Andrzej Malik, historyk, pracownik Oddziału IPN w Krakowie

Krakowski Oddział IPN i „DZIENNIK POLSKI” PRZYPOMINAJĄ. Solidarnościowa demokracja

Stanisław Zawada, Lech Wałęsa, Mieczysław Gil w Krakowie Fot. Fot. archiwum ipn Stanisław Zawada, Lech Wałęsa, Mieczysław Gil w Krakowie
Andrzej Malik, historyk, pracownik Oddziału IPN w Krakowie

1980-81. Po utworzeniu „Solidarności” związkowcy z największego w Małopolsce przedsiębiorstwa, Kombinatu HiL, rywalizowali z działaczami innych zakładów, którzy stworzyli tzw. „komisję krakowską”.

Powołanie NSZZ „Solidarność” stworzyło niespotykaną od lat możliwość kształtowania niezależnej organizacji i demokratycznych wyborów przedstawicieli związkowych. Działacze „Solidarności” sami wysuwali kandydatów, a następnie głosowali i dokonywali wyboru, a nikt nie przywoził pretendentów „w teczce”, jak dotąd bywało w związkach branżowych wchodzących w skład Centralnej Rady Związków Zawodowych. Demokracja obowiązywała od najmniejszej komórki związkowej, poprzez wybory w komisji zakładowej oraz wybory struktury regionalnej, aż po kierownictwo związku.

Konflikt interesów

W ustroju komunistycznym nie było mowy o niezależności i samorządności organizacyjnej stąd trudno dziwić się, że jeszcze przed zawarciem porozumień sierpniowych władze próbowały zapanować nad buntem robotników i przejąć kontrolę nad nowym związkiem zawodowym. Kiedy zaczęły powstawać komitety założycielskie NSZZ przywództwo partyjne namawiało członków PZPR do wstępowania do nich i ich kształtowania. Podobne dyspozycje Służba Bezpieczeństwa formułowała wobec swoich źródeł informacji.

Bezpiece zależało nie tylko na dopływie informacji, ale na formowaniu kierunków działalności związku i uniemożliwieniu wejścia do władz osób znanych z działalności opozycyjnej. Funkcjonariusze SB dzielili działaczy związkowych na „umiarkowanych” oraz na „radykałów”, którzy według bezpieki podejmowali działalność polityczną. Wobec Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność” w Krakowie, któremu od 15 września 1980 r. przewodził pracownik Kombinatu Huta im. Lenina Stanisław Zawada, już w październiku tego roku wszczęto sprawę obiektową o krypt. „Tygiel”. SB dążyła m.in. do rozbicia MKZ Kraków i utworzenia separatystycznego MKZ w Nowej Hucie przez największą komisję w regionie czyli Komitet Robotniczy Hutników.

W tym celu za pośrednictwem tajnego współpracownika o ps. „Sowa” próbowano poróżnić Zawadę z innymi członkami Zarządu MKZ. Pretekstem miał być ich udział w niezależnych obchodach Święta Niepodległości i domniemane członkostwo w KPN oraz rzekoma chęć zmiany przewodniczącego. Kiedy Zawada na jednym z zebrań MKZ zaatakował współpracowników wyszło na jaw, że próbował budować koalicję do usunięcia niewygodnych dla siebie działaczy. Wyszły również na jaw jego nieuzgadniane z Zarządem kontakty z I sekretarzem KK PZPR i prezydentem miasta Krakowa.

Zawada został oskarżony o działalność rozbijacką i posądzony o współpracę z SB. Wzburzony niepomyślnym dla siebie obrotem sprawy zrezygnował ze stanowiska przewodniczącego MKZ. Według relacji świadków wydarzeń, po opuszczeniu sali obrad Zawada miał podjąć próbę targnięcia się na swoje życie. Do tragedii nie doszło. Choć bezpiece nie powiodło się doprowadzenie do rozłamu w MKZ, to zyskała jeszcze większy wpływ na działacza, który wśród wielu robotników uznawany był za „poszkodowanego przez politykierów i inteligencję z Krakowa”.

Konfliktów między działaczami w MKZ Kraków było sporo. Związkowcy z Kombinatu HiL, rywalizowali z działaczami innych zakładów, którzy stworzyli tzw. „komisję krakowską”. Bezpieka próbowała dyskretnie ingerować w te spory i wykorzystywać antypatie krakowsko-nowohuckie. Znaczącą „frakcję” tworzyli działacze „Solidarności” z regionu, czyli z nowosądeckiego i tarnowskiego, którzy w grudniu 1980 r. przyłączyli się do MKZ Kraków, tworząc MKZ Małopolska.

