Józef Lassota. Wdowcy i wdowy, czyli skazani na samotność?

Czytaj dalej
Fot. Anna Kaczmarz
Maria Mazurek

Józef Lassota. Wdowcy i wdowy, czyli skazani na samotność?

Maria Mazurek

W społeczeństwie pokutuje model, w którym wdowiec czy wdowa do końca życia powinni tkwić w żałobie. Ludzie boją się, co inni o nich pomyślą - mówi Józef Lassota, były prezydent Krakowa i poseł. Trudne momenty przychodziły, gdy wracał do pustego domu, w którym nie świeciło się żadne światło.

Jak pan spędził święta?

Józef Lassota: Wigilię - rodzinnie. Później zaplanowaliśmy z Ewą, moją żoną, wyjechać poza Kraków - odpocząć. W tym roku, po siedmiu latach samotnego życia od śmierci Żdany, ożeniłem się ponownie. Często nie ma mnie w domu, jeżdżę do Warszawy. To będzie więc czas dla nas. Poza tym wie pani, święta w bardzo dorosłym życiu nie są już takim zaczarowanym przeżyciem jak w dzieciństwie.

W dzieciństwie jak było?

Zawsze z braćmi - było nas pięcioro, ale jeden starszy brat i jeden młodszy już nie żyją - bardzo na te zaczarowane święta czekaliśmy. Przeżywaliśmy. Było 12 potraw, choć proste, skromne: jak kapusta z grochem, kapusta z grzybami, żurek. Pod obrusem było mnóstwo siana, nie tak symbolicznie jak dzisiaj. Do izby przynosiło się też snopek słomy - to miało zagwarantować pomyślne zbiory w przyszłym roku, a pochodzę ze wsi, z Siedliska na Podkarpaciu. Przed świętami było też świniobicie.

Mieliście świnie?

Świnie, konia, krowy, kury. Potem pojawiły się gęsi. Panowała wtedy legenda, chyba do dzisiaj żywa, że w wigilijną noc zwierzęta przemawiają. Były dla nich specjalne opłatki, w innym kolorze. Po kolacji biegłem do krów sprawdzić, czy przemówią. Krowy bardzo lubiłem. Z koniem też próbowałem się zaprzyjaźnić, ale raz tak mnie potraktował, że ledwo z życiem uszedłem. Miałem kilka lat, były wykopki ziemniaków. Przodem szedł pług z koniem, który odwracał grządki, gdzie rosły ziemniaki. Za nim - ludzie z motykami. Rozgrzebywali i zbierali ziemniaki. I ten koń się spłoszył.

W pozostałej części tekstu przeczytasz:

  • Jak wygląda układanie życia na nowo w wieku 74 lat?
  • Dlaczego wdowcy tak rzadko decydują się na kolejny krok?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Maria Mazurek

Jestem dziennikarzem i redaktorem Gazety Krakowskiej; odpowiadam za piątkowe, magazynowe wydanie Gazety Krakowskiej. Moją ulubioną formą jest wywiad, a tematyką: nauka, medycyna, życie społeczne. Jestem współautorką siedmiu książek, w tym czterech napisanych wspólnie z neurobiologiem, prof. Jerzym Vetulanim (m.in. "Neuroertyka" i "Sen Alicji"), kolejne powstały z informatykiem, prof. Ryszardem Tadeusiewiczem i psychiatrą, prof. Dominiką Dudek. Moją pasją jest łucznictwo konne, jestem właścicielką najfajniejszego konia na świecie.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.