Krakowski Oddział IPN i „Dziennik Polski” przypominają: Niemiłe złego początki. Od Kominternu do Kominformu

Czytaj dalej
Fot. IPN
Michał Wenklar

Krakowski Oddział IPN i „Dziennik Polski” przypominają: Niemiłe złego początki. Od Kominternu do Kominformu

Michał Wenklar

75 lat temu, 22 września 1947 r., w Szklarskiej Porębie rozpoczęła się narada partii komunistycznych. Powołano wówczas Biuro Informacyjne Partii Komunistycznych i Robotniczych, czyli Kominform - narzędzie sterowania światowym komunizmem przez Kreml.

Wyklęty powstań ludu ziemi

Przed Kominformem były wcześniej trzy Międzynarodówki. Pierwsza, czyli formalnie Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników, powstała w 1864 r. w Londynie. Jednoczyła cały ruch socjalistyczny, łącznie z jego skrajnymi nurtami: od anarchistów, przez komunistów i socjalistów utopijnych, po socjaldemokratów. Jej pierwszym przewodniczącym został Karol Marks. Spory dotyczące idei i formy działalności, zwłaszcza między marksistami a anarchistami, doprowadziły do rozwiązania organizacji w 1876 r.

Druga Międzynarodówka została powołana w 1889 r., po śmierci Marksa. Łączyła szereg europejskich partii socjaldemokratycznych, tym razem już bez anarchistów. Najważniejsza z nich była Niemiecka Partia Socjaldemokratyczna, a wykładnią ideologii stał się tzw. program erfurcki, przyjęty przez nią w 1891 r. Dokument ten wieścił nieuchronny upadek kapitalizmu. Przedkładał też lojalność wobec klasy robotniczej ponad lojalność narodową, uznając, że interesy burżuazyjnego państwa i proletariatu są nie do pogodzenia. W istocie jednak większość partii socjalistycznych należących do II Międzynarodówki - w tym niemiecka, czy francuska, która aż do 1969 r. nosiła nazwę Sekcja Francuska Międzynarodówki Robotniczej (SFIO) - działała w sposób legalny, demokratyczny, nie prowadzący wcale do rewolucji. Jeden z twórców programu erfurckiego, Eduard Bernstein, wprost stwierdził, że drogą do socjalizmu jest pokojowa ewolucja. Jego poglądy zapoczątkowały nurt marksizmu określany później mianem rewizjonizmu. Co więcej, w czasie I wojny światowej największe partie socjalistyczne, również francuska i niemiecka, okazały się lojalne wobec swoich państw, wspierały wysiłek wojenny, opowiadając się jednak po stronie interesu narodowego.

Trzecia, czyli Komintern

Dopiero triumf bolszewików w Rosji pokazał, że jednak można dojść do komunizmu drogą krwawej rewolucji. Dodało to siły komunistycznym frakcjom europejskiego ruchu socjalistycznego, ale też wysunęło na pierwszy plan rosyjskich komunistów i ZSRS, jako „ojczyznę światowego proletariatu”. Żeby w pełni przejąć kontrolę nad międzynarodowym komunizmem, w marcu 1919 r. powołano w Moskwie Trzecią Międzynarodówką, zwaną już wprost Międzynarodówką Komunistyczną, czy w sowieckim skrócie: Kominternem. Lew Trocki określał ją jako „sztab generalny rewolucji światowej”. Porażka w wojnie z Polską czy fiasko puczów w Niemczech czy na Węgrzech pokazały, że ze światową rewolucją trzeba będzie jeszcze poczekać, ale III Międzynarodówka pozostała instrumentem realizacji sowieckich interesów.

Warunki udziału partii komunistycznych w Kominternie były jasne. Po pierwsze usunięcie ze swoich szeregów reformistów, rewizjonistów, czy centrystów, a więc wszystkich choć trochę odchodzących od idei rewolucji. Po drugie, bezwarunkowe poparcie Sowietów i akceptacja decyzji Międzynarodówki. Szybko okazało się, że wszystko, czego nie akceptuje Moskwa, jest kontrrewolucyjne.

