Martyna Grądzka-Rejak, historyk, pracownik IPN

Krakowski Oddział IPN i „Dziennik Polski” przypominają. Zagłada miechowskich Żydów

Krakowski Oddział IPN i „Dziennik Polski” przypominają. Zagłada miechowskich Żydów Fot. Fot. archiwum
Martyna Grądzka-Rejak, historyk, pracownik IPN

Historycy szacują, że 600-1000 osób zastrzelono wówczas na miejscu w Miechowie, a 2895 deportowano do obozu zagłady w Bełżcu

Dziś o dziejach społeczności żydowskiej miasta przypominają nieliczne zachowane budynki, lokalni miłośnicy historii, a także pamięć ostatnich żyjących jeszcze świadków.

W przededniu wojny

Społeczność żydowska w Miechowie nie miała za sobą długiej historii. Na stałe pozwolono im osiedlać się w miasteczku dopiero w drugiej połowie XIX w. Wcześniej pojawiali się tam w czasie targów i jarmarków. Doprowadzenie kolei w połowie lat 80. XIX w. przyspieszyło rozwój miejscowości i na przełomie wieków stanowili oni ponad połowę mieszkańców. Na znak obecności i prężnego rozwoju gminy wyznaniowej wybudowano murowaną synagogę, mykwę i dom przedpogrzebowy, założono cmentarz. Z czasem ufundowano również koszerną ubojnię. Jedne po drugim powstawały sklepy.

W okresie międzywojennym w mieście funkcjonowały należący do nich młyn, fabryki oraz Żydowski Spółdzielczy Bank Kredytowy. Pośród liczących się zakładów, których właścicielami byli Żydzi, można wskazać fabrykę wody sodowej, a także firmy związane z handlem drewnem, galanterią i skórami, porcelaną oraz tekstyliami. W mieście działało kilka żydowskich stowarzyszeń, m.in. Towarzystwo Gimnastyczno-Sportowe Makkabi, Stowarzyszenie Literacko-Muzyczne Hazomir, a także Żydowski Komitet Ratunkowy Achyezer. Tamtejsi Żydzi pośród społeczności miasta wyróżniali się zarówno strojem, religią, obyczajami, jak też językiem - posługiwali się głównie jidysz. Tuż przed drugą wojną światową w Miechowie przebywało ok. 2300 Żydów, stanowiąc niemal połowę mieszkańców.

Niemieckie prawo

Po zajęciu ziem polskich przez Niemców Miechów znalazł się w granicach dystryktu krakowskiego Generalnego Gubernatorstwa (GG). Wprowadzane wówczas na terenie GG rozporządzenia ograniczały Żydom swobody osobiste i majątkowe, zobowiązywały ich do pracy przymusowej. Wkrótce Żydom odebrano prawo do swobodnego przebywania w przestrzeni publicznej, dysponowania własnym majątkiem, a nawet przemieszczania się. Zabroniono im uczęszczać do szkół, a dla odróżnienia od reszty społeczeństwa zobowiązano do noszenia opasek z gwiazdą Dawida.

Miechowscy Żydzi od początku okupacji zostali też zmuszeni do pracy na rzecz Niemców. Prowadzono ją m.in. w warsztatach krawieckich i w gospodarstwach ogrodniczych. Do szczególnie uciążliwych należała praca przy budowie dróg.

Jesienią 1939 r. w miasteczku powołany został Judenrat. Okupanci w ten sposób chcieli sobie zapewnić organ do komunikacji i przekazywania różnych nakazów do wykonania. Na czele tej instytucji stanął Edelist Herschel. Ponieważ społeczność żydowska Miechowa nie przekraczała wówczas 3 tys. osób, Rada liczyła dwunastu członków. W aktach Żydowskiej Samopomocy Społecznej znalazła się lakoniczna opinia o trzech członkach Judenratu: „Ickowicz Rachmil wiceprezes Rady, materialnie niezależny i Stern Mordka robili całkiem dobre wrażenie, ale już Edelist Herszel przewodniczący Rady Żydowskiej robił wrażenie dość ograniczonego człowieka”. Do zarządu gminy weszli także m.in. właściciel składu zboża Bremer oraz właściciele sklepów Sercarz i Bohner. Na początku 1940 r. w Miechowie utworzono tzw. Żydowską Służbę Porządkową (Judischer Ordunungsdienst). Liczyła ona wówczas 6 osób, a do jej zadań należało m.in. pilnowanie porządku w mieście.

W drugiej połowie 1940 r. do miasta przesiedlono około tysiąc Żydów z Krakowa. Trafiły tam także osoby chore na tyfus, przedstawiciele Judenratu musieli więc zapobiegać rozprzestrzenieniu się tej infekcji. W Miechowie funkcjonowały różne instytucje pomocowe dla Żydów, m.in. szpital zakaźny, sierociniec, a także kuchnia ludowa. Jesienią 1940 r. starosta miechowski Hans-Walter Zinser wydał rozporządzenie o nakazie opuszczenia mieszkań przy Rynku. Odtąd mieli tam zamieszkać przybywający do Miechowa Niemcy. Ze względu na pogłębiającą się ciasnotę, część rodzin żydowskich przeniosła się do okolicznych miejscowości, m.in. Książa Wielkiego, Słomnik czy Charsznicy.

