - czemuż nadaremnie
Wszystko do mnie przemawia, wszystko jest ponuro,
O, wszędzie śliczna jesteś, ślicznaś ty naturo,
Prócz, gdzie cię ludzie szpecą więzieniem dla ludzi.
Cicho - ni jeden listek nie szeleśnie,
Czasem tylko ciągłe słychać wart wołania,
A może w jednej chwili rozniosą gór cieśnie
Zmieszane echa wrzawy, trwogi zamieszania
(za: Mira Małachowska: „Ksawery Pietraszkiewicz. Życie i myśl”, Warszawa, 1935)
Przywróćmy pamięć o Ksawerym Pietraszkiewiczu.

Marek Reszuta

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.