Zofia Gołubiew

Drobiazgi kultury. Świąteczne kartki

Drobiazgi kultury. Świąteczne kartki
Zofia Gołubiew

Szanowni Państwo, wiem, że od dłuższego już czasu życzenia składa się przeważnie mejlem lub esemesem, jednakże nie jest to regułą. Na przykład ja z paroma osobami prowadzę tradycyjną korespondencję, chciałam więc przesłać im życzenia z okazji świąt Bożego Narodzenia, korzystając z pięknych kolorowych kartek pocztowych.

Udałam się do sklepu, aby kupić rzeczone kartki. Na specjalnym stojaczku zauważyłam kilka całkiem ładnych wzorów - z choinką, gwiazdką, szopką, śniegiem itp. A więc kupiłam. Po powrocie do domu chciałam się zabrać do pisania życzeń, jakież było jednak moje zdziwienie, gdy okazało się, że… ich napisać nie mogę, ponieważ nie ma na nie miejsca. Ktoś już bowiem wymyślił i wydrukował tekst, zostawiając miejsce tylko na wpisanie adresu.

Ten ktoś uznał widocznie, że nie potrafię sama napisać paru słów do znajomego, że koniecznie trzeba mnie w tym wyręczyć. Wydrukowano zatem ozdobną czcionką jakieś banały w rodzaju: „radosnych i pogodnych…”, „wielu szczęśliwych chwil…”, „wszelkiej pomyślności…” itd.

Identyczne teksty mam więc wysłać do kompletnie różnych osób - bliższych i dalszych, młodych i starszych, chorych i zdrowych. Ani jednego słowa od siebie, żadnej własnej myśli, żadnego odniesienia się do konkretnego człowieka i jego sytuacji oraz do naszych wzajemnych relacji. Zamiast podejścia indywidualnego, osobistego - kalka, szablon.

Przypomniało mi się, że dawniej, gdy jeszcze wysyłaliśmy telegramy (z tym pamiętnym słówkiem „stop”), też nie wszystkie układane były osobiście. Bywały również tzw. gratulacyjne czy okolicznościowe, które miały wdrukowany gotowy tekst, wystarczyło tylko powiedzieć pani na poczcie: „Ślubny poproszę” i podać adres. Chyba widziałam też kiedyś film, którego bohater trudnił się układaniem takich „gotowców” - m.in. na imieniny, urodziny, pogrzeby czy śluby. Całkiem nieźle zarabiał na lenistwie myślowym innych.

Powiecie Państwo: „A co w tym złego? Przecież to bardzo wygodne”. Słusznie, rzeczywiście jest to wygodne, wyręcza nas od pisania i zastanawiania się, co napisać, ale równocześnie taki „ułatwiacz” wyręcza nas też od myślenia, od choćby cienia kreatywności. Zwalnia od wyrażenia stosunku do danej osoby, dania jej do zrozumienia, że pomyśleliśmy właśnie o niej.

Życzę więc Państwu, abyście przez swoich znajomych, bliższych i dalszych, nie byli traktowani sztampowo, bezmyślnie, lecz z serdeczną uważnością.

Zofia Gołubiew

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.