Krakowski oddział IPN i Dziennik Polski przypominają: Tysiąc szkół na Tysiąclecie

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Rafał Opulski - historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Krakowski oddział IPN i Dziennik Polski przypominają: Tysiąc szkół na Tysiąclecie

Rafał Opulski - historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

1958. Komuniści przez cały okres PRL-u mieli świadomość braku poparcia większości społeczeństwa i konieczności walki o „rząd dusz” Szkoła pełniła kluczową rolę w procesie legitymizacji nowej władzy, mając za zadanie formowanie „nowego człowieka” zgodnie z sowieckim wzorem

Hasło „tysiąc szkół na Tysiąclecie” padło w 1958 r. W tym roku Sejm PRL podjął decyzję o świeckich obchodach Tysiąclecia Państwa Polskiego zaplanowanych na lata 1960-1966. Uroczystości, których celem było ukazanie światu „naszego wkładu w historię ludzkości” - jak napisał wówczas na pierwszej stronie „Dziennik Polski” - miały zjednoczyć naród wokół komunistycznej władzy. Władysław Gomułka zaproponował wówczas, by uczcić tę rocznicę „przez zbudowanie na pożytek młodemu pokoleniu - tysiąca szkół!”. Chodziło nie tylko o zaspokojenie rosnącego niedoboru szkół w związku z powojennym, wysokim przyrostem demograficznym lat 50., ale także o umocnienie władzy i zwycięstwo w rywalizacji z „wrogimi” kościelnymi obchodami Milenium Chrztu Polski, które były realizowane już od 1957 r.

Wysiłkiem całego narodu…

W latach 50. przyrost demograficzny w Polsce był jednym z najwyższych w Europie: niemal każdego roku rodziło się prawie 800 tys. dzieci. Wiele budynków szkolnych pochodziło sprzed wojny, część w trakcie wojny została zrujnowana i nie zdążono przystosować ich do nowych warunków. Dla przedstawicieli władzy stało się oczywiste, że w kolejnych latach może zabraknąć miejsca dla coraz liczniejszych roczników. Z danych statystycznych wynika, że w 1961 r. na jedno pomieszczenie szkolne przypadało ok. 70 uczniów, a nauczyciele w wielu miejscach pracowali na dwie lub trzy zmiany. Sytuacji nie poprawiało wydłużenie nauki o jeden rok.

By zmienić tę sytuację, I sekretarz KC PZPR zapowiedział: „wysiłkiem całego narodu zbudujemy 1000 szkół”. „Sprawa budownictwa szkolnego - mówił - musi się znaleźć w centrum zainteresowania całego społeczeństwa: musi się stać sprawą ogólnonarodową”. Powołano ogólnopolski Społeczny Fundusz Budowy Szkół, powstawały wojewódzkie komitety koordynacyjne i komitety przy poszczególnych szkołach. W skład tych gremiów wchodzili przedstawiciele wielu instytucji i grup zawodowych. Na przykład członkami Społecznego Komitetu Budowy Technikum Wodno-Melioracyjnego w Krakowie byli przedstawiciele Wojewódzkiej Rady Narodowej, Rady Narodowej, komitetu rodzicielskiego, ZNP i nauczyciele. Nie brakowało ochotników, którzy z zapałem i dużą energią przystąpili do pomocy w budowie nowych szkół.

Niech się mury pną do góry!

W całej Polsce organizowano czyny społeczne, w ramach których powstawały „pomniki Tysiąclecia Państwa Polskiego”. Różne zakłady pracy zobowiązywały się do wsparcia budowy nowych szkół, a ich pracownicy do wspomagania tego celu finansowo, często przekazując - nie zawsze dobrowolnie - część wynagrodzenia bądź dokładając się do składek. Władzy zależało na sukcesie i wzywano obywateli do wpłat. Żołnierze, milicjanci i cywile - wszyscy mieli byli zmobilizowani do pracy na ten cel. Szkoły miały powstać przed 1966 r., kiedy zaplanowano centralne obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego, z kulminacją w postaci „defilady tysiąclecia” w Warszawie z udziałem żołnierzy przebranych w historyczne stroje.

Pierwszą „tysiąclatką” została szkoła podstawowa w Czeladzi w województwie śląskim, którą budowano 260 dni. Została ona uroczyście otwarta 26 lipca 1959 r. przez samego Gomułkę oraz jego późniejszego następcę, I sekretarza KW PZPR w Katowicach, Edwarda Gierka. Do 1990 r. nosiła ona imię gen. Karola Świerczewskiego, obecnie - Tysiąclecia Państwa Polskiego. Patronami nowych szkół zostawali często komunistyczni „bohaterowie”, jak Paweł Finder czy Małgorzata Fornalska. Jeden z nich, sowiecki dywersant Janek Krasicki, został w ten sposób upamiętniony w pierwszej „tysiąclatce” w Krakowie. Wybudowano ją w 1961 r. w miejscu, w którym rok wcześniej doszło do walk ulicznych między mieszkańcami Nowej Huty broniącymi krzyża na placu budowy obiecanego im kościoła a funkcjonariuszami milicji.

