Felieton Tadeusza Płatka. W drewnianym domu odwiedzanym co roku

Czytaj dalej
Tadeusz Płatek

Felieton Tadeusza Płatka. W drewnianym domu odwiedzanym co roku

Tadeusz Płatek

Jest taki dom drewniany, w którym się co roku, na tydzień zjawiam. W Bieszczadach. To nie jest z mojej strony pretensjonalne, to nie jest kryzys wieku średniego ani stołeczne wyobrażenie romantyzmu - tak po prostu wyszło, mam tam cykliczną tzw. robotę, tylko że akurat w najbardziej jesiennych okolicznościach, bo co jak co, ale do jabłek, czerwonych liści, podgrzybków i pracowników sezonowych z Ukrainy najbardziej pasuje właśnie drewniany dom.

Ten kiedyś pałacyk biskupów ma aż trzy piętra, co świadczy o tym, że sto lat temu też był kler, tylko że nie było Smarzowskiego. Z zewnątrz wygląda tak samo jak przed wojną. W środku, niestety, przeszedł euro-remont, zachowały się wszelako dowody biskupiego „Bizancjum”, jak choćby niezwykle zdobiony parkiet, czy drewniana kaplica z ołtarzem znacznie przekraczającym potrzeby codziennej, prywatnej modlitwy. Liczba pokoi które tam wygospodarowano, też mówi o tym, że duchowni książęta lubili wypas.

Nie chcę się tu jednak wyzłośliwiać na duchowieństwo, przeciwnie. Mimo tej reprezentatywności, w drewnianym domu wszystko jest wyluzowane. Drewno krzywe z natury, podłogi w związku z tym też krzywe, ściany, balkony.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Tadeusz Płatek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.