Halina Gajda

Gorlice. 125 dzieci wychowuje się w gorlickich rodzinach zastępczych. Dają miłość

Gorlice. 125 dzieci wychowuje się w gorlickich rodzinach zastępczych. Dają miłość Fot. archiwum
Halina Gajda

Rodzina zastępcza to taki azyl dla tych dzieci, które zwyczajnie nie miały szczęśliwego, normalnego domu. Z różnych powodów, całkowicie niezależnych od nich. Tam uczą się, że trudna przeszłość wcale nie musi być scenariuszem na przyszłość, a czasem zupełnie obcy ludzie, mogą bezinteresownie okazać im serce.

W powiecie działa 72 rodziny zastępcze. Mają pod opieką ponad setkę dzieci. W różnym wieku, ale czasem ich bagaż doświadczeń jest tak wielki, że dorosły nie byłby w stanie go unieść. Nie są rzadkie sytuacje, gdy dziecko trafia do zastępczych rodziców w niemowlęctwie, a opuszcza ją, jako dorosły dojrzały człowiek. Ich dalsze losy też bywają różne. Są tacy, którzy zakładają firmy, inni wyjeżdżają do pracy za granicą albo idą na studia i robią doktoraty, karierę naukową.

- Gdy weźmiemy pod uwagę trudne doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego, największym sukcesem jest założenie przez nich własnej rodziny i posiadanie dzieci - mówi z przekonaniem Romana Gajdek, dyrektorka Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Gorlicach.

Satysfakcja przychodzi z czasem. Trzeba cierpliwości

Rodzina to nie tylko wyidealizowany pogląd, schemat, czy pospolity wzór postępowania wśród związanych ze sobą osób, ale też gama zamkniętych uczuć, które tworzą ponadczasową więź - opisuje Beata Solarz, dzisiaj mieszkanka Kunkowej.

Gdy wraz z mężem przeprowadzili się z Krakowa w Gorlickie, zaczęli myśleć jak wypełnić czas. Pani Beata nie wytrzymywała nadmiaru ciszy i spokoju.

Czytaj więcej:

  • "Łza kręciła się w oku, a serce ściskało się boleśnie, gdy podopieczni dziwili się, że można poprosić o dokładkę obiadu"
  • Jak wygląda procedura tworzenia rodziny zastępczej? 

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Halina Gajda

Moja praca to przede wszystkim ludzie. Z małych społeczności, wiosek z dala od centrum powiatu, jeszcze dalej od wielkich miast. Ich kłopoty, troski, radości – dla jednych banalne, dla nich o wielkiej wadze. Czasem jest to dziura w drodze, innym razem choroba albo po prostu wnuk, który wygrał olimpiadę. W każdej sytuacji staram się być blisko nich.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.