Wybory w ogniwach związku

Po zarejestrowaniu statutu NSZZ „Solidarność” na jego podstawie została opracowana ordynacja wyborcza, w myśl której od najmniejszych ogniw związkowych w zakładach pracy wyłaniano skład władz oraz delegatów na walne zebrania, mających z kolei wybrać przewodniczącego i komisję zakładową NSZZ „Solidarność” w każdym przedsiębiorstwie. Czasem dochodziło do nieprawidłowości, kiedy działacze partyjni próbowali przeprowadzać wybory we własny sposób. W jednym przypadku członek NSZZ „Solidarność” z wydziału Walcowni Blach Karoseryjnych HiL, Jan Żurek, do tego stopnia miał wątpliwości co do zgodności przeprowadzonych na wydziale wyborów z ordynacją wyborczą Związku, że całą dokumentację dostarczył do sekcji interwencji MKZ.

Jak się okazało przyznano mu rację i wybory na tym wydziale musiały zostać powtórzone. Legitymacja partyjna bywała poważną przeszkodą w trakcie wyborów do komisji zakładowej.

Według relacji świadków wydarzeń, po opuszczeniu sali obrad Zawada miał podjąć próbę targnięcia się na swoje życie

Działacze sfrustrowani porażkami w wyborach stawali się często łatwym łupem bezpieki. Wojskowy kontrwywiad stworzył z pomocą TW ps. „Kuzyn” opozycyjną frakcję zarówno względem MKZ Małopolska, jak i Komisji Robotniczej Hutników. Pod pseudonimem „Kuzyn” krył się pierwszy przewodniczący KRH - Sylwester Mlonek - podobnie, jak Zawada usunięty ze stanowiska przez kolegów. Mlonek otrzymał od dyrekcji HiL, Bolesława Szkutnika, funkcję kierownika KS „Hutnik”. W klubie dochodziło do spotkań frakcji tzw. działaczy „umiarkowanych” i nastawionych opozycyjnie do władz regionu. Grupę od miejsca spotkań określano mianem „frakcji stadionowej”.

I Walne Zebranie Delegatów

W tym czasie przygotowywano się do przeprowadzenia I Walnego Zebrania Delegatów NSZZ „Solidarność” regionu Małopolska. W trakcie zebrań przedwyborczych doprecyzowano ordynację wyborczą oraz kwestie organizacyjne. Region Małopolska został podzielony na 17 okręgów wyborczych. Przyjęto, iż na jedno miejsce mandatowe w Zarządzie Regionu przypada 10 tys. członków. W skład Zarządu miało zatem wchodzić 66 członków. Delegatów na Walne Zebranie wybierano w proporcji 1 delegat na 500 członków, wobec czego wyłonionych zostało 1223 delegatów. Projekt ordynacji wyborczej został przygotowany we współpracy z prezesem krakowskiego KIK Andrzejem Potockim oraz mecenasem Stefanem Płażkiem i Teresą Rawską. 5 lipca odbyły się prawybory, w których kandydaci, aby się znaleźć na liście, musieli zyskać przynajmniej 20 proc. poparcie.

Nieoczekiwanie 1 lipca w Krakowie z wizytą pojawił się przewodniczący NSZZ „Solidarność” Lech Wałęsa. Odpowiadając na pytania udzielił wsparcia Stanisławowi Zawadzie stwierdzając, że życzyłby sobie dalszej z nim współpracy. Przy okazji Wałęsa zdeprecjonował starania części funkcjonariuszy MO dążących do powołania swojego związku mówiąc, iż „symbioza związków zawodowych MO z NSZZ »Solidarność« to tak, jak »stosunek psa z kotem«.

I Walne Zebranie Delegatów NSZZ „Solidarność” regionu Małopolska zostało przeprowadzone 10-12 lipca w Tarnowie. Wzięło w nim udział 935 delegatów. W trakcie obrad przyjęto szereg uchwał, m.in. o strukturze organizacyjnej regionu i kompetencjach władz. Wystąpiono do KKP NSZZ „Solidarność” o poparcie „Projektu ustawy o przedsiębiorstwie społecznym” opracowanego przez „Sieć wiodących zakładów pracy”. Najistotniejszym punktem obrad były wybory władz. W ich trakcie miano wyłonić 66-osobowy Zarząd Regionu, przewodniczącego oraz komisję rewizyjną. Największym zainteresowaniem cieszyły się oczywiście wybory na przewodniczącego. Zgłoszonych zostało aż 18 kandydatów. Zdecydowano jednak, że przewodniczący regionu Małopolska NSZZ „Solidarność” zostanie wyłoniony spośród tych kandydatów, którzy dostaną się w skład Zarządu.

