Fotograf musi brać odpowiedzialność za zdjęcie

Czytaj dalej
Katarzyna Rodacka

Fotograf musi brać odpowiedzialność za zdjęcie

Katarzyna Rodacka

- Fotografowanie na wojnie ciał lub cierpienia nie jest trudne, ponieważ są one powszechne. Pozostaje pytanie, jaki ładunek emocjonalny takie zdjęcie poniesie - mówi Michał Zieliński, korespondent wojenny z Krakowa

- Czy rynek korespondentów wojennych to rynek zdominowany przez freelancerów? Panuje opinia, że w miejsca konfliktów jeżdżą wolni strzelcy za swoje własne pieniądze.

- Rzeczywiście, większość dziennikarzy w Polsce, którzy jeżdżą w miejsca ogarnięte wojną, robi to za własne pieniądze. Często ich główną motywacją jest poczucie misji lub pasja, a nie chęć zarobku, bo trudno na tej dziedzinie fotografii zarobić. Prowadzi to do tego, że na początku trzeba zainwestować dużo pieniędzy, żeby w pewne miejsca się w ogóle dostać. Wciąż jednak istnieją sytuacje, w których to redakcja wysyła swoich dziennikarzy za granicę, dzieje się to jednak częściej na Zachodzie niż w Polsce.

- Twoje wyjazdy do Syrii trwają około 2 tygodni. Jakiego rzędu to są koszty?

- Mój ostatni wyjazd kosztował mnie ok. 10 tys. zł.

- Całkiem sporo.

- Wyłożenie własnych pieniędzy to niejedyna różnica między sposobem pracy freelancera i fotografa wysłanego na wojnę przez redakcję. Jeśli wysyła redakcja, wiąże się to z pewnymi zobowiązaniami i ograniczeniami. To redakcja narzuca nam temat do zrealizowania. Jest też więcej obostrzeń związanych z bezpieczeństwem. Zatem wyjazd jako wolny strzelec wiąże się z większą wolnością. Samemu szuka się tematów, wybiera się miejsce, w które chce się pojechać. Jest się niezależnym, odpowiedzialnym za swój wyjazd. Analogicznie - wiąże się to też z większym ryzykiem, bo jest się zdanym tylko na siebie. Ten rynek został zdominowany przez wolnych strzelców, którzy mają wewnętrzne poczucie, że chcą to robić. Czy dobrze? Z powodów ekonomicznych nie. Z drugiej strony większość osób z Polski, która zajmuje się relacjonowaniem konfliktów to ludzie, którzy robią to bardzo dobrze. Trzeba też pamiętać, że większość fotografów na co dzień zajmuje się innymi dziedzinami fotografii - newsową, ślubną, komercyjną. Dlatego też Krzysztof Miller, jeden najwybitniejszych polskich fotoreporterów, mówił, że fotografem wojennym się raczej bywa, niż jest. Konflikty to trudne tematy. Czasem trzeba złapać oddech.

Czytaj więcej:

  • A może to społeczna znieczulica sprawia, że gazety nie widzą sensu wysyłania fotografów w miejsca konfliktów?
  • Czy droga powrotna jest prostsza niż wyjazd z Syrii?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Katarzyna Rodacka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.