Jan Rokita: Perfidny figiel wobec Węgier

Czytaj dalej
Jan Rokita

Jan Rokita: Perfidny figiel wobec Węgier

Jan Rokita

Ciekawe, jak dalej rozwinie się niezwykła historia kary nałożonej na Węgry za złe traktowanie nielegalnych imigrantów. Otóż w ostatni czwartek, 13 czerwca, unijny Trybunał Sprawiedliwości nałożył na państwo węgierskie karę dwustu milionów euro, uzasadniając to brakiem respektu dla innego wyroku tegoż trybunału, zapadłego przeciw Węgrom cztery lata temu.

W tamtym wyroku luksemburscy sędziowie uznali, że Węgrzy karygodnie łamią prawa unijne, a to dlatego, że zamiast umożliwić spokojne i wygodne życie nielegalnym imigrantom z Azji i Afryki, którzy składają wnioski o ochronę międzynarodową w Unii, prawo węgierskie pozwala na przetrzymywanie ich w przygranicznych strefach tranzytowych albo wręcz na ich deportację. Działo się to jeszcze w czasie, w którym Komisja i Parlament Europejski całkiem serio broniły polityki „multi-kulti”, a odsyłanie ludzi nielegalnie forsujących granice traktowano niemal jako jakiś faszystowski wybryk.

W ciągu czterech lat atmosfera w Europie uległa daleko idącej zmianie. Pakt azylowy, uchwalony przez Unię w ubiegłym roku, nie tylko umożliwia tworzenie przejściowych obozów dla nielegalnych imigrantów, ale legalizuje również nadzwyczajną procedurę, wedle której nielegałów można wyłapywać, zamykać w aresztach detencyjnych i wyrzucać nawet do obcych dla nich krajów, gdzie nie są przestrzegane prawa człowieka. Wywalczyła to sobie włoska premier Giorgia Meloni. Zaś sama szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaangażowała się w układy z ponurymi afrykańskimi reżimami, aby te za pieniądze przyjmowały ludzi deportowanych z Europy.

A i tak realne praktyki stosowane przez rządy są o wiele bardziej brutalne. Grecy odpychają od wybrzeża łodzie przepełnione ludźmi, Anglicy izolują ich na promach zacumowanych na morzu, Niemcy planują (wzorem Anglików) przymusowo odsyłać ich do Rwandy, a w Polsce (jak już wiemy) strzela się na granicy z ostrej amunicji pod nogi ludzi próbujących sforsować granicę. Co więcej, szokujące badanie opinii pokazuje, iż 85% naszych rodaków jest za tym, aby do imigrantów na granicy po prostu strzelać.

Na zdrowy rozum powrót po latach do wyroku zapadłego w kompletnie innych realiach wygląda na absurd. Albo nawet więcej, na absurd nacechowany wyjątkową złośliwością. Tym bardziej że Węgrzy pokornie zlikwidowali u siebie zamknięte strefy przygraniczne dla nielegałów, czyli dokładnie to, co wywalczyli sobie w nowym prawie unijnym Włosi. Od pewnego czasu luksemburscy sędziowie znaleźli sposób na skuteczne nękanie państw, które im się nie podobają, przy pomocy mechanizmu kar kroczących. Tak jest właśnie i tym razem. Budapeszt ma płacić dodatkowo milion euro za każdy kolejny dzień, aż do czasu, gdy zacznie nie tylko przyjmować, ale gościć u siebie z hojnością każdego nielegała z Afryki czy Azji.

Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że nie chodzi tu o nic innego, jak o upokorzenie znienawidzonego przez sędziów węgierskiego premiera, aby ten w końcu pojął, iż jego polityczna krnąbrność zostanie złamana wszelkimi metodami. Viktor Orban ma połknąć swój język, wywrócić do góry nogami całą swoją politykę i jako jedyny w Europie pokochać nielegalnych imigrantów. Trzeba przyznać, że perfidia tego wyroku przekracza wszystko, co do tej pory działo się w luksemburskim trybunale. Chodzi przecież o jawną kpinę z premiera Węgier albo raczej o jakiś perfidny figiel wobec państwa węgierskiego.

Jan Rokita

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.