Drobiazgi kultury. Świąteczna dyskryminacja

Czytaj dalej
Zofia Gołubiew

Drobiazgi kultury. Świąteczna dyskryminacja

Zofia Gołubiew

Szanowni Państwo, przez wiele lat podtrzymywaliśmy w muzeum sympatyczny zwyczaj - w dzień Wigilii ktoś, w imieniu dyrekcji, obdzwaniał wszystkie muzealne jednostki i składał pracownikom życzenia świąteczne. Telefon był równocześnie sygnałem, że panie mogą wcześniej „urwać się” do domu, aby mieć czas na przygotowania do uroczystego wieczoru. Nie wszystkie pracownice z tego korzystały - panie obsługujące publiczność musiały pozostać w pracy przez około 2 godziny. Pracowała nadal księgowość, do końca dnia pozostawała też cała dyrekcja, mimo że jej członkami było kilka kobiet. Zaznaczam, że był to zwyczaj zapoczątkowany przed laty przez mężczyzn-dyrektorów.

Charakterystyczne, że żadna z tych kobiet, które musiały lub chciały zostać trochę dłużej, nie protestowała ani nie miała za złe, że „inne mogą, a ja nie”. Ja lubiłam zostawać, bo przez te dwie godziny panowała iście świąteczna cisza, mogliśmy więc w spokoju porozmawiać o mijającym roku i o planach na przyszły.

Pewnego razu jeden z pracowników poskarżył się, że wcześniejsze zwalnianie kobiet jest dyskryminujące wobec mężczyzn. Byliśmy zdumieni, bo wydawało nam się, że ten przez mężczyzn wymyślony gest był miłym ukłonem wobec kobiet, wyrazem szacunku i sympatii. Protest był więc dla nas wręcz kuriozalny.

Tymczasem ostatnio spotykam w mediach wypowiedzi, że wcześniejsze zwalnianie kobiet w dniu Wigilii jest „niezgodną z prawem dyskryminacją”, wyrazem „nierównego traktowania ze względu na płeć”, seksizmem. Wytacza się wielkie działa: kodeks pracy, konstytucję, mówi się o wykluczaniu społecznym na równi np. z rasizmem.

Faktycznie, prawo nie pozwala na jakąkolwiek dyskryminację - czy to ze względu na płeć, rasę, wiek, wyznanie czy orientację seksualną. Upewnia nas, że wszystkim należy się równe traktowanie, nikogo nie wolno marginalizować. Ale…czy naprawdę warto walczyć z tak nieszkodliwym zwyczajem, i to powołując się aż na konstytucję? Czy nie pobrzmiewa w tej „walce” nuta śmieszności?

Zwłaszcza że przecież nie chodzi o przymus, lecz o możliwość. I wcale nie o to, żeby kobiety musiały przeznaczyć te dodatkowe godziny na smażenie czy lepienie - dzisiaj mężczyźni robią to nieraz równie chętnie - ale np. na fryzurę, zrobienie paznokci czy chwilę relaksu.

Roku bez jakiejkolwiek dyskryminacji, ale też bez emocjonalnej przesady, życzę wszystkim.

Zofia Gołubiew

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.