Krakowscy archeolodzy na tropie tajemnicy. Co kryje kurhan w Dolinie Królów?

Czytaj dalej
Pawel Stachnik

Krakowscy archeolodzy na tropie tajemnicy. Co kryje kurhan w Dolinie Królów?

Pawel Stachnik

Archeolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego zbadali kurhan w Dolinie Królów w azjatyckiej Tuwie. Znaleźli w nim pięć pochowanych osób, złote ozdoby, narzędzia i broń.

Prawie pięć tysięcy kilometrów na wschód od Polski, w Tuwie, w środkowej Azji, tuż koło Mongolii, leży dolina rzeki Ujuk, dopływu Jeniseju. Na rozległej płaskiej przestrzeni otoczonej górami można tam dostrzec w trawie okrągłe wzniesienia. To ślady po kurhanach. Przed tysiącami lat dolina była miejscem pochówku scytyjskiej arystokracji. Grzebano w niej królów, wodzów oraz członków ich świt. Zmarłych umieszczano we wnętrzu kurhanów usypanych z ziemi lub kamieni. Do dziś w dolinie zachowało się ich około tysiąca. Niektóre mają kilka, inne kilkanaście, a jeszcze inne kilkadziesiąt metrów średnicy. Te największe były imponujące - liczyły ponad 100 metrów średnicy i kilkanaście metrów wysokości.

Miejsce to nazwano syberyjską Doliną Królów, bo w kurhanach grzebano władców i możnych, bogato wyposażając ich w broń, ozdoby, żywność, zwierzęta i służbę. Pochówki od dawna były przedmiotem zainteresowania archeologów. W latach 70. XX w. radzieccy badacze odkryli we wsi Arżan duży kopiec (średnica 120 m, wysokość 3-4 m), w którym pochowano znaczącą parę - starszego mężczyznę i kobietę w średnim wieku. Kurhan był wprawdzie splądrowany przez złodziei, ale i tak znaleziono w nim mnóstwo zabytków: broni i przedmiotów użytku codziennego oraz szkielety kilkunastu osób i ponad 160 koni w uprzężach.

Z kolei w latach 2000. przebadano kurhan Arżan-2, leżący w odległości siedmiu kilometrów od pierwszego. W nieobrabowanym głównym grobie znaleziono szkielety mężczyzny i kobiety oraz bogate wyposażenie: zdobioną motywami scytyjskimi broń, złotą biżuterię, przedmioty codziennego użytku - łącznie ponad 9 tys. przedmiotów, z których prawie 6 tys. zrobionych było ze złota, ważącego w sumie 20 kg. To było sensacyjne znalezisko.

Ślady po rabusiach

Od 2019 r. w badaniach syberyjskiej Doliny Królów biorą udział naukowcy i studenci z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego kierowani przez dr. Łukasza Oleszczaka. Do współpracy zaprosił ich prof. Konstantin W. Czugunow ze słynnego Muzeum Ermitaż w Petersburgu, jeden z największych światowych znawców kultury Scytów. Krakowski zespół zajął się leżącym w zachodniej części doliny niewielkim kurhanem o średnicy 25 m i pierwotnej wysokości 4 m. Został on wykryty dzięki lotniczemu skanowaniu laserowemu, bo z poziomu ziemi był prawie niewidoczny.

- Specjalnie wybraliśmy tak płaski kurhan liczący dziś około 30-40 cm, mając nadzieję, że jako mało dostrzegalny nie został wcześniej obrabowany. Rozkopywanie grobów przez rabusiów jest tam bowiem praktyką stosowaną od starożytności - tłumaczy dr Oleszczak.

Kurhan otoczony był płytkim rowem, w którym znaleziono kości zwierzęce i fragmenty ceramicznych naczyń. Prawdopodobnie były to pozostałości rytuałów żałobnych. Zagłębiając się dalej, badacze natrafili najpierw na główną komorę, w której pochowano znaczącego wojownika. Niestety mogiła była obrabowana i to zapewne już przed wiekami. Znaleziono w niej tylko rozrzucone kości zmarłego oraz dwie pozostałości po rabusiach: grot strzały i kościany trzonek jakiegoś narzędzia.

