Anna Czocher

Krakowski Oddział IPN i „DZIENNIK POLSKI” PRZYPOMINAJĄ. Bez wędzidła – krakowscy literaci w podziemiu

Krakowski Oddział IPN i „DZIENNIK POLSKI” PRZYPOMINAJĄ.  Bez wędzidła – krakowscy literaci w podziemiu
Anna Czocher

W myśl wydanego 8 marca 1940 r. rozporządzenia wykonywanie zawodu literata, miało podlegać nadzorowi Generalnego Gubernatora.

Polscy pisarze pod okupacją niemiecką znaleźli się w trudnej sytuacji. W myśl wydanego 8 marca 1940 r. rozporządzenia o działalności kulturalnej w Generalnym Gubernatorstwie, wykonywanie zawodu literata, podobnie jak cała działalność kulturalna, miało podlegać nadzorowi Wydziału Oświaty Ludowej i Propagandy przy Urzędzie Generalnego Gubernatora. Oznaczało to zakaz pracy twórczej bez uzyskania zezwolenia i konieczność poddania się kontroli władz okupacyjnych. Rozporządzenie wywołało dyskusje w środowisku ludzi pióra, natomiast prasa konspiracyjna oraz władze Polski Podziemnej jednoznacznie sprzeciwiały się rejestracji pisarzy i dziennikarzy. Finalnie zdecydowana większość z nich nie podporządkowała się nakazowi rejestracji. Skutkowało to m.in. brakiem możliwości legalnego wykonywania dotychczasowej profesji i koniecznością znalezienia innego zajęcia dającego środki utrzymania i wymagane dokumenty.

Procedurze rejestracyjnej poddała się niewielka grupa osób. Według ustaleń Krzysztofa Woźniakowskiego można wśród nich wyróżnić autorów świadomie stawiających na współpracę z Niemcami, „dostarczycieli tandetnej literatury sensacyjno-rozrywkowej ogłaszanej niemal wyłącznie na łamach prasy »gadzinowej«” oraz nielicznych pisarzy o bardziej znaczącym dorobku, którzy kierowali się legalizmem opartym na doświadczeniach poprzedniej wojny.

Wojenne publikacje

Próba objęcia kontrolą środowiska literatów oraz narzucony przez okupanta model polskojęzycznego pisarstwa spowodował, że polska literatura i dziennikarstwo formowały się w konspiracji. Najintensywniej podziemie literackie funkcjonowało w Warszawie - centralnym i nieporównywalnym z żadnym innym ośrodku konspiracyjnym.

Środowisko krakowskie również działało prężnie, choć na odpowiednio mniejszą skalę. Wkład Krakowa w podziemną literaturę najłatwiej wykazać w oparciu o wydane wówczas publikacje. Szacuje się, że w Krakowie ukazało się około 10–20 proc. powstałych pod okupacją niemiecką podziemnych wydawnictw, podobnie przedstawia się proporcjonalny udział krakowskich pisarzy wśród nazwisk autorów konspiracyjnych.

Wojenny dorobek krakowskich literatów był rozpowszechniany w postaci podziemnych wydawnictw zwartych oraz w prasie konspiracyjnej, zarówno tej o charakterze informacyjnym, jak i specjalistycznej o profilu społeczno–kulturalnym, literackim i satyrycznym (w Krakowie ukazywało się kilkanaście tego typu pism). Pierwszy w Krakowie podziemny tomik poezji, niewielki zbiór wierszy „O wolność” Przemka Hreczechy (pseudonim Tadeusza Ulewicza), ukazał się w maju 1940 r.

Na łamach konspiracyjnych wydawnictw publikowano głównie utwory nowe, powstałe w czasie wojny. Domeną okupacyjnej twórczości była poezja, nie zaniedbywano jednak i innych gatunków literackich. Obok autorów znanych sprzed wojny debiutowali młodzi poeci i pisarze. Utwory sygnowano pseudonimami lub publikowano niepodpisane, ale zdarzały się przypadki, że nie zachowywano zasad konspiracji i publikacje podpisywano autentycznymi imionami i nazwiskami autorów.

