Felieton naczelnego: Czy media są wolne i obiektywne?

Czytaj dalej
Fot. Adam Jankowski
Wojciech Mucha

Felieton naczelnego: Czy media są wolne i obiektywne?

Wojciech Mucha

Odpowiedź brzmi: Oczywiście, że nie. Paweł Bobołowicz, kijowski korespondent Radia Wnet, nauczył mnie jednej podstawowej w tym zawodzie zasady: Media nie są obiektywne i nigdy nie były, najważniejsza jest maksymalna rzetelność. Subiektywnymi są dziennikarze już na poziomie wyboru tematu i rozmówcy. No bo niby dlaczego piszę w lokalnej gazecie o krajowych problemach, podczas gdy „tyle innych problemów” w Krakowie i Małopolsce?

A czy są wolne? W świecie międzynarodowych korporacji, terroru słupków z wynikami, politycznych, samorządowych i biznesowych układów? Także nie. W prywatnej rozmowie powie to Państwu każdy dziennikarz. Pełna wolność i całkowita rzetelność są nieuchwytne, można do nich się jedynie zbliżać, iść przez gąszcz układów, kłamstw, dezinformacji i faktów z maczetą, każdego dnia.

Piszę o tym dlatego, że przez cały kraj przetaczają się protesty po uchwaleniu ustawy zwanej potocznie „Lex TVN”. Sprawa jest owszem, skomplikowana. Czy jednak słusznie rozprawia się o „zagrożeniu wolności mediów” i „ostatniej obiektywnej telewizji”? Cóż…

Mój kolega dziennikarz co jakiś czas pojawia się w programach TVN24. Z bliżej nieokreślonych powodów jego umiarkowane poglądy są uznawane jednocześnie za tak „radykalne” i tak „dopuszczalne” by pokazywać go jako dziwowisko w postaci „prawicowego dziennikarza” i zapraszać do programów publicystycznych. Wystawiony na ostrzał prowadzących i pozostałych gości stara się niuansować, przekonuje, że polskie sprawy są bardziej skomplikowane niż w felietonach niektórych autorów „Gazety Wyborczej” czy tygodnika „Sieci”. Jaki jest efekt? Ano taki, że w programie zbiera cięgi, a komentatorzy na twitterze rytualnie domagają się albo usunięcia go z programu, bo „zaburza przekaz”, albo mają do niego pretensje, że uwiarygadnia pozostałych, nieznających półcieni publicystów. Sam nie ukrywa, że ma tego świadomość, że jest w tych programach jedynie kwiatkiem do kożucha, chłopcem do bicia i rzekomym dowodem na „obiektywizm”. Ile prawdy z tym obiektywizmem? Niewiele.

Włączmy jednak „Fakty”, flagowy serwis TVN. Niektórzy widzowie „Faktów” nie ukrywają, że oglądają je, by utwierdzić się w swoich przekonaniach. Nikt nie może mieć co do tego złudzeń, że to program jednostronny, promujący określony punkt widzenia i konkretną opcję polityczną. Przyznają to nawet sympatycy stacji, oburzając się jednakowoż, że przecież „stacja jest prywatna i robi to za własne pieniądze, więc może”. To oczywiście prawda, choć smutna, że tak ktoś myśli. Gdzie tu jednak wolność i obiektywizm? No właśnie.

A co z rzekomym zamachem na TVN? Cóż, pamiętać trzeba, że prywatnych nadawców obowiązują zasady etyki mediów i ograniczenia koncesyjne: polecam zapis, mówiący o tym, że „koncesji można nie udzielić ze względu na zagrożenie interesów kultury narodowej, dobrych obyczajów i wychowania, bezpieczeństwa i obronności państwa oraz zagrożenia dla bezpieczeństwa informacji niejawnych”. Dlatego zapewniam, gdyby w Polsce był ów reżim i autorytaryzm o jakim krzyczą na ulicach sympatycy stacji, TVN już dawno nie miałby tej koncesji, choćby dzięki temu dziwacznemu, stworzonemu wiele lat temu i dowolnemu w interpretacji zapisowi.

A TVN? Będzie się miał tylko lepiej, nakręcony kolejną polityczną awanturą, która przysłania nam cały świat. Jeśli się mylę, pierwszy wyjdę na ulicę. Szedłem za ojcem Rydzkiem w obronie TV Trwam, za Edwardem Miszczakiem i jego stacją też pójdę.

Wojciech Mucha

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

jt1001jt

Włączmy jednak „Fakty”, flagowy serwis TVN. Niektórzy widzowie „Faktów” nie ukrywają, że oglądają je, by utwierdzić się w swoich przekonaniach.(cytat).
Właściwie, nie chodzi (tutaj) o przekonania. chodzi (tutaj) o interesy we wszystkich możliwych aspektach. Każdy z celów (działania, ruchu w dialektycznym rozumieniu) można uznać za "interes, który jest do zrobienia". Np.:: od (ponad) miesiąca, stacja sejsmologiczna w Port-au-Prince(Haiti) informowała o niestabilności litosfery na (całej) wyspie Dominikanie. w związku z tym magazyny zapasów produktów żywnościowych (silosy,które są własnością rodziny Werner, vide pani Anita) zostały dopełnione zapasami, na wypadek wystąpienia trzęsień ziemi(gruntu) na tej wyspie. Miejsce składowania zapasów żywności jest "zorganizowane" w sposób (bardzo) podobny do KL Auschwitz, KL Płaszów, obozów GUŁAG, itd. na wieżyczkach wartowniczych umieszczone są karabiny maszynowe zaopatrzone w stosowną ilość amunicji, i obsadzone wyszkoloną i materialnie umotywowaną "załogą". No i co ?!. Gdyby zgłodniały "plebs" chciał "dobrać się" do tych zapasów żywności, zostałby demokratycznie przywitany seriami z (tych) karabinów maszynowych. Niewątpliwie !!!. N.B.: Byłem, miód piłem !,... i nikt nie zapędzi mnie w "kozi róg" !.

d.klasa.matematyka

Artykuł byłby może bardziej wiarygodny, gdyby "naczelny" DP opisał na czym polega nie-wolność (chyba, że słowo "wolne", rozumiemy jako "powoli działające", czyli powolne) i brak niezależności tego z kolei medium (i metody zniewolenia pracujących tam dziennikarzy) w którym on sam współdecyduje.

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.