Wykopaliska kontynuowano i w innym miejscu krakowscy archeolodzy trafili na dobrze zachowaną drewnianą komorę boczną, co ważniejsze - nieobrabowaną! Znajdował się w niej szkielet młodego wojownika z pełnym wyposażeniem. Na życie pośmiertne zaopatrzono go w broń, narzędzia i ozdoby. Przy szkielecie znaleziono złoty pektorał (ozdobę w kształcie półksiężyca noszoną na piersiach), złoty kolczyk, złotą spiralną ozdobę włosów oraz szklany koralik. Była też kamienna osełka przy pasie, żelazny nóż, 11 strzał, w których zachowało się także drzewce, zarys łuku, fragment skórzanego kołczana (bardzo rzadkie znalezisko), skórzany pas z okuciami i fragmentem rzemienia. Znaleziono wreszcie charakterystyczny dla scytyjskich wojowników brązowy czekan z kawałkiem drzewca.

Było to bardzo cenne odkrycie - poddane badaniom laboratoryjnym broń, ozdoby i narzędzia mogły dać wiele interesujących informacji. Gratkę stanowiły zaś zachowane elementy organiczne: drzewca strzał, fragment kołczana, skórzany pas, rzemień… Dzięki specyficznej konstrukcji kurhanów oraz miejscowym warunkom atmosferycznym w grobach Doliny Królów dobrze zachowują się takie obiekty. A to dla archeologów prawdziwy skarb, cenniejszy może nawet od złota.

Dwa szkielety

Z powodu pandemii badania w 2020 r. nie odbyły się. By kontynuować prace przy drugiej połowie kurhanu, krakowscy archeolodzy wrócili do Tuwy dopiero rok później. I tym razem odnieśli sukces.

- W centralnej części obiektu dokopaliśmy się do warstwy drewnianych belek. Pod nią była kolejna, a potem następna i jeszcze następna. W sumie pod czterema takimi warstwami ujrzeliśmy nietkniętą komorę grobową, wykonaną z ułożonych na zrąb solidnych polan, z podłogą zrobioną z desek - opowiada dr Oleszczak.

Spoczywały w niej obok siebie dwa poczerniałe szkielety: kobiety w wieku 50 lat oraz dwu- lub trzyletniego dziecka. - Nie wiemy, czy osoby te były spokrewnione. Może wyjaśnią to badania genetyczne. Być może kobieta była babcią dziecka, bo w tamtych czasach niewiasta 50-letnia należała do osób starszych. Na razie nie jesteśmy też w stanie podać przyczyny śmierci, na kościach nie ma żadnych widocznych śladów obrażeń, wygłodzenia czy chorób. Obydwa ciała zostały złożone w grobie w jednym czasie. Być może poniosły śmierć z tego samego powodu, na przykład zarazy. A może dziecko zostało złożone w ofierze? - mówi badacz.

Zmarła rzeczywiście musiała być kimś znaczącym, bo podczas pogrzebu wyposażono ją w złote ozdoby i przedmioty osobiste. Przy jej pasie znaleziono żelazny nóż, osełkę oraz skórzaną sakiewkę z dobrze zachowanym drewnianym grzebieniem zdobionym rytym ornamentem; grzebień połączony był skórzaną pętelką z lustrem z brązu. Obydwa te przedmioty znajdowały się w skórzanej sakiewce. Koło głowy leżał cały zestaw złotych ozdób: blaszki w kształcie głowy ptaka, złote aplikacje i kolczyki.

Najciekawszą rzeczą był jednak pektorał, podobny do tego, jaki towarzyszył odkrytemu dwa lata wcześniej wojownikowi - złota blaszka w kształcie półksiężyca zawieszana na szyi. Ozdoby takie, będące oznaką przynależności do jakiejś ważnej grupy lub kasty społecznej, nosili u Scytów tylko mężczyźni. Dotychczas znajdowano je wyłącznie w grobach męskich. Tymczasem tutaj złoty półksiężyc został znaleziony przy kobiecie, co bez wątpienia świadczy o jej wyjątkowej pozycji. Badany przez krakowskich archeologów kurhan znajduje się blisko (około 200 m) od centralnie położonego kurhanu książęcego, a to wskazuje, że zmarła należała do świty władcy.

