Drobiazgi kultury: Bez rozmowy

Czytaj dalej
Zofia Gołubiew

Drobiazgi kultury: Bez rozmowy

Zofia Gołubiew

Szanowni Państwo, oto parę wydarzeń, o jakich ostatnio przeczytałam w mediach, i parę zachowań, z jakimi się nieraz spotykam. Nie będę tu wymieniać nazwisk ani innych konkretów, gdyż chodzi mi wyłącznie o zjawisko.

Pewien reżyser opowiadał niedawno o tym, jak to w jednym z kościołów odmówiono mu zgody na nakręcenie scen do filmu we wnętrzach świątyni, nie dając mu szansy nawet na opowiedzenie o scenariuszu, który dotyczył m.in. spraw religii. Skomentował to tak: „Dziwiłem się brakowi gotowości do rozmowy”.

Z kolei pewien naukowiec wycofał swój tekst z planowanej zbiorowej publikacji, gdy dowiedział się, że jednym ze współautorów ma być „X”. Zrobił to, mimo że właśnie miał świetną okazję do polemicznego wystąpienia, ale widocznie nie o meritum mu chodziło.

Ktoś znajomy mówi mi, że nie będzie czytał artykułu o interesującej go wystawie, bo zamieszczony jest w piśmie „Y”. Ktoś inny nie chce oglądać w telewizji bardzo dobrego spektaklu czy programu, tylko dlatego że emituje go kanał, którego „się nie ogląda”. Słyszę nawet, że instytucja kultury rezygnuje ze współpracy z inną instytucją, ponieważ ta utrzymuje kontakty z ludźmi „nie z naszej bajki”. Mówię tym osobom: „Przecież tu chodzi o sztukę, co mają do tego polityczne sympatie czy antypatie?”. Odpowiedź jest zdecydowana i negatywna.

Rezygnacja z chęci poznawania racji i opinii innych niż moje, czyli właśnie odmowa rozmowy, to zjawisko dziś spotykane coraz częściej. Jest rezultatem przewagi podejścia emocjonalnego nad rozumowym. Według mnie, jest też wielkim zubożeniem, samoograniczeniem, a także objawem braku kultury.

Z wielu stron słyszy się nawoływania do prowadzenia dialogu, do tworzenia forum dla szerokiej dyskusji, dla wysłuchania drugiego człowieka i zrozumienia jego punktu widzenia. Padają wzniosłe hasła, mowa jest o tolerancji, o szacunku, otwartości… Tymczasem często widzę, jak te same osoby, które nawołują do takich zachowań i lansują taką postawę, w rzeczywistości nie są skłonne rozmawiać z „tym drugim”, poznać jego zdania i motywacji. Kategorycznie odmawiają wszelkich intelektualnych kontaktów, traktując ludzi o innych poglądach jak trędowatych, niegodnych najmniejszej uwagi.

Martwi zarówno taka niechęć do rozmowy, jak i hipokryzja polegająca na równoczesnym przedstawianiu siebie jako osoby otwartej, zwolennika dialogu.

Zofia Gołubiew

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.