Ekologia. Alicja Gałandzij: Znoszę do domu cudze śmieci
Jesteśmy jak wieloryby czy foki. Też jemy plastik - mówi Alicja Gałandzij, właścicielka firmy Torbacze, produkującej ekologiczne siatki, worki i sztućce.
Chodzisz z tymi bawełnianymi workami po chleb i warzywa?
Chodzę. Po ser, szynkę i herbatę też idę z własnymi pojemnikami.
I jak na ciebie patrzą?
Normalnie, nikt nie robi z tego żadnego problemu. Ostatnio mąż pojechał po rosół ze słoikiem po ogórkach.
Ale rukoli bez plastiku nadal nie kupisz?
Chyba że na targu. Z boczniakami jest podobnie. W każdym sklepie obklejone są folią i plastikiem.
Skąd zainteresowanie śmieciami?
Kiedy 14 lat temu poznałam mojego męża, pracował w Zakładzie Oczyszczania Miasta w angielskim Brighton. Po powrocie do Polski miał mnóstwo pomysłów na ulepszenie świata, związanych choćby z segregacją śmieci. Narzekał, że kosze miejskie są źle zaprojektowane i chciał je zmieniać. Tłumaczyłam mu, że to nie nasza rola, bo nie mamy takich charakterów, które pozwolą nam na systemową walkę. Postanowiliśmy zmieniać rzeczywistość od własnego gospodarstwa. I tak zaczęła się nasza śmieciowa historia, u podstaw której było nie tylko zamiłowanie do przyrody, ale i przeprowadzka z osiedla do jednorodzinnego domu.
W dalszej części artykułu:
- Jak zaczęła się "śmieciowa" historia Alicji
- Ile reklamówek zużywa Polak?
- O skutecznej metodzie małych kroków
Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów
- dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
- codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
- artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
- co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.