Złożeni w ofierze?

To jednak nie ostatnie znalezisko zespołu dr. Oleszczaka. Poza wspomnianym rowem otaczającym kurhan, w niewielkiej jamie obstawionej kamieniami natrafiono na szkielet kilkunastoletniego dziecka. Pochówki dzieci na obwodzie kurhanów to też element często spotykany w Dolinie Królów. Być może zostały one złożone w ofierze. Jak wiemy ze starożytnych przekazów, w razie śmierci scytyjskiego wodza umrzeć musieli wszyscy z jego otoczenia - żona, doradcy, towarzysze, wojownicy, służący… A im ważniejszy był wódz, tym większa była jego świta. Stąd w kurhanach królewskich i książęcych natrafia się nawet na szkielety kilkunastu towarzyszących władcy osób. Czasami byli oni brutalnie zabijani za pomocą broni, czasami - bardziej humanitarnie - duszeni lub truci.

Trzecim znaleziskiem krakowskich badaczy było umiejscowione na obwodzie kurhanu zgrupowanie przedmiotów wykonanych z brązu. Było wśród nich kilkadziesiąt drobnych części uprzęży końskiej, czekan oraz ozdoby w kształcie kozła. Rzeczy tych musiało być znacznie więcej, ale zostały wykopane i rozgrabione podczas orki prowadzonej tam w XX w., gdy w pobliżu kurhanowego cmentarzyska działał kołchoz.

Jaka jest naukowa waga tych znalezisk? - Ciekawe i dość rzadko spotykane są cechy obrządku pogrzebowego kobiety i dziecka. Mam na myśli zabezpieczenie komory wykonane przy użyciu aż trzech warstw drewna - materiału cennego w stepie - oraz ułożenie ciał na drewnianej podłodze, w dodatku dobrze zachowanej. Sam stan zachowania znalezisk, w tym przedmiotów z materiałów organicznych, jest dobry. Chronologia i analiza pochówku pokazują, że miał on miejsce w momencie przejściowym między okresem wczesnoscytyjskim a scytyjskim, gdzieś w VI w. p.n.e. Wtedy właśnie powstał ten kurhan. Dla nas, naukowców, wszystko to jest bardzo ciekawe - tłumaczy dr Oleszczak. Dojdą to tego dane, jakie uzyska się podczas szczegółowych badań laboratoryjnych kości, drewna, skóry, złota, brązu.

Kim właściwie byli Scytowie, o których tu ciągle mówimy? To stepowi wojownicy, którzy na arenie dziejów pojawili się w VIII w. p.n.e. Przybyli z Azji i na stepach nad Morzem Czarnym założyli swoje państwo. Stamtąd najeżdżali Bliski Wschód, docierając do Syrii i szykując się do zaatakowania Egiptu. Ich groźną obecność odnotowano nawet w księgach Starego Testamentu. Potem plemiona scytyjskie zasiedliły tereny od Krymu, przez Zakaukazie aż po Kazachstan.

Prowadzili agresywny styl życia, napadając inne ludy, mordując i grabiąc. W ich wojowniczej kulturze szacunek zdobywali ci, którzy zabili najwięcej wrogów, zdarli im skalpy, a z odciętych głów zrobili puchary i pili ich krew. Towarzyszyła im przerażająca sława, podobna do tej, jaka później poprzedzać będzie najeżdżających Europę Hunów i Mongołów. Mimo brutalności stworzyli interesującą kulturę materialną, ze zdobioną bronią, złotą biżuterią, srebrnymi naczyniami, narzędziami, rzędami końskimi, no i kurhanami z bogato wyposażonymi pochówkami. Kres istnieniu nadczarnomorskiego państwa Scytów położyli inni stepowi koczownicy nadciągający z Azji: Sarmaci, Hunowie i Chazarowie.

Rosyjska agresja na Ukrainę przerwała prace krakowskich archeologów w Tuwie. Nie wiadomo, czy i kiedy zostaną one wznowione. Kurhan nie został przebadany do końca, a być może kryje jeszcze jakieś pochówki i skarby. Dr Oleszczak wyjechał latem tego roku do Azerbejdżanu. Tam szuka kolejnych miejsc i tematów badawczych.

Pawel Stachnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.