Jeszcze 10 lipca w jednym z raportów dziennych funkcjonariusze SB pisali o „wzroście autorytetu Stanisława Zawady” podczas obrad i krytyce, jaka miała się objawić względem jednego z jego adwersarzy Władysława Hardka. Jak się okazało były to błędne obserwacje, bowiem Hardek osiągnął jeden z najlepszych wyników uzyskując 78 proc. poparcia wśród delegatów, a Zawada nie wszedł nawet w skład Zarządu Regionu. Ostatecznie spośród 9 kandydatów w II turze wygrał Wacław Sikora z Tarnowa, uzyskując 50,2 proc. poparcia.

Zawiedziony wynikami wyborów Zawada jeszcze w lipcu został zarejestrowany przez SB jako tajny współpracownik o ps. „Staś”. Już 14 sierpnia ukazał się w „Dzienniku Polskim” zainspirowany przez bezpiekę wywiad, w którym krytykował działalność regionu, jak i przebieg Walnego Zebrania Delegatów. Jednak ani jemu, ani wspierającej go „frakcji stadionowej” nie powiodła się kolejna próba rozbicia związku, jaką podjęto podczas wyborów uzupełniających skład Prezydium KRH NSZZ „Solidarność”. Działacze związkowi, zarówno z regionu, jak i z komisji zakładowej największego zakładu przemysłowego, wykazali się dojrzałością, nie pozwalając sobą manipulować.

Andrzej Malik, historyk, pracownik Oddziału IPN w Krakowie

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

jt1001jt

I Walne Zebranie Delegatów NSZZ „Solidarność” regionu Małopolska zostało przeprowadzone 10-12 lipca w Tarnowie.(cytat).
Jak wiadomo, w lipcu 1981 r. Biuro Polityczne KC PZPR nadzorowało (juz) wszelkie czynności organozacyjne zmierzające do wprowadzenia stanu wojennego na terytorium Polski(PRL). Sprawa była (o tyle) przesądzona, że CIA(USA) realnie brała pod uwagę zaistnienie inwazji zbrojnej Układu Warszawskiego(tzw. Moskwy) na Europę Zachodnią. CIA(USA) nie informowała o tym stanie społeczeństw zachodniej Europy, reżyserując (jedynie) teatralne gesty Dowództwa Sił NATO w Europie( gen, Alexander Haig). W tym kontekście w najlepiej pojętym "interesie" USA było (jednak) wprowadzenie stanu wojennego na terytorium Polski(PRL), w celu skomplikowania tzw. "ruchów manewrowych" Układu Warszawskiego w sytuacji rozpoczęcia (tej) inwazji. Stąd, opisane zdarzenia (w artykule) nie miały szczególnie ważnego znaczenia strategicznego w tej sytuacji. Owszem, umacniano wpływy Osób będących pod wpływem (używano okreslenia zaczerpnietego z języka rosyjskiego "pod wljanijem") SB(PRL), umacniano wpływy wywiadu zagranicznego PRL(szczególnie Zakonu Dominikanów, w powiązaniu z p. Andrzejem Olechowskim), i Ub-eckiej "grupy wawelskiej, Waga-Bielański i s-ka", szukano wpływu na środowiska kombatanckie (n,p.: p. Stanisław Dąbrowa-Kostka), lecz nie miało wpływu na ogólną sytuację polityczną w Europie. W rzeczywistości "wszystkim zależało na wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce(PRL), bez względu na motywacje w prowadzenia tego stanu wojennego. Taka sytuacja (ogólna) w Europie spowodowała, że Stany Zjednoczone(USA) "nie odżegnały się" od poczynań społecznych w Polsce, jak to uczyniły względem Węgier(1956), Czechosłowacji(1968). Po prostu, wroku 1981, ZSRR stanowił (realne) zagrożenie dla istnienia USA !. ...... I to była "historyczna sznsa" dla dla Narodu Polskiego, aby zmienić sposób swego bytowani na sposób bardziej przyjazny sobie. Gdyby tak nie było, CIA(USA) nie dopuściłaby do żadnych zmian politycznych w Polsce(PRL), czego dała (namacalne) dowody, udokumentowane. W tym kontekście, dzisiaj: 2021 r., należy dołożyć największej jak tylko możliwe solidarności i ostrożności, aby Naród Białoruski nie został prze CIA(USA) poszkodowany i (faktycznie) uciemiężony, w wyniku (realnych) aktywności CIA(USA). N.B." Byłem, miód piłem", i nie ma takiego, który "zapędziłby mnie w kozi róg" !!!!!!!!!!!!!!!.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.