Jeden autobus kupił papież Franciszek. Kupmy drugi

Czytaj dalej
Fot. Polska Fundacja Dla Afryki
Iwona Krzywda

Jeden autobus kupił papież Franciszek. Kupmy drugi

Iwona Krzywda

Do szkoły stworzonej przez polskich misjonarzy w tanzańskiej prowincji Kiabakari chodzi ponad 250 dzieci. Mali uczniowie na zajęcia docierają z miejscowości oddalonych od placówki nawet o 20 km. Wyprawa na lekcje oznacza najczęściej pieszą wędrówkę. Chce to zmienić Polska Fundacja dla Afryki, która zbiera pieniądze na zakup szkolnego autobusu. Potrzeba ok. 90 tys. zł.

Tanzańska prowincja Kiabakari w niczym nie przypomina atrakcyjnych, egzotycznych zakątków Afryki tak chętnie odwiedzanych przez turystów z całego świata. Do regionu położonego niemal tysiąc kilometrów w głąb Czarnego Lądu, gdzieś między jeziorem Wiktorii i Parkiem Narodowym Serengeti podróżnicy nie docierają. Nie mieliby tu zresztą czego podziwiać. To najuboższy obszar Tanzanii, gdzie ludzie trudnią się głównie połowem ryb albo ciężką pracą przy produkcji czy wydobywaniu złota, która przynosi zyski wyłącznie właścicielom tych przedsiębiorstw. W okolicy brakuje jedzenia, wielu mieszkańcom jeden posiłek musi więc wystarczyć na cały dzień. Dzieci marzą o niepotarganych ubraniach i butach. Zabawek nie znają, a kiedy jakaś przypadkowo wpadnie w ich ręce, nie wiedzą, co dokładnie miałyby z nią zrobić.

Dla małych mieszkańców Tanzanii jedyną szansą na lepsze życie jest edukacja. Szkolny dyplom daje możliwość znalezienia lepszej posady i zarobienia pieniędzy. Zdobyta wiedza ułatwia prowadzenie hodowli zwierząt, założenie własnego sklepiku czy zakładu krawieckiego. Połowa tanzańskich dzieci do szkoły jednak nie chodzi i zamiast uczestniczyć w lekcjach, pasie krowy, pracuje w polu, nosi wodę czy chrust. Ci, którym dopisało szczęście i mogą się skoncentrować na nauce, nie zawsze mają zaś pewność, że lekcje przyniosą jakiekolwiek efekty. Edukacja państwowa w Tanzanii jest bowiem na bardzo słabym poziomie. Klasy są przepełnione, średnio w każdej z nich uczy się aż 193 uczniów, w tych rekordowo oblężonych na barkach jednego nauczyciela spoczywa zadanie prowadzenia zajęć nawet dla 500 osób. Wiele szkolnych sal jest pozbawionych prądu, ławek i podstawowych przyborów do edukacji. Nic więc dziwnego, że niektóre dzieci po siedmiu latach nauki nadal nie potrafią czytać i pisać.

Szkolną rzeczywistość małych mieszkańców prowincji Kiabakari postanowili zmienić polscy misjonarze, którzy od lat opiekują się tym regionem. Z ich inicjatywy w wiosce powstała misyjna szkoła podstawowa i przedszkole, gdzie uczy się 250 dzieci różnych wyznań. Zajęcia są tam prowadzone w języku angielskim, a uczniowie mogą liczyć na świetne przygotowanie do państwowych egzaminów. Podczas ostatnich ogólnokrajowych testów to właśnie ci z misyjnej placówki uzyskali najlepsze dziesięć wyników w kraju.

Na początku mieszkańcy Kiabakari podchodzili do nowych nauczycieli bardzo nieufnie. Szczególnie, że misjonarze wymagają, by rodzice dołożyli swoją cegiełkę do kształcenia pociech i pokryli część kosztów. Opiekunowie uczniów szybko przekonali się jednak, że warto. Na ostatnie zakończenie roku stawili się w komplecie. Dziękowali i wskazywali, że przydałaby się jeszcze szkoła średnia i boiska.

Najpilniejsza potrzeba jest jednak dużo bardziej prozaiczna - autobus, który będzie dowoził dzieci do szkoły. Mali uczniowie mieszkają bowiem nawet 20 km od miejsca, gdzie odbywają się zajęcia. Żeby punktualnie o 8 usiąść w ławkach, muszą więc wstawać o 5 i wyruszać w podróż po okolicy pogrążonej jeszcze w nocnym mroku. Alternatywą jest jedynie transport dzieci na taxi-motorach (tzw. piki piki). Tego rodzaju podróże są jednak niebezpieczne i drogie.
Docieranie na zajęcia uczniom chce ułatwić polski misjonarz ks. Wojciech Kościelniak. I z myślą o ich codziennych podróżach do szkoły uruchomił zbiórkę na zakup dwóch autobusów codziennie objeżdżających okoliczne wioski. Pierwszy z nich ufundował już małym Tan­zań­czykom papież Franciszek. Zbiór­ka środków potrzebnych na drugi pojazd trwa, a zaangażowała się w nią także Polska Fundacja dla Afryki z Krakowa.

Używany autobus Nissan Civilian to koszt ok. 90 tys. zł. Swoją cegiełkę do jego zakupu może dołożyć każdy z nas. Wystarczy wysłać dowolną darowiznę na konto Polskiej Fundacji dla Afryki. Nr rachunku 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775 tytuł przelewu: „Darowizna - pomoc dla Afryki”. Wpłat można dokonywać także przez specjalną zakładkę na stronie internetowej organizacji pod adresem: www.pomocafryce.pl.

Polska Fundacja dla Afryki od wielu lat wspiera mieszkańców Czarnego Lądu. Do tej pory zrealizowała już 130 różnych projektów charytatywnych. Dzięki ostatniemu z nich w kameruńskiej wiosce Ayos powstanie dom dziecka dla osieroconych Kamerunek. Na jego budowę udało się zebrać ponad 74 tys. euro. W placówce powstanie 10 pokoi dla 20-30 dziewcząt, które do swojej dyspozycji dostaną także kuchnię, jadalnię, pralnię i pracownię krawiecką.

Iwona Krzywda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.