Dziecko odebrane bliskim. Dlaczego muszę zostawić swój dom? Ta historia poruszyła wszystkich

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Majka Lisińska-Kozioł

Dziecko odebrane bliskim. Dlaczego muszę zostawić swój dom? Ta historia poruszyła wszystkich

Majka Lisińska-Kozioł

Ta historia poruszyła wszystkich. Walka o chłopca wychowywanego przez dziadków, który decyzją sądu ma nagle zamieszkać z matką, sprowokowała wiele pytań. Czym powinni kierować się dorośli, decydując o losach, dalszym życiu dziecka? - Odpowiedzialnością i jego potrzebami - mówi psycholog i terapeutka rodzin Urszula Szczurek

- Co czuje dziecko odbierane bliskim mu ludziom przez innych, którzy bliskimi chcą się stać?

- Nie rozumie, dlaczego musi zostawić dom, który zna, swoje łóżko, swój ulubiony taboret w kuchni. Dlaczego nie może zostać tam, gdzie jest mu dobrze. Tam, gdzie wszystko jest znajome, a nie obce. Zaczyna się bać, bo jest bezradne. Zwłaszcza gdy nie zostało przygotowane na to, że wszystko w jego życiu może niedługo ulec zmianie. Gdy nie dano mu czasu.

- Wydaje się, że trudniej taką zmianę zaakceptować kilkulatkowi, który jest bardziej świadomy tego, co straci. Jest związany emocjonalnie z jedną ze stron, które o niego walczą. Na skutek walki dorosłych - teraz traci grunt pod nogami. Czy to będzie miało wpływ na dalsze życie tego dziecka?

- Więź emocjonalna i bezpieczeństwo - to podstawowe kategorie, którym trzeba się przyjrzeć. Niezależnie od wieku dziecko wiąże się emocjonalnie z opiekunem, bo wtedy czuje się bezpiecznie. Zawsze będzie tego bezpieczeństwa potrzebowało. W psychologii często odwołujemy się do bardzo nośnej teorii przywiązania - z 1982 roku - której twórcą jest brytyjski psycholog i psychoanalityk John Bowlby, a która wyjaśnia, że ludzie, a więc także dzieci, budują więzi w oparciu o emocjonalną dostępność opiekuna, oraz w oparciu o jego reaktywność.

- To znaczy?

- Ważne, żeby dziecko w okresie rozwoju miało przy sobie kogoś, kto jest z nim emocjonalnie blisko, a jednocześnie kogoś adekwatnie reagującego na to, co się z dzieckiem dzieje. Więzi emocjonalne mają duży wpływ na rozwój dziecka. Większy nawet niż warunki materialne, jakie mu się zapewnia. Rene Spitz twórca pojęcia depresji anaklitycznej (1940) opisał ją na podstawie obserwacji zachowania niemowląt które utraciły więź z opiekunem - podczas pobytu w szpitalu lub w domu dziecka.

Takie dzieci, pozbawione stałego dostępu do bliskości z jedną osobą były mało ruchliwe, przestawały ssać, miały zaburzenia snu i przestawały płakać. Ich organizm całkowicie się rozregulowywał. Po połączeniu z matką lub opiekunem objawy depresji ustępowały po około trzech miesiącach. Bo dziecko lgnie do każdego, kto jest przy nim. Więź biologiczna ma mniejsze znaczenie, bo nawet jeśli kobieta urodzi dziecko, ale ma z nim mało kontaktu, to dziecko silniej zwiąże się emocjonalnie z kimś, z kim przebywa z nim na co dzień.

- Jak powinni działać dorośli, żeby nie tylko nie zburzyć już istniejących więzi dziecka, na przykład z dziadkami, a jednocześnie pomóc zbudować nowe z rodzicami, którzy po latach chcą się do niego zbliżyć.

- Powinni zapytać siebie, czym się kierują podejmując konkretne działania. Na ogół ludzie mówią, że chcą zaspokoić swoje potrzeby. Jeżeli jednak ktoś pragnie kierować się dobrem dziecka, to zanim coś zrobi, powinien spojrzeć na to z perspektywy dziecka.

- Co trzeba brać pod uwagę?

- Po pierwsze, sprawdzić, jakie relacje i więzi zbudowało dziecko oraz z kim. Jeżeli osoba, na przykład ojciec, albo matka, która chce po latach znaleźć dla siebie miejsce w życiu dziecka nie zaakceptuje, że kto inny był i jest przy dziecku, to takiej osobie będzie trudno skupić się budowaniu własnych, dobrych z nim relacji i zaspokajaniu jego potrzeb.

Czytaj więcej:

  • Ostatnio śledziliśmy w Krakowie walkę dziadków, którzy wychowywali chłopca przez dziesięć lat, i jego matki, która niedawno odzyskała prawa rodzicielskie. Trudno w takich sytuacjach oceniać sprawę z zewnątrz, nie znając wszystkich aspektów sprawy, ale czym - w takiej jak ta i podobnych sytuacjach - powinni się wykazywać dorośli?
  • Dziecko powinno być podmiotem, a nie przedmiotem przekazywanym z rąk do rąk

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Majka Lisińska-Kozioł

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.