Artur Janowski

Kiedyś Opole zamieniało się w miasto, gdzie ślizgano się prawie wszędzie

Na sankach zjeżdżano m.in. z nasypu kolejowego przy ulicy Batalionów Chłopskich. Fot. Archiwum rodziny Kwaśnickich Na sankach zjeżdżano m.in. z nasypu kolejowego przy ulicy Batalionów Chłopskich.
Artur Janowski

Zawody łyżwiarskie czy narciarskie na wyspie Bolko nie dziwiły nikogo. Podobnie tor saneczkowy dla dzieci, w który zamieniała się ulica Stefanii Sempołowskiej.

Dziś na spragnionych zimowych atrakcji czeka lodowisko Toropol oraz tymczasowa tafla na stawku Zamkowym. Wielu opolan z zaciekawieniem ogląda przedwojenne pocztówki, na których widać, że wieczorne ślizgawki obok Domku Lodowego mają długą tradycję.

Wielu z nas zapomina przy tym, że dawniej - kiedy nie tylko było więcej śniegu, ale i temperatury były dużo niższe - Opole zamieniało się w miasto, gdzie ślizgano się dosłownie wszędzie.

Jak przed laty wyglądała zima w mieście?

Opolanie wspominają ziemne tory saneczkowe funkcjonujące na wyspie Bolko czy w Winowie, na których ślizgano się także po wojnie. 

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Artur Janowski

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.