Artur Drożdżak

Jak szajka młodych oszustów 40 krów wyłudziła pod Krakowem i Kielcami

19-letni Dominik K. był członkiem szajki oszustów, która  wyłudziła od rolników krowy o wartości około 150 tysięcy złotych Fot. facebook.com 19-letni Dominik K. był członkiem szajki oszustów, która wyłudziła od rolników krowy o wartości około 150 tysięcy złotych
Artur Drożdżak

Krowa, mućka, krasula - tak zwyczajowo się określa zwierzę, bez którego trudno byłoby wyobrazić sobie krajobraz polskiej wsi. Nim na tym tle pojawi się opowieść o przestępczym procederze Dominika K., warto kilka słów podać o tym dziewiętnastolatku.

Kawaler, 182 cm wzrostu. 82 kg wagi, oczy piwne, blizna na nodze. Te anatomiczne szczegóły znalazły się w w policyjnych protokołach jego przesłuchań.

Chłopak z BMW

Napisano tam także, że Dominik jest bezdzietny, ma wykształcenie gimnazjalne i był karany, ale za niezbyt poważne przestępstwo, czyli jazdę autem bez uprawnień. Stracił prawko za przekroczenie dozwolonych 21 punktów karnych łamiąc przepisy o ruchu drogowym.

Chłopak kupił sobie używane BMW warte 15 tys. zł, rocznik 2000, i we wsi nim szpanował. Trudno byłoby od niego wymagać, by taką „gablotę” trzymał w garażu. Przez roztargnienie jakoś często zapominał, że na drodze nie jest sam i że obowiązuje ograniczenie prędkości. Gdy stracił prawo jazdy to pechowo jeszcze dwa razy wpadł w ręce policji w Krakowie i w Kazimierzy Wielkiej, w woj. świętokrzyskim. Dostał mandat i jechał dalej, ale w papierach ślad został. Zamożny nie był, więc pomagał wujkowi na posesji w Skalbmierzu; ten mu wypłacał dniówkę rzędu 30 - 50 złotych. Dominik miał jednak większe potrzeby finansowe.

Od kumpla usłyszał, że jest całkiem niezły interes z krowami. Wystarczy je skupować od rolników, zawozić do ubojni i zysk jest murowany. Wcześniej, z ojcem, Dominik brał udział w niejednej transakcji z krasulami i potrafił ocenić ich wiek, stan zdrowia i wagę. Tak mu się spodobał ten pomysł kolegi na zarabianie kasy, że postanowił wprowadzić go w życie.

Interes z krowami

Z krową to nic, ale byka zagonić na furgonetkę to nie łatwa sprawa, dlatego potrzebował wspólników.

Brał więc na robotę młodszego brata lub korzystał z pomocy znajomego, 24-letniego Adriana, oraz 22-letniego Kamila. Oni dwaj mieli prawo jazdy i mogli prowadzić dostawczego iveco, na którego ładowali krowy. Sferą pozyskania klientów i przekonania ich do interesu zajmował się wyłącznie Dominik.

Jako chłopak ze wsi doskonale wiedział, że znakomitym źródłem informacji na temat sprzedawców bydła może być miejscowy weterynarz. Wszedł więc w bliższą znajomość z jednym z nich i zaproponował mu 500 złotych za każdą krowę, którą uda mu się kupić od rolników.

Weterynarz doskonale się orientował, kto co trzyma w chlewie, która krowa będzie miała cielaki i który byk jest w dobrej kondycji. Podczas zwyczajowych wizyt u rolników wspominał, że ma chętnego na ich bydło.

Czytaj więcej i dowiedz się: 

  • jak Dominik oszukiwał rolników? 
  • ile warte były zwierzęta, które zrabował młody przestępca? 

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Artur Drożdżak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.