Okupacyjne tomiki rozpowszechniano głównie w formie powielanej lub w maszynopisach, choć zdarzały się i rękopisy (np. Juliana Przybosia „Póki my żyjemy”). Niektóre były zdobione rysunkami. Liczba egzemplarzy była niewielka i dostępna dla wąskiego grona osób.

Uznani twórcy i debiuty

Krakowskie podziemie literackie było zróżnicowane, jednak za Stanisławem Sierotwińskim można wyróżnić jego trzy główne ośrodki.

Pierwszy to krąg skupiony wokół konspiracyjnego „Miesięcznika Literackiego”. Jego trzon stanowiło środowisko związane z katolicką organizacją „Unia” oraz polonistyką Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pismo redagował i wydawał Tadeusz Kwiatkowski, z pomocą Wojciecha Żukrowskiego, a na jego łamach swoje utwory publikowali m.in. Kazimierz Wyka, Tadeusz Kudliński, Jerzy Turowicz, czy Julian Kydryński. W tym gronie zajmowano się także krytyką literacką i teatralną oraz poruszano zagadnienia programowe. Kontaktowano się ze środowiskiem warszawskim, czego efektem była na przykład publikacja na łamach „Miesięcznika Literackiego” wierszy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego oraz eseju poświęconego ich autorowi.

Drugi ośrodek, ex post nazwany Biblioteką Poetycką Krakowa, tworzyły osoby o sympatiach lewicowych, częściowo związane z przedwojennym pismem „Nasz Wyraz”, a w czasie wojny współpracujące ze spółdzielnią „Czytelnik” (księgarnia przy ul. Łobzowskiej prowadzona podczas okupacji przez Witolda Zechentera była jednym z ważniejszych miejsc spotkań). Biblioteka Poetycka opublikowała antologię i zbiory autorskie m.in. Juliana Przybosia, Kornela Filipowicza, Heleny Wielowieyskiej i Adama Włodka. Wykonaniem tomów i ich kolportażem zajmowali się Tadeusz Jęczalik i Adam Włodek. Warto podkreślić, że środowiska „Miesięcznika Literackiego” i Biblioteki wzajemnie się przenikały („Nasz Wyraz” był wydawany przed wojną przez Koło Polonistów Uniwersytetu Jagiellońskiego), a część literatów uczestniczyła aktywnie w pracach obu ośrodków.

Trzeci, dający się wyodrębnić krąg, uformował się z młodych, przeważnie początkujących adeptów pisarstwa związanych z Szarymi Szeregami i Armią Krajową. Większość z nich nie przeżyła okupacji, toteż wojenne utwory to cały ich dorobek literacki. Publikowali przede wszystkim na łamach konspiracyjnej „Watry”, „Przeglądu Polskiego”, „Na Ucho”, „Bez Wędzidła”. Wydali antologię „Krwawe i zielone” oraz dwa tomiki poezji. Tematyka oscylowała wokół bieżących, wojennych tematów. Najaktywniejszymi przedstawicielami tego środowiska byli Eugeniusz Kolanko i Jerzy Szewczyk.

Trzeba zaznaczyć, że podczas okupacji tworzyli także pisarze, których trudno byłoby przyporządkować do któregoś z wyodrębnionych ośrodków. Przykładem może być tomik „Fraszki Magdaleny Samozwaniec wiek XX”. Część osób tworzyła samotnie, a wiele prac powstałych w czasie wojny zostało wydanych po jej zakończeniu.