Po powstaniu III Międzynarodówki doszło do ostatecznego wyodrębnienia się partii komunistycznych z ruchu socjalistycznego. Na długo socjaldemokraci stali się głównymi przeciwnikami komunistów, określających ich mianem socjal-faszystów bądź socjal-zdrajców. Dopiero na ostatnim kongresie Kominternu z 1935 r. postanowiono o taktyce frontów ludowych - pozornego odejścia od haseł rewolucyjnych, by w koalicji z innymi partiami lewicowymi w sposób demokratyczny przejmować władzę. Na okres działalności Kominternu przypadł i czas wielkiej czystki, procesów i mordów wielu działaczy komunistycznych, którzy utracili zaufanie Stalina, i czas wybuchu II wojny światowej. Zgodnie z tezą o nadrzędnej roli interesów ZSRS, Komintern w pierwszym okresie wojny określał ją jako wojnę imperialistyczną, w którą nie należy się angażować - funkcjonował jeszcze pakt Ribbentrop-Mołotow. Dopiero po ataku Niemiec na ZSRS w czerwcu 1941 r. Komintern zaczął wspierać komunistyczny ruch oporu w krajach okupowanych bądź współpracujących z III Rzeszą.

Na czele Kominternu stał w latach 30. i na początku lat 40. Georgi Dymitrow, bułgarski komunista, jeden z oskarżonych w słynnym procesie o podpalenie Reichstagu w 1933 r. Niezależnie jednak od formalnych struktur i roli Dymitrowa jako przewodniczącego Komitetu Wykonawczego organizacji, realna władza należała do Stalina. Gdy polska komunistka Wanda Wasilewska, była pytana po latach przez partyjnych historyków, czy miała zaszczyt rozwiązywać jakieś problematyczne kwestie z samym Dymitrowem, odpowiedziała lekceważąco, że nie musiała, bo ważne sprawy załatwiała bezpośrednio ze Stalinem.

Komintern formalnie istniał do maja 1943 r. Józef Stalin zlikwidował go, bo chciał w ten sposób pokazać aliantom, że wcale nie szykuje się do narzucenia komunizmu krajom ościennym. W rzeczywistości jednak Moskwa dalej kierowała innymi partiami komunistycznymi, teraz za pośrednictwem Wydziału Informacji Międzynarodowej KC Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii.

Co ciekawe, powstała jeszcze jedna, IV Międzynarodówka. Powołały ją w 1938 r. grupy komunistyczne nurtu trockistowskiego, z jednej strony niechętne totalitarnemu ZSRS, z drugiej głoszące hasła dyktatury proletariatu oraz permanentnej rewolucji. Ruch ten, zwalczany przez ZSRS, nie odegrał większej roli w światowej polityce.

Kominform

Po II wojnie światowej, gdy w państwach bloku wschodniego kończył się proces przejmowania władzy przez komunistów, a rozwijała się zimna wojna, Stalin podjął decyzję o powołaniu kolejnej organizacji mającej koordynować działalność partii, pilnować ich czystości ideologicznej oraz wierności Moskwie. Od 22 do 27 września 1947 r. w Szklarskiej Porębie trwała narada partii komunistycznych z udziałem przedstawicieli tzw. demoludów (Bułgarii, Czechosłowacji, Jugosławii, Polski, Rumunii, Węgier i ZSRS) oraz dwóch zachodnioeuropejskich partii, reprezentujących tzw. eurokomunizm, z Francji i Włoch. Z ramienia WKP (b) przyjechali Andriej Żdanow i Gieorgij Malenkow, a PZPR reprezentowali I sekretarz KC Władysław Gomułka oraz Hilary Minc. Obecni byli również Jakub Berman, Stanisław Radkiewicz i Aleksander Zawadzki.

Referat programowy wygłosił członek Biura Politycznego KC KPZS Anton Żdanow, odpowiedzialny m.in. za propagandę - to od jego nazwiska pochodzi termin żdanowszczyzny, czyli polityki represji wobec środowisk artystycznych w ZSRS. Żdanow mówił o podziale koalicji antyhitlerowskiej, a właściwie świata, na dwa obozy: „imperialistyczny”, kierowany przez USA, i „demokratyczny”, kierowany przez ZSRS. Z konieczności przeciwstawienia się obozowi amerykańskiemu miała wynikać potrzeba jedności ruchu komunistycznego. Powołano wówczas Biuro Informacyjne Partii Komunistycznych i Robotniczych, czyli Kominform. Formalnie chodziło o wymianę doświadczeń i koordynację. W istocie był to mechanizm narzucania przez Sowietów swojej woli państwom bloku i eurokomunizmom.

