Jerzy Ciesielski: Apostoł świętości w świeckości

Czytaj dalej
Fot. archiwum IPN
Łucja Marek historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Jerzy Ciesielski: Apostoł świętości w świeckości

Łucja Marek historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Krakowski Oddział IPN i „Dziennik Polski” przypominają. 9 października 1970 r., w katastrofie statku w Sudanie zginął Jerzy Ciesielski, krakowianin, inżynier, naukowiec, wykładowca akademicki, sportowiec, mąż, ojciec, przyjaciel kard. Karola Wojtyły

W pamięci tych, którzy go znali pozostał obraz mężczyzny życzliwego, pogodnego (chętnie się bawił, bardzo dobrze tańczył), uśmiechniętego, cierpliwego, solidnego i dokładnego pracownika. Człowieka „uporządkowanego”, prezentującego jednolitą postawę w słowie i czynie.

Choć nie dokonał nadzwyczajnych rzeczy, to pozostawił takie poczucie w świadomości otoczenia. Fascynował tym, że potrafił doskonale łączyć funkcję ojca, męża, naukowca i równocześnie człowieka głębokiej wiary. Dawał świadectwo religijności i ewangelizował bez ostentacji, bez wielkich słów, niepozornie, prawie niepostrzeżenie, zarówno w życiu rodzinnym, towarzyskim, jak i zawodowym.

Wszechstronny rozwój

Urodził się 12 lutego 1929 r. w Krakowie i niemal całe życie związał z tym miastem. Dorastał w rodzinie zawodowego wojskowego. Z domu wyniósł samodyscyplinę i religijność. W drużynie harcerskiej kształtował charakter i zdolności organizacyjne. Pasjonował go sport i budownictwo. Jako absolwent VIII Państwowego Gimnazjum i Liceum im. A. Witkowskiego podjął w 1948 r. równolegle studia w dwóch uczelniach: Wyższej Szkole Wychowania Fizycznego oraz Akademii Górniczo Hutniczej. Uzyskał tytuł dyplomowanego wychowawcy fizycznego oraz inżyniera magistra budownictwa lądowego.

Trenował koszykówkę w klubie Cracovia (był reprezentantem kadry narodowej), wioślarstwo w Akademickim Związku Sportowym, kajakarstwo w Klubie Sportowym „Olsza”. Był zapalonym narciarzem i turystą - instruktorem narciarstwa i członkiem Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego.

Równolegle z formacją intelektualną dbał o rozwój wewnętrzny. Od szesnastego roku życia prowadził dziennik duchowy. W okresie studiów związał się z katolickim stowarzyszeniem młodzieżowym Iuventus Christiana. Nawiązał kontakt z duszpasterzem akademickim, późniejszym biskupem, ks. Janem Pietraszką, który po latach wspominał: „Jego postawa była skierowana ku światu. Zawsze o tym mówił i był głęboko przekonany, że świadectwa ludzi świeckich nie potrzeba przy ołtarzu ani w zakrystii, ani w zastępowaniu kapłana w jego rozmaitych funkcjach, tylko świadectwa człowieka świeckiego potrzeba tam, gdzie tenże świecki żyje i pracuje, a gdzie kapłan siłą rzeczy nie dochodzi”.

Praca i rodzina

Pierwsze doświadczenia zawodowe zdobywał w krakowskich przedsiębiorstwach budownictwa użytkowego. W 1954 r. spełniło się jego marzenie o asystenturze na uczelni. Podjął pracę w Zakładzie Badawczym Katedry Konstrukcji Żelbetowych Politechniki Krakowskiej. Sześć lat później uzyskał stopień doktora, a w 1969 r. docenta. Okazał się wybitnym naukowcem i specjalistą w dziedzinie technologii sprężania, w dziedzinie wzmacniania i teorii obliczania konstrukcji. Aktywnie działał w Krakowskim Oddziale Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budownictwa. Był m.in. sekretarzem Komisji Nauki, członkiem Rady Technicznej Zespołu Rzeczoznawców, przewodniczącym Komisji Problemowych.

Pracę zawodową łączył z życiem rodzinnym. W 1957 r. zawarł związek małżeński z Danutą Plebańczyk, córką wybitnego kajakarza, współzałożyciela i prezesa Kolejowego Klubu Wodnego w Krakowie. Uroczystość odbyła się w kościele św. Anny, a przewodniczył jej zaprzyjaźniony kapłan, ks. Karol Wojtyła. Wkrótce na świat przyszły dzieci: Maria (1958), Katarzyna (1961), Piotr (1962). Życie zawodowe i rodzinne Jerzego splotły się w sposób szczególny, gdy podjął pracę jako wykładowca na Uniwersytecie w Chartumie. Po roku rozłąki i wakacjach spędzonych w Polsce w 1970 r., wyjechał do Sudanu wraz z żoną i dziećmi. Na wycieczkę po Nilu, odbywaną wraz ze studentami, zabrał dzieci. W katastrofie statku wraz z nim zginęli Kasia i Piotr. Ocalała najstarsza córka.

