Felieton Tadeusza Płatka: Moja pani od polskiego

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Tadeusz Płatek

Felieton Tadeusza Płatka: Moja pani od polskiego

Tadeusz Płatek

Spotkanie klasowe, nudna nasiadówa ludzi przekraczających smugę cienia z nadwagą, licytacja aktualnych dochodów, nieznajome ciocie i wujkowie. Tego się spodziewałem, a mimo to wewnętrzny diabeł nie sugerował rozwiązań rockandrollowych, powrotu do lat szkolnych, nie zaproponowałem więc klasie, aby się czerwonym winem wspólnie upić w nocy na cmentarzu. Nic z tych rzeczy.

Wszystkich rozpoznałem. Okazało się, że są fajni, na poziomie, z gatunku takich, którzy cię wpuszczą do kolejki, a gdy im zajedziesz drogę, to nie będą trąbić. Gdy już ustaliliśmy, kogo nie ma i dlaczego, gdy okazało się, że prawdopodobnie wszyscy żyją, przeszliśmy do etapu anegdot i wtedy zaczął się Bergman.

Prawie każda śmieszna sytuacja z naszego dorastania w II LO sprawiała, że przy stole czułem się z nimi bliżej, jakby niewidzialna, dawno wyparta trauma scalała nas. Prawie każda opowieść miała związek z jakimś nienormalnym nauczycielem nobliwego, krakowskiego, II Liceum Ogólnokształcącego im. Jana III Sobieskiego, do którego uczęszczanie było zaszczytem.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Tadeusz Płatek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.