Łukasz Połomski

Kolejarski pociąg do niepodległości (cz. 1)

W 1914 roku tu żegnano legionistów i przyjmowano uciekinierów Fot. Archiwum W 1914 roku tu żegnano legionistów i przyjmowano uciekinierów
Łukasz Połomski

Nowy Sącz. Pracownicy kolei byli jedną z najbardziej uświadomionych politycznie grup zawodowych żyjących w mieście

Kolejarze oddali na cele organizacji niepodległościowych Dom Robotniczy. Budynek przy ulicy Zygmuntowskiej 17 stał się miejscem szkoleń, ćwiczeń i magazynem. To w tym budynku w 1909 roku założono Związek Walki Czynnej.

W samą działalność niepodległościową zaangażowali się nie tylko robotnicy i pracownicy kolei. Wielu synów kolejarskich zgłosiło akces do organizacji, które działały w sądeckich gimnazjach.

Główną partią socjalistyczną w mieście była PPS. Nowosądecka komórka partii słynęła jako prężna organizacja w całej Galicji. Pośród najważniejszych założeń partii nie brakowało haseł odbudowy niepodległej Polski. To właśnie PPS zorganizowała „Grupy Kolejarzy” w 1903 r. zrzeszając tych, którym idea niepodległości leżała na sercu. Kontakt z GK miał Józef Piłsudski. Dwukrotnie odwiedził miasto, kiedy jeszcze był znany jako „skromny literat”.

Kolejarze aktywni byli także w organizacjach paramilitarnych. W skład Strzelca wchodzili głównie pracownicy kolei, robotnicy, członkowie PPS i studenci. Ponadto środowisko kolejarskie angażowało się we wszystkie akcje związane ze zbiórkami pieniędzy dla organizacji niepodległościowych.

Tuż po wybuchu wojny dworzec kolejowy stał się miejscem wielu rodzinnych dramatów. Tutaj żegnano mężów, narzeczonych, synów i ojców. Ile rodzin w tym miejscu po raz ostatni się widziało w komplecie, trudno zliczyć. Tutaj żegnano przyszłych legionistów w sierpniu 1914 r. Przez budynek w kolejnych miesiącach przewaliły się tłumy uchodźców, którzy obawiali się inwazji rosyjskiej.

W czasie wojny kolejarze i ich rodziny aktywnie włączyli się w pomoc materialną dla legionistów. Swoje dary ofiarowywały instytucje jak Samopomoc kolejowa, czy kino Wiedza, która oddała swoje dochody. Oprócz tego składali je konduktorzy, czy robotnicy. Często był to przysłowiowy wdowi grosz. Robotnik kolejowy Franciszek Bielak, który stracił dwóch synów walczących w legionach, przekazał 25 koron ze sprzedaży gazety „Naprzód”.

Czytaj więcej:

  • W sierpniu 1917 r. powstał na kolei pierwszy związek POW
  • Co działo się w mieście w dniu strajku?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Łukasz Połomski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.