Przyjaciel „Wujka”

Jerzy zarażał swoimi pasjami rówieśników. Na początku lat 50. zaczął organizować spływy kajakowe, a także wyprawy piesze i rowerowe. Zaproponował, aby na jedną z górskich wycieczek zaprosić ks. Karola Wojtyłę, który prowadził duszpasterstwo i Msze św. dla studentów. Od 1953 r. stał się aktywnym członkiem grupy młodych ludzi skupionych wokół nazywanego „Wujkiem” kapłana, a później biskupa Wojtyły (tzw. „Rodzinki” lub „Środowiska”) i organizatorem wspólnych wypraw. Duszpasterska znajomość i podobne pasje przerodziły się w przyjaźń. Ciesielski uczestniczył w spotkaniach organizowanych w szerszym gronie i indywidualnie. Towarzyszył Wojtyle w wyprawach na narty. Łączyły ich wspólne rozmowy i przeżycia. To przyciągnęło uwagę Służby Bezpieczeństwa i stało się przyczyną inwigilacji.

Pisano „Figurant [Jerzy Ciesielski] jest bliskim znajomym bp. Wojtyły, który mówi do niego per ty, wspólnie jeździli na wycieczki górskie. Przychodzi on dość często do biskupa i prowadzi z nim rozmowę (w mieszkaniu prywatnym). Jest typem człowieka sklerykalizowanego”. Z podejrzliwością patrzono na te kontakty z uwagi na pozycję zawodową Ciesielskiego i innych naukowców tworzących grupę formacyjną, spotykającą się w mieszkaniu wybitnego fizyka jądrowego, Jerzego Janika.

Na nartach pod okiem SB

W styczniu 1961 r. funkcjonariusze SB z podejrzliwością śledzili wyjazd Ciesielskiego do Zakopanego i szusowanie na nartach z Wojtyłą. Tajnie obserwowano go od momentu wyjścia z domu, przez cała drogę do Zakopanego i w trakcie pobytu w stolicy Tatr. Konkluzja dwudniowych działań brzmiała: „W trakcie prowadzonej obserwacji potwierdzono, że figurant w dniu 21 stycznia 1961 r. kontaktował się z biskupem, ale nie byliśmy w stanie udokumentować to fotografią operacyjną, ponieważ w/w przebywali w takim miejscu, że nie było absolutnie możliwości tego dokonać”. Owo „miejsce” to polana „po lewej stronie drogi, jadąc od Kuźnic”. W komunikacie z obserwacji podkreślono: „Należy nadmienić, że przez cały czas pobytu na tejże polanie figurant wraz z biskupem tylko trzykrotnie zjeżdżali z góry. Natomiast większą część czasu rozmawiali z sobą”.

Dwudniowy wyjazd Ciesielskiego na narty (w trakcie obserwacji nadano mu kryptonim „Górnik”) został udokumentowany wręcz w kronikarski sposób. Odnotowano m.in. „W schronisku na Kasprowym »Górnik« kupił sobie herbatę, wyjął z chlebaka zabrane ze sobą śniadanie i skonsumował, a po skonsumowaniu śniadania wyszedł ze schroniska, zapiął narty i jeździł po szczycie Kasprowego”. Świadectwem tej inwigilacją są trzy fotografie operacyjne Jerzego przy autokarze przed wyjazdem do Zakopanego i w Kuźnicach.

Świętość w codzienności

Nigdy nie mówił „ja dążę do świętości”, ale dla wszystkich wokół niego był to fakt oczywisty. W duchowych rozważaniach zapisał: „Dla zbawienia nie jest ważne, co się robi, ale jak się robi”. Wyprzedzał Sobór Watykański II w myśleniu o apostolstwie ludzi świeckich w Kościele. Kardynał Wojtyła wspominał rozmowę, w której Jerzy powiedział, że „chrześcijanin powinien dążyć do świętości”, a „było to jeszcze przed II Soborem Watykańskim, który tę samą prawdę wyraził w swoim głównym dokumencie”.

Jego przykład przywołał też w książce „Przekroczyć próg nadziei”. W odpowiedzi na pytanie czy młodzi są istotnie nadzieją Kościoła i świata, Jan Paweł II stwierdził: „Nie zapomnę nigdy tego chłopca, studenta politechniki w Krakowie, o którym wszyscy wiedzieli, że dąży zdecydowanie do świętości. Miał taki program życia. Wiedział, że jest stworzony do większych rzeczy, jak kiedyś wyraził się św. Stanisław Kostka. A równocześnie nie miał żadnych wątpliwości, że jego powołaniem nie jest ani kapłaństwo, ani życie zakonne. Wiedział, że ma być świeckim”.

Pogrzeb Jerzego i jego dzieci odbył się 23 listopada 1970 r. w kościele św. Anny w Krakowie. W pierwszą rocznicę wmurowano tam tablicę poświęconą jego pamięci z napisem: „Chrześcijanin XX wieku życiem swym dawał świadectwo miłości Boga i bliźnich”. Kardynał Wojtyła powiedział wówczas: „Ma ona również w kościele akademickim św. Anny przypominać o człowieku, który ten Kościół wraz z innymi ludźmi swego pokolenia tworzył. Tworzył nie tylko poprzez swoją wielokrotną i wieloraką w Nim obecność, ale przez kształt swojego ducha”. W 1985 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny Jerzego Ciesielskiego. Jego prochy przeniesiono z cmentarza w Podgórzu do owej akademickiej kolegiaty św. Anny.

W grudniu 2013 r. papież Franciszek uznał heroiczność jego cnót.

Łucja Marek historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.