Najmniejsze próby kwestionowania moskiewskich wytycznych kończyły się źle. Przekonali się o tym komuniści jugosłowiańscy

Francuskie i włoskie partie komunistyczne były atakowane za zbyt małą rewolucyjność, brak sukcesów, uleganie demokratycznym mechanizmom. A w państwach bloku wymuszano realizację sowieckich wzorców ustrojowych. Dotyczyło to większej determinacji w zwalczaniu opozycji, podporządkowywania partii socjalistycznych komunistycznym, kolektywizacji rolnictwa, walki z Kościołem.

Najmniejsze próby kwestionowania moskiewskich wytycznych kończyły się źle. Przekonali się o tym komuniści jugosłowiańscy, którzy, choć ideologicznie ortodoksyjni, próbowali zachować niezależność. Wkrótce wywiązał się konflikt z Moskwą, który skutkował odsunięciem w czerwcu 1948 r. partii Josipa Broz Tity od wspólnoty państw komunistycznych. Siedziba Kominformu została wówczas przeniesiona z Belgradu do Bukaresztu, a Jugosławia, choć pozostała komunistyczna, poszła własną drogą. Polskiej drogi do socjalizmu bronił w Szklarskiej Porębie Władysław Gomułka. Był stuprocentowym komunistą i wiedział, że PPR tylko Sowietom zawdzięcza władzę, ale realnie oceniając sytuację próbował spowolnić proces kolektywizacji . Skończyło się to dla niego oskarżeniem o „odchylenia prawicowo-nacjonalistyczne” i więzieniem.

Nowy układ

Po śmierci Stalina, choć nie od razu, nastąpiło pewne odprężenie. Kominform de facto przestał działać, a 14 maja 1955 r. powołano nową organizację: Układ Warszawski. Była to struktura podległości już nie w postaci organizacji międzypartyjnej, ale formalnego układu politycznego. Z jednej strony miało to być świadectwem „ucywilizowania” relacji między ZSRS a państwami bloku. Z drugiej jednak strony był to sojusz wojskowy wyznaczający demoludom ich udział w potencjalnej wojnie nuklearnej ze światem zachodnim, a jednocześnie Układ Warszawski stanowił gwarancję dominacji Kremla, opartej na sowieckich bazach wojskowych i gotowości do interwencji zbrojnej. Przekonali się o tym Węgrzy w 1956, a Czesi i Słowacy w 1968 r.

Michał Wenklar

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Zbigniew Rusek

Układ Warszawski był czymś innym - paktem militarnym.

ozbychu1

Kapitalizm jest dobry pod warunkiem, ze jest wynikiem PRACY,a nie wyzysku(niewolnictwa),podstępu (lichwy,narkotyków,hazardu monopolu ),nepotyzmu(kolesiostwa,dziedziczenosci przywilejów ),czy zwykłej grabieży i wykorzystania położenia. Komunizm byl i będzie zawsze budowany na powyższych,,niedociagnieciach"kapitalizmu. Kapitalizm jest dobry pod warunkiem ze beneficjuje cale społeczeństwa a nie kasty tzw elYty ,które swój kapitał budują na monopolu i wykluczeniu innych.Chrześcijaństwo to KOMUNIZM,to praca na rzecz społeczności przy jednoczesnym zrównaniu siebie z ta społecznościa wbrew ówczesnym elYtom.ElYty maja to do siebie, że lubią odjechać i to nie do końca ich wina bo taka natura czlowieka.Dlatego wprowadza sie proces DEMOKRATYCZNY,żeby elYty czasem sprowadzić tam skąd kazdy wyszedł-wspólnota plemienna. Niestety elYty maja to do siebie,że z czasem uczą sie kontrolować proces Demokratyczny, co by przedłużyć swoj elYtaryzm.Wczesniej byla KOMUNA we Francji,bo tam elYty trochę odjechały .Tez wiele ruchów społecznych nauczono sie mobilizowac pod kątem niezadowolenia społecznego,bo syty głodnego nie zrozumie ale tez można taki ruch niezadowolonych wykorzystać do sabotażu wewnętrznego .I tak badziory od FRANKÓW w obliczu konfliktu za wschodnią granicą zaczęli przegrywać w ,,wolnych sądach "a naczelny bankster Rzeczpospolitej zwany powszechnie Premierem ruszyl z laptopami za dziećmi z ,,urunkowionych"PGRow.Nawet LICHWARZY trochę ukrocil.Historia to proces przyczynowo-skutkowy .Jakiekokwiek odnoszenie sie do tzw.ZACHODU ,jako przykładu kapitalizmu, trzeba zacząć od ich byłych...koloni.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.