Szkoły te - zwłaszcza na zachodzie kraju - miały też pełnić dodatkową funkcję: szpitala polowego w razie wybuchu konfliktu zbrojnego

We wrześniu 1962 r. ogłoszono, że już 200 tys. uczniów uczy się w „tysiąclatkach” w całej Polsce. Trzy lata później w Krakowie oddano 999. „Szkołę Pomnik Tysiąclecia Państwa Polskiego”, która pomieściła Technikum Komunikacyjne i Szkołę Rzemiosł Budowlanych (obecnie Zespół Szkół Geodezyjno-Drogowych i Gospodarki Wodnej im. Gabriela Narutowicza). Na początku roku szkolnego 1965/1966 poinformowano o otwarciu tysięcznej szkoły na warszawskiej Woli, która do dzisiaj nosi imię Hugona Kołłątaja. Wydarzenie to było szeroko opisywane przez propagandę. Przygotowano wówczas imponujący wieniec laurowy z liczbą „1000” pośrodku, a transparenty wzywały uczestników, by „uczyli się żyć i pracować dla Polski Ludowej!”.

Miejsce ateizacji i polowe szpitale

W ramach akcji „dla uczczenia Tysiąclecia Państwa Polskiego” wybudowano znacznie więcej szkół niż wspomniany przez Gomułkę tysiąc. Szacuje się, że w całej Polsce powstało 1417 stosunkowo nowoczesnych placówek według jednego z kilku schematów. Szkoły te odróżniały się od dotychczas istniejących. Mimo pewnych wątpliwości dotyczących materiałów budowlanych i estetyki, były to miejsca dobrze doświetlone, przestronne i bardziej komfortowe. W samej Warszawie powstało ponad 50 „tysiąclatek”. W tym czasie przekazano także 6349 izb mieszkalnych dla nauczycieli. Zdaniem komunistycznej propagandy „tysiąclatki” miały oddziaływać nie tylko na edukację, ale także na zdrowie uczniów. Polska Kronika Filmowa z 1958 r. tak wychwalała dwupiętrowe budynki: „nowe szkoły mają kształt pawilonów: tańszych i bardziej nowoczesnych. Ławki będą stać w nich półkolem. Dwustronne oświetlenie zmniejszy wydatnie krótkowzroczność i choroby dziecięce. W takim budynku rozwój ucznia będzie bardziej wszechstronny”. Szkoły te - zwłaszcza na zachodzie kraju - miały też pełnić dodatkową funkcję: szpitala polowego w razie wybuchu konfliktu zbrojnego między państwami zachodnimi a komunistycznymi.

Komuniści podkreślali, że szkoła jest instytucją państwową, z której należy usunąć wszelkie przejawy religijności. Szkoły, w tym te nowo wybudowane, miały być miejscami bez katechezy i jakichkolwiek przejawów religijności. Wpisywało się to w szereg działań ograniczających działalność Kościoła katolickiego od początku rządów komunistów: w 1947 r. zmniejszono liczbę godzin religii do jednej tygodniowo, a w kolejnych latach usuwano z placówek oświatowych katechezę, katechetów i symbole religijne. Po krótkotrwałym przywróceniu szkolnej religii w wyniku przemian października 1956 r., w 1961 r. ostatecznie ją usunięto ustawą o rozwoju systemu edukacji. „Oświata i wychowanie - jak w niej zapisano - stanowią jedną z podstawowych dźwigni socjalistycznego rozwoju Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”. Zadaniem „tysiąclatek” miało być wychowywanie „budowniczych socjalizmu”, kształtując w uczniach naukowy pogląd na świat. „Nowoczesna szkoła - mówił Gierek - to taka szkoła, w której nauczyciel w procesie wychowawczym posługuje się niezawodną busolą marksizmu-leninizmu”.

Oznaczało to w praktyce całkowitą laicyzację edukacji.

Drugie życie „tysiąclatek”

Upadek komunizmu w 1989 r. łączył się z tym, że po kilkudziesięciu latach przymusowej ateizacji walka o „rząd dusz” została przegrana. W „tysiąclatkach” pojawiły się lekcje katechezy i symbole religijne. Zmieniono programy nauczania, podręczniki i patronów szkół. Budynki pozostały. Część „tysiąclatek” zamknięto, a część - często po generalnym remoncie - służy uczniom do dzisiaj, także w wielu miejscach Małopolski. Był to jeden z niewielu przypadków w historii PRL, o którym można powiedzieć, że społeczeństwo skorzystało z przeprowadzonej przez komunistów akcji.

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Rafał Opulski - historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.