Siedmiometrowy mur

W kwietniu 1941 r. w Miechowie utworzono półotwarte getto. Ulokowano je w rejonie Rynku i ulic: Krakowskiej, Słowackiego i Mickiewicza. Na tym obszarze było 20 skanalizowanych domów, w których znajdowało się ok. 350 izb. Zagęszczenie ludności sięgało niemal 6 osób na izbę. Mieszkali tam zarówno miejscowi Żydzi, jak i przesiedleńcy, a także grupa z Niemiec, Czech i Austrii. Szacuje się, że łącznie przez getto przeszło około 4000 osób. W wyniku dużego zagęszczenia, tragicznych warunków lokalowych i aprowizacyjnych, wybuchały tam epidemie.

W lutym 1942 r. starosta miechowski Alfons Kalpers wydał zarządzenie o zamknięciu getta. Według niektórych relacji część tej dzielnicy została otoczona murem. Berek Finkelstein podkreślał: „Ghetto w Miechowie otoczono murami wysokości 5 do 7 m. Za wystawienie tych murów Żydzi musieli zapłacić, oczywista pracowali też sami przy tym”. Dane te wydają się być znacznie zawyżone, dla porównania w getcie krakowskim mur sięgał trzech m wysokości.

Podobnie jak tworzenie , tak i likwidacja getta przeprowadzana była etapami, od maja do listopada 1942 r. Według relacji, ok. 400 osób w maju i czerwcu wywieziono do Działoszyc. W końcu sierpnia blisko 600 osób trafiło do Słomnik. Finkelstein wspominał po wojnie: „Judenrat wiedząc o grożącym wysiedleniu i chcąc ratować część miasta, czy też głównie siebie, sporządził listę 600 Żydów do odtransportowania do Słomnik, gdzie odbywała się akcja”. Chaim Ehrlich opisał co działo się po przewiezieniu Żydów do tej miejscowości: „W Słomnikach na mokrych łąkach byliśmy 4 dni. Przez cały czas dostawaliśmy bicie okropne pałami. […] Na łąkach było 10 000 osób z różnych okolicznych miejscowości. Zdarzyło się kilka wypadków porodu. Na krzyki rodzących nadbiegali SD i PP i bili pałkami kobiety do krwi. Były to sceny okropne. Zastrzelono przez ten czas 15 ludzi”.

Niektórzy Żydzi będąc świadkami likwidowania okolicznych społeczności żydowskich, szukali różnych strategii przetrwania. Starali się np. przejść na tzw. aryjską stronę i tam funkcjonować pod ukrytą tożsamością. Julian Piwowarski, przedwojenny burmistrz Miechowa, wspominał: „Znajomi zwracali się do mnie, jako do wójta o dowody osobiste, przyjaciele najdalsi też prosili za swymi znajomymi. Wynagrodzeń za te dowody nie brałem i udało mi się, że nikogo nie ujawniono. […] Franciszek Grzebieluch, organista w Miechowie, wydał paręset metryk na katolików - zostało to wykryte, lecz zdążył się schronić i poniewierał się 3 lata”. Z kolei Ludwika Dawidowicz-Wiener ukrywająca się po tzw. aryjskiej stronie w Miechowie podkreślała: „W Miechowie córka poszła pracować do zamożniejszych gospodarzy, mnie zaś przydzielono do klasztoru. [...] Musiałam brać udział w nabożeństwach. Ale dlatego nocami płakałam nie łzami, ale krwią, nie zapomniałam bowiem ani na sekundę, że jestem Żydówką”.

Od 4 do 7 września 1942 r. miał miejsce kolejny etap likwidacji getta . Historycy szacują, że 600-1000 osób zastrzelono wówczas na miejscu, a 2895 deportowano do obozu zagłady w Bełżcu. Po wrześniu 1942 r. na terenie powiatu pozostawiono niewielkie grupy Żydów, wśród nich osoby uprzywilejowane, a także grupy porządkujące teren po likwidowanych społecznościach i segregujący mienie. W Miechowie pozostało od 90 do 600 Żydów. Na początku listopada 1942 r. starosta miechowski zarządził, że wszyscy Żydzi muszą być z terenu powiatu usunięci. Część osób rozstrzelano 18 listopada 1942 r. w lesie chodowskim, pozostałych deportowano do obozu zagłady w Bełżcu. W mieście pozostawiono grupę 35 osób, która miała uporządkować teren getta. Po wykonaniu tego zadania zostali oni rozstrzelani na miejscowym cmentarzu żydowskim.

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Martyna Grądzka-Rejak, historyk, pracownik IPN

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.