Gotowanie traktuje serio. Żadne tam fiu-bździu

Czytaj dalej
Fot. Fot. Andrzej Banaś
Katarzyna Kachel

Gotowanie traktuje serio. Żadne tam fiu-bździu

Katarzyna Kachel

Jej ostatnim daniem przed śmiercią mogłyby być szare kluski. Niepozorne, takie jak robiła babcia. Bo choć Dominika Wójciak uwielbia smaki Bliskiego Wschodu, kuchnia rodzimej Sieniawy nie mniej ją inspiruje

Kliknij w poniższy obrazek, aby wykupić dostęp do unikalnego albumu "Smaki Krakowa 2015":

Szakszuka potrafi martwego przywrócić życiu. Bo życie jest w jajkach, potas w pomidorach, a witamina C w papryce. Takie śniadanie można powtarzać w nieskończoność. Dla smaków i z przyzwyczajenia, które nie pozwala Dominice wyrzucić z głowy kilku dań, uparcie do niej wracających. Kolejność nie jest istotna. Istotna jest okoliczność, pora roku, czasami impuls. Goście, którzy pojawią się niespodziewanie, lub kolejna książka kucharska, którą trzeba napisać. – Tak więc siedzą we mnie na pewno:

owsianka, bo prosta, pożywna, otwarta na eksperymenty, harira, czyli berberyjska zupa z baraniny, indyjski dal z soczewicy i marsylska bouillabaisse. Gęsta, rybna, pycha – wymienia Dominika, która w tym roku dołączyła do Kapituły naszego plebiscytu Smaki Krakowa.

Latem obowiązkowe jest pomidorowe gazpacho, które czasami ożywi truskawkami, melonem lub arbuzem. Bo Dominika lubi eksperymentować. Mieszać smaki, dodawać, dekonstruować znane receptury. Jej kuchnia jest spontaniczna. I tę cechę na pewno odziedziczyła po mamie. Wychowana w domu w Sieniawie koło Raby Wyżnej, zapamiętała smaki proste, dobre, nieprzekombinowane, zaś w posagu odziedziczyła szacunek dla produktu i to, że zawsze trzeba ludzi nakarmić. Tym, czym chata bogata. Do dziś zresztą gotuje dużo za dużo, w wielkich garnkach, tak jakby w drzwiach miała zaraz pojawić się wygłodniała wycieczka z gór lub drużyna sportowa po wyczerpujących rozgrywkach.

– Karmicielka. Tak o sobie myślę. Nie szef kuchni, kreatorka smaku, ale Dominika, która cieszy się, kiedy wszyscy są najedzeni. Smakuje im i będą chcieli wrócić. Jak do mamy –śmieje się.

Dziś wie dobrze, że w sformułowaniu „zjeść jak u mamy” nie ma niczego złego, degradującego. Wcześniej traktowała kuchnie rodzicielki z lekkim pobłażaniem. Bo prosta, przypominająca stołówkowe dania. Mało w niej było poezji. – Myliłam się okrutnie – przyznała, kiedy nabrała pokory choćby do pierogów lepionych przez mamę. – Potrafi zrobić je błyskawicznie. Pstryk, i po prostu są – opowiada.

W swojej najnowszej książce, która na półkach księgarskich pojawi się w listopadzie, pierogi Dominiki będą różowe. Kolor uzyskała dzięki burakom. –Śliczne, prawda? – pokazuje zdjęcie w komórce i cieszy się jak dziecko. Bo Dominika zarówno w kuchni, jak i w życiu jest spontaniczna. Gdy coś jej się udaje, podskakuje do góry niczym piłka. Dobrze pamiętają to widzowie programu „MasterChef”, której III polską edycję wygrała rok temu.

Gdyby miała porównać się do jakiegoś dania, byłby to bigos. Prosty, bogaty, pożywny i otwarty na nowe możliwości. Tych możliwości lubi szukać w każdym, nawet najbanalniejszym, produkcie, za który niewielu dałoby trzy grosze. Odkrywa je w swojej głowie, podczas egzotycznych podróży czy choćby na placu, gdzie kupuje warzywa. –Biorę cukinię, pan pyta, co będę z niej robić. Ja opowiadam mu o swoim zamyśle, on z kolei dzieli się recepturą, którą stosuje od lat – tłumaczy zasadę. – Z obserwacji, rozmowy, otwartości na świat i zamiłowania do warzyw powstaje właśnie moja nowa książka.

Będzie miała tytuł „Warzywo” i moc przepisów, w których głównym bohaterem będzie m.in. bób, pomidor, botwinka, brukiew. Prócz praktycznych rad, kiedy zbierać, bo smak wówczas jest najlepszy, znajdą się w niej całkiem nieoczywiste receptury, choćby na rabarbarowy ketchup, curry z bakłażanów z kuminem, kolendrą i imbirem. Takich, w których smaki Orientu świetnie komponują się z polskimi przyprawami. – Będzie zatem woda różana, cynamon, kurkuma, także sól, pieprz, majeranek i gałka muszkatołowa – wylicza.

Gałka trafi choćby do wspomnianych różowych pierogów, na farsz których składa się botwinka z kozim serem.

Dominika potrafi o jedzeniu rozmawiać godzinami. To bardzo smaczne godziny, nie ukrywa jednak, że czasami stanie przy garnkach ją męczy. Chodzą wtedy z Michałem (partnerem Dominiki) po krakowskich restauracjach i obserwują. Nowe trendy, style, sposoby traktowania dań, ich eskpozycji na talerzu. Przyda jej się to zapewne w następnym etapie naszego plebiscytu. Kiedy to szacowna Kapituła będzie degustować potrawy w lokalach, które zakwalifikują się do ścisłej czołówki. –Już nie mogę się doczekać –nie ukrywa Dominika.

Katarzyna Kachel

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.