Katarzyna Włodyka De Simone nie opowiada o innej Toskanii. Opowiada o tej prawdziwej

Czytaj dalej
Fot. Fot. Anna Kaczmarz
Marek Bartosik

Katarzyna Włodyka De Simone nie opowiada o innej Toskanii. Opowiada o tej prawdziwej

Marek Bartosik

Miliony ludzi nie mogą się doczekać, kiedy znowu, albo kiedy wreszcie, wybiorą się do Toskanii, która stała się synonimem dolce vita. Zimową porą nic nie działa na nich tak pozytywnie jak obejrzenie któregoś z filmów typu „Pod słońcem Toskanii.” No, może poza butelką chianti.

Jeśli w końcu uda się im dotrzeć do Florencji, Sieny, Arezzo czy Lukki, zachwycić się szpalerami ogromnych cyprysów, wypatrzeć na polach pod Volterrą ślady alabastru, poznać potęgę kamieniołomów w Carrarze, posmakować brunello z winnic wokół Montalcino, na koniec przeważnie westchną: cudownie byłoby osiąść tu na stałe. Jak na przykład Katarzyna Włodyka De Simone, mieszkająca w tej krainie od ponad 20 lat.

Krakowianka zajrzała głęboko w historię Toskanii, odnajdując tam nie tylko krajobrazy, słońce i wino, lecz także fascynujące, wykraczające poza stereotypy fabuły i osobowości. Opisała je w wydanym ostatnio przez Austerię zbiorze esejów o Sycylii i Toskanii „Teatr ciszy i inne włoskie pejzaże podróżne” oraz w opublikowanym przez Znak tekście „Żagiel na przełęczy. Opowieść o innej Toskanii”, który otrzymał w kwietniu tytuł Krakowskiej Książki Miesiąca.

Patrząc na swe życie, Katarzyna Włodyka De Simone przyznaje, że miała szczęście do pięknych miejsc. Wychowała się w Krakowie, w domu profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jest córką zmarłego przed kilkoma laty znanego prawnika prof. Stanisława Włodyki. Studiowała romanistykę na UJ, francuskiego uczyła się od pierwszej klasy szkoły podstawowej.

U progu lat osiemdziesiątych wyjechała na stypendium do Gandawy, niezwykłego, choć wtedy stosunkowo mało w Polsce znanego miasta w belgijskiej Flandrii, którą jeszcze w IX w. najeżdżali wikingowie, a jakże podobnego w atmosferze do starego uniwersyteckiego Krakowa. Potem mieszkała w Paryżu, lecz to nie koniec.

W dalszej części tekstu:

  • W jaki sposób Katarzyna Włodyka De Simone trafiła do Toskanii?
  • Czym zajmowała się we Włoszech?
  • Jaki trafiła z mężem do Prato?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Marek Bartosik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.