Drobiazgi kultury. Inne oblicze SKOZK

Czytaj dalej
Zofia Gołubiew

Drobiazgi kultury. Inne oblicze SKOZK

Zofia Gołubiew

Szanowni Państwo, parokrotnie rozmawiałam z Państwem o SKOZK, czyli o Społecznym Komitecie Odnowy Zabytków Krakowa. Tej organizacji zawdzięczamy to, że wiele zabytkowych budowli w naszym mieście jest pięknie wyremontowanych i zdobi nasze ulice.

SKOZK kojarzy się nam z bardzo poważnymi przedsięwzięciami, z zadaniami dotyczącymi wysokiej klasy obiektów, jak Wawel, liczne kościoły i klasztory, mury miejskie, Sukiennice czy choćby ołtarz Wita Stwosza. To wszystko naprawdę najwyższa półka.

Ale właśnie poznałam inne oblicze tego szacownego Komitetu. Otóż zorganizował on, wspólnie z Wojewódzką Konserwator Zabytków, specjalne posiedzenie poświęcone ochronie… jerzyków. Słuchałam z zapartym tchem, jak specjalista z Poznania inż. Adam Gatniejewski opowiadał nam o tych małych ptaszkach i o zagrożeniach, jakie zgotował im człowiek w poprzednich latach, a i nadal nie najlepiej się w tej kwestii dzieje.

Chodzi mianowicie o zaślepianie wszelkich małych otworów, przeważnie powstałych po mocowaniu rusztowań, w ścianach kościołów, domów. O likwidowanie każdej najmniejszej szpary w elewacjach przy okazji ocieplania, czyli termomodernizacji.

Takie działania uniemożliwiają jerzykom przeżycie. Są to bowiem ptaki, które przebywają u nas krótko - od maja do sierpnia, a więc nie wiją porządnych gniazd, lecz wykorzystują niewielkie dziury i szczeliny, aby tam w naprędce zebranym puchu, np. z topoli, czy jakichś piórkach i kłaczkach złożyć jaja i wykarmić pisklęta. Te już w sierpniu odlatują do Afryki.

Oglądaliśmy zdjęcia tego wdzięcznego ptaszka, który waży zaledwie do 50 gramów, ale skrzydła rozpina na ponad 40 cm. Ma bardzo krótkie nóżki, gdyż nie siada na ziemi czy na gałęziach, czasem tylko pazurkami czepia się pionowo ściany, a wszystkie jego czynności życiowe, włącznie ze spaniem, odbywają się w powietrzu. Może latać bez lądowania nawet do 3 lat, dziennie potrafi przelecieć tysiąc kilometrów, a przy niektórych ewolucjach osiąga prędkość 200 kilometrów na godzinę!

Jerzyki, nazwane tak u nas zapewne dlatego, że pierwsze przylatują już pod koniec kwietnia, na św. Jerzego, powinny być przez nas bardzo cenione, gdyż zjadają m.in. wielkie ilości komarów, które nieźle dokuczają nam latem.

Na spotkaniu w SKOZK dowiedzieliśmy się, jak można zastaną sytuację naprawić, a także jak zapobiegać stwarzaniu zagrożeń dla jerzyków w przyszłości. Ja zaś jestem wręcz zachwycona tym, że SKOZK potrafi zająć się tak nietypowym, a bardzo przecież ważnym problemem. Brawo!

Zofia Gołubiew

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.