Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Garbarnia: „Młode lwy" wracają na piłkarskie salony

Czytaj dalej
Fot. Adam Wojnar
Piotr Tymczak

Garbarnia: „Młode lwy" wracają na piłkarskie salony

Piotr Tymczak

Sensacja, cud, coś niebywałego - tak kibice mówią o wyczynie Garbarni. Zespół ze skromnym budżetem, prowizorycznym stadionem, na którym zegar z tablicą wyników obsługiwany był ręcznie, wywalczył awans do I ligi. Krakowscy artyści przypominają jednak, że klub z Ludwinowa to miejsce magiczne.

Garbarnia – młode lwy!, Garbarnia – niech rywal drży! – to jedna z klubowych przyśpiewek. Kibice drużyny z Ludwinowa już się szykują do dopingowania „Brązowych” w I lidze. – Fajnie byłoby się pokazać w całej Polsce, tak żeby było o nas głośno – mówi 26-letni Michał Kaim.

Na wieść o awansie gratulacje zaczęli składać krakowscy artyści, którzy z rozmarzeniem wspominają dawny stadion Garbarni nad Wisłą z widokiem z trybun na Wawel. – To było magiczne miejsce – przyznaje piosenkarz i kompozytor Andrzej Sikorowski.

Bardzo ucieszył się Jacek Zieliński z zespołu Skaldowie, który w młodości chodził na mecze Garbarni i do dziś jest jej sympatykiem (ale też Wisły). Wtórują także koledzy z zespołu. – Urodziłem się przy ulicy Ludwinowskiej. Stary stadion Garbarni był jak mój dom. Mecze oglądałem z balkonu u sąsiada – wspomina gitarzysta Skaldów Jerzy Tarsiński, który grał w juniorach „Brązowych” i nadal im kibicuje. Podobnie jak perkusista Jan Budziaszek, który mieszkał na Podgórzu.

Arcybiskup Grzegorz Ryś dziś jest metropolitą łódzkim, ale zapewne będzie sprawdzał wyniki drużyny z Ludwinowa, bo jest jej wiernym kibicem. To zostało mu z dzieciństwa, które spędził na pobliskim klubowi osiedlu Podwawelskim.

Cieszy się śpiewak operowy Andrzej Pągowski oraz muzyk bluesowy i jazzowy Grzegorz Sycz, który liczy, że znów uda mu się namówić na przyjście na Garbarnię kuzyna aktora Jana Frycza. – Ten awans to szok, coś wspaniałego, nawet nie wiem, do czego to porównać – podkreśla Grzegorz Sycz.

Pieniądze nie grają, potrzebna jest pasja, ambicja i ofiarność

Fani „Brązowych” kilka lat temu do kibicowskiego śpiewnika wpisali słowa: „Gdy na Hawajach zakwitną figi, powróci Garbarnia w szeregi drugiej ligi”. Ten tekst jest już mocno nieaktualny. Niedawno Garbarnia po 44 latach powróciła, ale już do I ligi, a więc na zaplecze ekstraklasy.

Czytaj więcej:

  • Dla klubu z Ludwinowa to niezwykły wyczyn, jak spełnienie snu, wydawałoby się nieosiągalnego marzenia.
  • Andrzej Sikorowski jest też zdeklarowanym kibicem Wisły, ale jak wielu innych krakowskich artystów ma wielki sentyment do „Brązowych”.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Piotr Tymczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.