Drobiazgi kultury. „ECHO”

Czytaj dalej
Zofia Gołubiew

Drobiazgi kultury. „ECHO”

Zofia Gołubiew

Szanowni Państwo, czy często spotykacie się Państwo z tym, że ktoś poświęca czas i wysiłek absolutnie bez-interesownie? Sądzę, że w dzisiejszych czasach chyba, niestety, niezbyt często, bo gdy spojrzeć dookoła, wszędzie tylko: „a za ile?”, „a czy to się opłaca?”, „a co z tego będę miał?”. Takie czasy.

Z wielką przyjemnością chcę więc opowiedzieć o grupie ludzi, którzy spotykają się co najmniej dwa razy w tygodniu po prostu po to, żeby być razem i wspólnie pośpiewać. Mowa o Krakowskim Towarzystwie Śpiewackim „Echo”. Ten znany chór męski obchodził przed dwoma tygodniami stulecie istnienia! Piękny jubileusz. Jest czego gratulować.

Pomysł założenia Chóru zrodził się w październiku 1919 roku w… krakowskiej restauracji „Pollera”. Ojcem-założycielem „Echa” był wybitny muzyk, kompozytor i pedagog, Bolesław Wallek-Walewski. Przez długie lata, aż do śmierci w 1944 roku, był też pierwszym dyrygentem Chóru.

Ta zmieniająca się z latami grupa kilkudziesięciu mężczyzn z uporem, bez żadnych profitów, podtrzymuje piękną tradycję swojego Towarzystwa spotyka się i uczy wciąż nowych pieśni i piosenek. Zmienia się skład Chóru, zmieniają się też dyrygenci - ostatnio męscy śpiewacy posłusznie i uważnie śledzą każdy gest drobnej młodej kobiety - dyrygentki.

„Echo” bierze udział w paru konkursach, bywa nagradzane, ale członkowie podkreślają, że nie o rywalizację i walkę o miejsca im chodzi, a przede wszystkim o miłe spotkania ze słuchaczami i z innymi chórami. Natomiast nie szczędząc własnego czasu, bardzo chętnie dają koncerty uświetniając różne uroczystości, śpiewając w licznych kościołach, przynosząc radość swoją sztuką mieszkańcom domów pomocy społecznej itd.

Panowie mają w repertuarze zarówno poważne pieśni patriotyczne, legionowe, kościelne, jak i lekkie - np. lwowskie, krakowskie, przeboje międzywojenne, a nawet piosenki ludowe i kolędy.

Obecnie „Echo” wspomagane jest życzliwością miejskiego Centrum Kultury Podgórze, gdzie odbywają się próby. Ale to jedyne wsparcie, jakie otrzymuje - żadnych gaży, żadnych premii ani prezentów. Jak powiedziałam - dość wyjątkowy przykład bezinteresowności, czystej przyjemności śpiewania i spotykania się z kolegami. Wszystko to czynią con amore. Życzmy więc kolejnych stu lat z taką miłością do muzyki!

I na koniec - optymizmem napawa wiadomość, że liczba takich amatorskich (w pełnym tego słowa znaczeniu) chórów i podobnych zespołów z roku na rok znacząco wzrasta. To wspaniale!

Zofia Gołubiew

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.