Gdzie żyje się najlepiej? Kraków z wysoką jakością życia

Czytaj dalej
Fot. Aneta Żurek
Łukasz Winczura

Gdzie żyje się najlepiej? Kraków z wysoką jakością życia

Łukasz Winczura

Najlepiej żyje się w Sopocie, a jak ognia należy unikać mieszkania na Śląsku, szczególnie w Siemianowicach. Tak wynika z rankingu jakości życia przeprowadzonego przez naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej oraz tygodnik „Polityka”.

W zestawieniu ujęto 66 miast na prawach powiatu. Z Małopolski pod lupą badaczy znalazły się trzy ośrodki: Kraków, Tarnów i Nowy Sącz.

- Opieraliśmy się przede wszystkim na danych Głównego Urzędu Statystycznego. To badanie odzwierciedla panujące trendy. Wiarygodność naszego rankingu jest bardzo wysoka - twierdzi dr hab. Jacek Gądecki, kierownik Katedry Socjologii Ogólnej i Antropologii Społecznej Wydziału Humanistycznego Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Czytaj więcej:

  • Edukacja, samorząd, rekreacja - wysoko ocenione w Krakowie
  • Mieszkańcy nie do końca zgodni z opinią naukowców

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Łukasz Winczura

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Zbigniew Rusek

Nie jest to prawdziwe. Po pierwsze, miasto Kraków jest ogólnie przerośnięte - zarówno pod względem liczby ludności, jak i powierzchni (stanowczo wschodnie peryferia powinny być poza miastem i Kraków powinno się na wschodzie "skrócić" o przynajmniej 3-4 km., a może najlepiej by się stało, gdyby Nowa Huta wreszcie została odrębnym miastem). Te przeklęte biurowce, które generują napływ ludności (w rezultacie przeludnienie) i wzrost liczby samochodów. Także debilne sygnalizacje świetlne, stawiane nieraz dla byle zebry (zamiast budowy przejść podziemnych) i działające tak, ze każdy autobus komunikacji miejskiej stale trafia na CZERWONE ŚWIATŁO. Dlaczego autobusom nie dają zielonej fali a dają ją tramwajom, chociaż to autobus dla oszczędności paliwa powinien mieć pierwszeństwo przejazdu (wyeliminowane zatrzymania niezwiązane z wymianą pasażerów) oraz jechać możliwie szybko (by automatyczna skrzynia włączyła najwyższy bieg), podczas gdy tramwaj najmniej prąd zużywa gdy jedzie 10 km/h i staje co krok (czyli to tramwaj powinien zapraszać pieszych na drugą stronę a autobus na widok pieszego na pasach huknąć puzonem "baczność"). Za dużo tramwajów (niekończące się sznury tramwajowe, z których co drugi skład jest prawie pusty, blokują przejazd autobusom komunikacji miejskiej - te ostatnie często stoją w korkach tramwajowych, gdyż wprowadzono pasy tramwajowo-autobusowe, skutkujące tym, że autobus staje się "niewolnikiem tramwaju"), natomiast za mało autobusów. Lepiej, by tramwaj kursował co pół godziny a autobus co 7,5 minuty. Wolałbym Kraków bez tylu tramwajów, z autostradami miejskimi dla autobusów (autobus jadąc 'setką" najmniej zużywa paliwa i najmniej emituje spalin), bez biurowców (albo zostawić symbolicznie tyle biurowców, ile można policzyć na palcach jednej ręki), z fabrykami (przemysł powinien wrócić) i mający nie więcej niż 600 tys. ludności (optymalna wielkość Krakowa to byłoby pół miliona). Przeludnienie to epidemie, smog, margines społeczny itd. Niestety, Kraków też jest zagłębiem alkoholowym.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.