Janusze i Grażyny. Popularność muzyki disco polo

Czytaj dalej
Włodzimierz Jurasz

Janusze i Grażyny. Popularność muzyki disco polo

Włodzimierz Jurasz

Tak zwane polskie elity kulturalne wciąż nie mogą pogodzić się z trwającą już ponad 30 lat popularnością muzyki disco polo. Ba, opozycja uczyniła z niej wręcz oręż w walce politycznej, oskarżając telewizję publiczną, sprzyjającą rządowi i disco polo lansującą, o psucie gustów. A spora część elektoratu wie swoje i - słucha.

W pierwszym półroczu tego roku Polo TV, nadająca z tzw. powietrza, pomimo lekkiego spadku, utrzymała pierwsze miejsce wśród telewizyjnych stacji muzycznych (według danych Nielsen Audience Measurement, udostępnionych portalowi Wirtualnemedia.pl przez Mediacom).

Ba, discopolowcy wręcz bawią się owymi pogardliwymi ocenami - w ostatnich miesiącach wielką popularność zdobyła piosenka zespołu B-Qll, zatytułowana „Janusz i Grażyna (wakacyjna miłość)”. A właśnie „janusze” i „grażyny” to pogardliwe określenie „plebsu”, uzupełniające używane przez obóz postępu pojęcie „mentalne Podkarpacie”.

O popularności disco polo decyduje nie tylko łatwa przyswajalność muzyki i (często nieudolnie napisanych) tekstów, ale również ich przesłanie, czyli głównie (jakże konserwatywne i sprzeczne z etosem singli) marzenie o wielkiej, dozgonnej miłości (dość często stojące jednak w kontrze do buchającej z teledysków rozpasanej erotyki…).

Disco polo i cała jego otoczka pozwala także sporej części publiczności (głównie wiejskiej i małomiasteczkowej, choć nie tylko) spełnić marzenia o sławie i karierze. Weźmy jako przykład sztandarowy program Polo TV, czyli Disco Star, utrzymany w konwencji talent show. Tu, w przeciwieństwie choćby do „Idola”, wystąpić i piąć się w górę może każdy, nawet (zwłaszcza) niepotrafiący śpiewać.

Tu może liczyć na aplauz publiczności, pokazanie się, choćby na chwilę, na ekranie, niezależnie od tego, czy cokolwiek potrafi. To naprawdę dowartościowuje, nawet pomimo druzgocących niekiedy ocen złożonego z gwiazd disco polo jury.

Podobnie jak wspomniane teledyski, kręcone najczęściej w egzotycznej scenerii palm i luksusowych (trzygwiazdkowych) hoteli. Patrząc na atrakcyjne (całkowicie anonimowe) dziewczyny, otoczone tłumem wielbicieli, każdy może pomarzyć, że i jemu się przydarzy (by strawestować dawny wielki przebój Wałów Jagiellońskich), że i on (ona) kiedyś, już w realu, znajdzie się w którejś z tych ról, że owe luksusy (i kariery) są osiągalne dla każdego.

Choć, oczywiście, nie są…

Włodzimierz Jurasz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.