Grabież i wielki powrót ołtarza Wita Stwosza do kościoła Mariackiego

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Julia Kalęba

Grabież i wielki powrót ołtarza Wita Stwosza do kościoła Mariackiego

Julia Kalęba

13 kwietnia 1957 roku ołtarz Wita Stwosza ponownie stanął w prezbiterium kościoła Mariackiego. Polska odzyskała skarb, Kraków - klejnot, który przez lata lśnił (i lśni) w sercu miasta.

Błyszczy kolorami i złotem, a gdyby podejść bliżej, jak pod lupą widać szaty biblijnych postaci. Precyzyjnie wykonane, złote, fałdziste.

Są też brodate twarze apostołów. Józef w płaszczu, trzymający laskę. Maryja - postać najważniejsza i centralna - została za to przedstawiona jako młoda kobieta. O czym myślał Wit Stwosz, gdy rzeźbił jej figurę? Zdaniem historyków dziewczęcy wizerunek miał podkreślić fakt, że jej śmierć nastąpiła bez cierpień.

Śmierć, a raczej zaśnięcie. Ta scena, odsłonięta latem 1489 roku w kościele Mariackim w Krakowie, zachwyca nieprzerwanie do 1939 roku.

Gdy rankiem 29 sierpnia 1939 roku wierni wchodzą do bazyliki, ołtarz jest zasłonięty. Wszystkie zdobne figury, starannie zapakowane, od kilku godzin znajdują się na barkach płynących Wisłą na północ. Po czasie znika również szafa, będąca podstawą tryptyku, a w Mariackim prezbiterium słynne dzieło Stwosza zastępuje ołtarz przeniesiony z Katedry na Wawelu. Piękny, choć jakże skromny wobec gigantycznego dzieła niemieckiego mistrza.

Zamówienie

Sam ołtarz pewnie nigdy by nie powstał - a na pewno nie istniałby w takim stylu i rozmiarach - gdyby nie wypadek.

W 1442 roku w Bazylice Mariackiej załamuje się sklepienie prezbiterium. Po trzydziestu latach Rada Miejska decyduje się sprawić nowy, okazały ołtarz i w tym celu zaprasza Wita Stwosza. Tajemnicze wydają się okoliczności, w których do Krakowa przyjeżdża dwudziestoparoletni (do dziś nie ustalono daty jego urodzin) rzeźbiarz. Przede wszystkim dlatego, że wciąż nic nie wiadomo o wcześniejszej działalności niemieckiego mistrza.

- Nie ma śladów jego twórczości przed wykonaniem słynnego ołtarza w Krakowie - twierdzi Maciej Miezian, historyk sztuki z Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.

A przecież w momencie, gdy Rada Miasta decyduje się na sprowadzenie do Polski Stwosza, ten musi już być znanym artystą. Nie tylko wykształconym i doświadczonym, ale również bardzo cenionym - za wykonanie tryptyku miasto płaci mu bowiem 2808 florentów, czyli kwotę równą rocznemu budżetowi Krakowa. W dodatku istnieją przypuszczenia, że suma ta - utrwalona na jednym tylko zapisie - była zaledwie ostatnią ratą.

Próżno też w kościele szukać jego podpisu.

Czytaj więcej:

  • Wymienić ołtarz  na nowy?
  • 24 sierpnia zaczynają się prace przy rozbieraniu ołtarza.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Julia Kalęba

Dziennikarka działu Magazyn "Gazety Krakowskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.