W domowym zaciszu

Ciekawą formą życia literackiego były konspiracyjne literackie wieczory autorskie. Odbywały się w prywatnych mieszkaniach twórców i służyły prezentacji własnej twórczości w gronie przyjaciół, krytyków i zwykłych odbiorców. Była to częstokroć niepowtarzalna okazja przedstawienia się na szerszym forum. „Zebrani siedzieli najczęściej »po turecku«, porozmieszczani wzdłuż ścian obszernego pokoju na różnych niskich leżankach, matach, poduszkach. W takiej pozycji zabierało się głos w dyskusji, w takiej pozycji odczytywało się swoje utwory. […] Bywaliśmy »autorami« albo »publicznością« – zależnie od programu danego wieczoru” – wspominał Adam Włodek. Przeważała poezja, ale zajmowano się także prozą i dramatem. Czytano również utwory powstające w innych niż Kraków ośrodkach, prowadzono ożywione dyskusje nad kwestiami formalnymi i rolą literatury. Wieczory literackie odbywały się dość często, niektóre, jak np. u pań Wielowieyskich, nawet z pewną regularnością. Na tego typu spotkaniach bywali zarówno uznani twórcy, jak i debiutanci, a panująca w ich trakcie atmosfera sprzyjała integracji środowiska ludzi pióra. Jak zauważa Włodek: „nie przez cały czas rozmawiało się o rzeczach wzniosłych. Były chwile na ploteczki i żarty, były chwile na wychylenie czegoś innego niż herbata”.

Biała noc

Okupacyjna twórczość dotykała tematów bieżących i była pretekstem do poszukiwania odpowiedzi na pytania natury światopoglądowej i etycznej, do refleksji nad funkcją literatury

Jednym z tego typu dylematów było pytanie: jak przedstawić w literaturze życie w obozie koncentracyjnym? Krakowskiemu środowisku literackiemu materiał do tej dyskusji dostarczyło opowiadanie „Biała noc” autorstwa Juliusza Kydryńskiego, opublikowane w styczniu 1943 r. w „Miesięczniku Literackim”. Kydryński napisał je po powrocie z KL Auschwitz (aresztowany w Domu Plastyków w kwietniu 1942 r., zwolniony w wyniku starań rodziny) i po raz pierwszy zaprezentował na jednym z literackich spotkań. Były to ujęte w literackiej formie jego obserwacje z obozu. Tadeusz Kwiatkowski wspominał wrażenia z tego wieczoru: „Julek był pierwszym człowiekiem, od którego można się było dowiedzieć czegoś wiarygodnego o obozie. Był tam i widział”. Po odczytaniu noweli: „siedzieliśmy przez dłuższą chwilę bez ruchu, oniemiali, jakby w narkozie. […] Świat obozu w relacji Julka był straszliwy, przerastał naszą wyobraźnię, przerażał i przygniatał, poddawał w wątpliwość podstawowe pryncypia moralne. Wtedy jeden z nas wystąpił z ostrą filipiką. Zdaniem jego obóz, jakimkolwiek by nie był i jakiekolwiek by się w nim działy rzeczy, powinien pozostać w przekonaniu społeczeństwa ołtarzem męczeństwa narodu i nie wolno go dyskredytować pokazywaniem ułomności człowieka”. Wywiązała się gorąca dyskusja: „Apoteoza kosztem prawdy czy prawda jako wyraz upodlenia, do jakiego doprowadza polityka eksterminacyjna?”.

Tworzący w konspiracji pisarze świadomie lub intuicyjnie dostrzegali rolę literatury w kształtowaniu postaw, podtrzymywaniu nastrojów patriotycznych. Ale poszczególne utwory miały też skłaniać do przemyślenia rzeczywistości, w której przyszło im żyć. Problemy, które już wówczas podnoszono niejednokrotnie okazywały się przedmiotem gorących sporów i polemik w okresie powojennym.

Anna Czocher

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ains

bardzo ciekawy artykuł. :) polecam też ten materiał https://cyfrowa.tvp.pl/video/miasta,z-tondosem-przez-krakow,58383612

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.