Kroniki zwykłego człowieka. Władza jest gdzie indziej

Czytaj dalej
Marcin Kędzierski

Kroniki zwykłego człowieka. Władza jest gdzie indziej

Marcin Kędzierski

W komentarzach poświęconych polityce Zjednoczonego (jeszcze) Królestwa słychać ostatnio, czy premier Liz Truss zdoła uspokoić rynki, które panicznie zareagowały na propozycje nowego budżetu. Jeśli bowiem to się nie uda, gwiazda Truss może zgasnąć równie szybko, jak się zapaliła. Problem w tym, że wycofanie się niemal ze wszystkich zapowiedzianych zmian, ba, nawet podjęcie odwrotnych decyzji, niekoniecznie musi poskromić gniew rynków. Można wręcz odnieść wrażenie, parafrazując słowa angielskiej pieśni, że Brytania nie rządzi już falami, a jest nimi miotana.

Sytuacja w Londynie jest oczywiście znacznie bardziej skomplikowana, ale celem tego tekstu nie jest pogłębiona analiza brytyjskiej sceny politycznej. Idzie o coś innego – nawet rząd nuklearnego imperium może okazać się bezradny w zetknięciu z… No właśnie kim? Rynkami? A kto to są te rynki?

Analogiczna refleksja towarzyszy mi, kiedy obserwuje spory pomiędzy rządem Zjednoczonej Prawicy a unijnymi instytucjami oraz środowiskiem sędziowskim, które odgrywa w tych sporach niebagatelną rolę.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Marcin Kędzierski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.