Józef Sigalin - architekt, który przywiózł do Polski socrealizm

Czytaj dalej
Fot. Anna Kaczmarz
Aleksandra Suława

Józef Sigalin - architekt, który przywiózł do Polski socrealizm

Aleksandra Suława

- Architekci powojennej odbudowy byli skazani na wielkość. Doskonale wiedzieli, że historia ich zapamięta. Niezależnie od tego, czy będzie to dobre czy złe wspomnienie - mówi Andrzej Skalimowski, autor książki „Sigalin. Towarzysz odbudowy”.

Odważnie z tym Sigalinem.
Dlaczego?

Bo czasy nie sprzyjają upamiętnianiu komunistycznych działaczy.
Niezależnie od czasów zawsze znajdą się ludzie, którym ktoś nie będzie pasował: a to komuniści, a to kapitaliści, a to Żydzi, a to obcokrajowcy, a to… - i tu można wstawić dowolną grupę społeczną. To po pierwsze. Po drugie, ja staram się oddzielić Sigalina komunistę, od Sigalina budowniczego. Bo przecież budynki ze swej istoty zawsze będą niewinne. One nie pamiętają komu i do czego miały służyć.

Chociaż ta służba często kładzie się cieniem na pamięci o nich.
I dlatego przez lata niszczały. Jednak od ich powstania upłynęło już tyle czasu, że chyba wreszcie udało nam się złapać dystans. Potrafimy myśleć o socrealistycznych projektach po prostu jako o zabytkach, sądząc je według kategorii estetycznych, a nie politycznych.

A politycznie, jak można by ocenić Sigalina?
On był stuprocentowym komunistą - do śmierci wierzył w tę ideologię, chociaż jego uczucia wobec partii na przestrzeni lat uległy znacznej erozji. Ale był też działaczem nietypowym, bo jako jeden z nielicznych naprawdę znał się na tym, co robił. Był z wykształcenia architektem i w nowym systemie został człowiekiem odpowiedzialny za architekturę. Mogłoby się wydawać, że ktoś z jego talentem organizacyjnym zostanie skierowany np. do tworzenia służb bezpieczeństwa, ale tak się nie stało. Takie epizody nie obciążają jego kartoteki.

Był z niego bardziej organizator czy wizjoner?
Zdecydowanie organizator. Owszem chciał budować nowocześnie, ale w przeciwieństwie np. do współczesnych mu Syrkusów czy Brukalskich nie miał ambicji teoretycznych, lecz był posłusznym praktykiem wykonującym polecenia.

W dalszej części tekstu:

  • Jak się przeszczepia styl i dlaczego akurat ten styl się nie przyjął?
  • Ile było realnego entuzjazmu, a ile propagandy w haśle, które towarzyszyło pracy Sigalina "Cały naród buduje swoją stolicę"?
  • Czy możemy czegoś się nauczyć od architektów odbudowy?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Aleksandra Suława

Reporterka Działu Kultury "Dziennika Polskiego" i "Gazety Krakowskiej".

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.